pazurki sliczne, wlasnie takie same chce sobie zrobic, tylko boje sie o stan paznokci ( juz to pisalam) inie wiem czy tipsow nie robic ... naprawde sliczne, mozesz podac adres gdzie je robilas

A co do soboty chcialabym i ja zobaczyc Ciebie i inne forumowiczki, ale bede w szczecinie i bedzie to raczj niemowzliwe ... licze na mase zdjec ktore pokaza urok Twojej uroczystosci slubnej

· 

Co do Gryfu - nie chciałem wychodzić przed szereg.Skoro już od dłuższego czasu taki projekt się utarł - nie chciałem go zmieniać. Jeśli chodzi o nowego - jak to nazywacie "Gryfa" Jest to logo Szczecina a nie godło. Myślę, że może pozostać stary. A nowe logo.. też nie przeszkadza. Pamiętajcie, że istnieją stosowne przepisy odnoście wykorzystywania znaków graficznych. Co do dyskusji na temat tego czy jedno, czy dwa - obawiam się, że - jak to w każdej dyskusji - zdań będzie na tyle dużo,że za chwilę się nie pozbieramy. Oczywiście zapraszamy do wypowiedzi, ale prosimy o duuuużą doże tolerancji. To przecież nie zdjęcie ślubne czy inna niezwykle ważna pamiątka a zwykła informacja jak wołać na właściciela szyi na której ta plakietka została powieszona.
A co do odblaskowości... Tu pojawi się duży problem, bo farbę odblaskową można pokrywać tylko w drukarni. Nie mam dostępu do takiej drukarki. No i z całą pewnością koszt nie wyniósł by kilka złotych Choć pomysł bardzo dobry, to raczej niewykonalny - chyba, że ktoś ma lekarstwo? Proszę o informację.
Co do smyczy - jak najbardziej wykonalne, ale znowu pojawi się koszt wykonania. przy tak małym nakładzie cena będzie wynosiła od kilku do kilkunastu złotych. Pytanie czy jest sens. Każdy przecież ma jakąś smycz w domu. Ale wypowiedzcie się.

LOL dostałem tego mesedża na fotce

Witam

PILNIE POSZUKUJEMY MODELEK i MODELÓW NA POKAZ!!!!

W SOBOTE 10 marca od godz.12:00 w Hotelu "Radisson" przy Pl.Rodła 10 w Szczecinie,
organizujemy Casting do Naszej agencji,na upięcia do sukień ślubnych oraz na pokaz fryzur firmy
farouk systemss USA, który odbędzie się w Szczecinie w Niedziele 11 marca również w hotelu "Radisson" o godz.12:00;
po pokazie wypłacamy odrazu wynagrodzenie (70 Zł.).

Będziemy również szukać osób do stełej współpracy z Nasza Agencją.
Robimy darmowe sesje modelką z którymi podejmiemy współprace.

Wyslij zgloszenie do castingu na casting@specto.pl, w mailu prosze przesłać
zdjęcie oraz kontakt. Jeśli masz jakieś fajne koleżnki albo kolegów koniecznie przyjdż z NIMI!!!!

Pozdrawiam

Alicja Rapińska
tel. 48 501 256 921

www.specto.pl

Miodek idziemy??

sprzedam suknię ślubną firmy Isabel, cena w salonie 2000pln, sprzedaję za 1000pln
rozmiar 46, szyta na wzrost 172cm + malutki 2cm obcas.
Suknia była "użyta" jeden raz, została wyprana w profesjonalnej pralni.
Suknia jest jednoczęściowa, dodatkowo jest halka z wyciąganym "kółkiem", bolerko oraz welon.
Jak widać na zdjęciu suknia wysmukla sylwetkę i pięknie się układa na piersiach. Jest bardzo wygodna.
Suknię można obejrzeć w Szczecinie. Kontakt ze mną 694225433, minimumsiedmioro@wp.pl
zdjęcia prześle na maila, bo tu jakoś nie mogę wkleić ani zdjęć ani linków...

gdyby ktoś wolał zakupić przez Allegro to zapraszam, link wyślę na PW, bo nadal mam tu ograniczenia

· 

Witam serdecznie.
Zaczynam przygodę z fotografią ślubną. W fotografii mam duże doświadczenie. Dla chętnych wykonam pełen zakres usług na ślubie ZA DARMO w zamian za możliwość wykorzystania zdjęć w promowaniu własnej działalności. Wykonam fotoreportaż od przygotowań do zakończenia oczepin oraz sesje plenerową. Warunkiem jest termin ślubu w roku 2008 i region Szczecin, Stargard Szczeciński. Inny region również, ale wtedy będzie opłata za dojazd. Proszę o kontakt na e-mail smxzoom@wp.pl

witam
mam nietypowy problem.tylko sie nie smiejcie
poszukuje na terenie szczecina renomowanego zakladu fotograficznego,gdzie zdjecia slubne beda wykonane na odpowiednim poziomie(najlepiej wysokim). chodzi o zdjecia pozowane mlodej pary(bede polowa tej pary).nie mam rozeznania na tym rynku.dziekuje za pomoc
pozdrawiam

Cześć .. No to pozwolicie ze się na ten temat wypowiem raz a dobrze.. Na pewno kilka osób urażę, innym osłodzę . ALE na pewno wytłumaczę co powinniśmy dostawać za 1400 zl lub nawet więcej. A czego nie dostajemy .. Jak chodzi o fotografów weselnych w radzyniu to prawie wszystkie zakłady są do bani. I nie mowie tego zeby kogoś obrazić jedynie chciałbym tutaj dac przykład jak zdjęcia powinny wyglądać .. oto przykład fotografa ze szczecina ..

http://www.studionapietrz...studio_slub.htm

TAK FOTOGRAFIA SLUBNA MA WYGLADAC. I za to mozna zaplacic 1400 ale nie za to co dostajemy. Czuc klimat prawda :)..

Osobiscie zaproponowalbym kogos z kladki ( KLATKA - Radzynski klub fotograficzny).. Oczywiscie tych starszych kladkowiczow aby zrobili mi sesje jak chodzi w radzyniu.. To oni wygrywaja nagrody to oni sie znaja na fotografi a nie osoba ktora kupila aparat i udaje ze sie zna.. sory taka jest prawda.

Mam nadzieje ze sie przydalem .. P.S placisz wymagasz !!!!! pamietajmy o tym ..

Przyznam, że zdjęcia faktycznie mają coś w sobie szczególnego.... Ale przepiekne zdjęcia robi Pan Darek Stawski ze Szczecina, Który obecnie robi karierę w Warszawie i fotografuje polskie gwiazdy. Ja robiłam zdjęcia ślubne w Studiu na piętrze w Szczecinie i jestem bardzo, bardzo zadowolona. jak również bardzo polecam Studio Este.
http://www.studionapietrze.pl/
http://www.este.w7.pl/

Sprzedam suknię ślubną firmy Vivien Vigo model Marissa. Suknia jest biała, jednoczęściowa, u góry usztywniana. Koronka zdobiona nadającymi blask dodatkami. Suknia ma podpinany tren. Suknia układa się w literę 'A', dzięki elastycznemu kołu, które można wyjąć (dla osób wolących węższe u dołu suknie: Można ją zwężyć i nosić bez koła, ponieważ halka jest na tyle rozłożysta, że utrzymuje ładny fason sukni). Suknia pięknie podkreśla talię. Rozmiar 34-36, wzrost 164 cm + obcas 8 cm.
Suknia jest używana (jestem pierwszą właścicielką), w stanie idealnym. Ze względu na koronkę i jej dodatki nie była prana chemicznie, lecz czyszczona ręcznie, dzięki czemu nie uszkodzono żadnego detalu.
Do sukni dodaję:
- długie rękawiczki,
- welon.
Suknię można zobaczyć na stronie producenta:
http://www.vivienvigo.com/galeria.htm
wybierając kolekcję "Love Collection", a następnie suknię Marissa.
Dodatkowe zdjęcia prześlę mailem zainteresowanym. Suknię można przymierzyć i zobaczyć w Szczecinie (Pogodno).
Cena nowej sukni 2600 zł, moja cena: 1500 zł.

Kontakt:
olagibala@gmail.com
tel. 692107643

Jacku, nie ukrywam, że mam słabość do bluru. Bardzo lubię z niego korzystać. Ale wezmę sobie Twoją uwagę do serducha Dzięki za opinię ! A może jest jakieś zdjęcie które Ci się szczególnie spodobało ? A poza tym w którym rodzaju fotografii najlepiej sobie radzę według Ciebie ? Fotografia ślubna, fotografia artystyczna czy fotografia dziecięca ?
Pozdrawiam
Marzena Kosin, Szczecin
www.mandmg.pl

http://wiadomosci.onet.pl/62594,21,0,pokaz.html

21-letnia Barbara Tatara z Łodzi zdobyła w sobotę tytuł Miss Polonia 2007. Oprócz tytułu najpiękniejszej Polki, zwyciężczyni otrzymała samochód seat oraz brylantowy komplet - kolię i bransoletę o wartości 25 tys. zł. Gala finałowa konkursu Miss Polonia 2007 odbyła się w sobotę w warszawskiej Sali Kongresowej.
Miss Polonia 2007 Barbara Tatara studiuje filologię słowiańską. Ma 176 cm wzrostu, a jej wymiary to 86-66-85. Na swoim koncie ma także tytuł Miss Województwa Łódzkiego. Oprócz urody, najpiękniejsza Polka roku 2007 może pochwalić się także biegłą znajomością kilku języków obcych - angielskiego, serbskiego, bułgarskiego i rosyjskiego. Nowa Miss będzie reprezentować Polskę m.in. podczas międzynarodowego konkursu piękności - Miss World 2007.

I vice Miss w tym roku została 21-letnia Anna Tarnowska ze Szczecina, a tytuł II vice Miss otrzymała 21-letnia Ewelina Sienicka, reprezentująca woj. podlaskie. Miss Internautów została Aleksandra Domagała z Pabianic. Tytuł Miss Foto zdobyła natomiast Magdalena Derszniak - Miss Województwa Świętokrzyskiego.
Uczestniczki konkursu Miss Polonia 2007 zaprezentowały się podczas sobotniego finału m.in. w strojach dżinsowych i kąpielowych oraz w kreacjach wieczorowych i ślubnych.

Kandydatki do tytułu Miss Polonia 2007 oceniało jury, w skład którego weszli Miss Polonia roku 1992 Ewa Wachowicz; Miss Polonia 2004 Katarzyna Borowicz; sportowiec Przemysław Saleta; aktorzy: Marek Włodarczyk, Robert Moskwa, Przemysław Cypryański i Przemysław Sadowski, prezes Biura Miss Polonia Elżbieta Wierzbicka oraz Jesus Villar Candel z Biura Miss Polonia; Robert Rynkun- Werner, członek Zarządu TVP S.A.; Jarosław Burdek, zastępca dyrektora TVP2 ds. rozrywki oraz Andrzej Kublik, prezes zarządu Iberia Motor Company S.A.

Gospodarzami finałowego koncertu byli aktorka Agnieszka Włodarczyk i dziennikarz sportowy Przemysław Babiarz, a oprawę muzyczną zapewniła Orkiestra Adama Sztaby. Podczas koncertu zaśpiewali m.in. Tatiana Okupnik, Justyna Steczkowska, Katarzyna Cerekwicka oraz zespół Bracia.

Do tegorocznej, 32. edycji konkursu Miss Polonia zgłosiło się blisko 5 tys. kandydatek z całego kraju oraz przedstawicielki Polonii. Do finału zakwalifikowało się 20 dziewcząt z Polski oraz 2 reprezentantki Polonii.

Pierwsze wybory najpiękniejszej Polki odbyły się w 1929 roku. Organizatorami imprezy były redakcje trzech gazet: "Światowida", "Expressu Porannego" i "Kuryera Czerwonego", do których pretendentki do tytułu Miss nadsyłały swoje zdjęcia. Za najpiękniejszą uznano wówczas Władysławę Kostakównę, urzędniczkę Miejskiej Kasy Oszczędnościowej z Warszawy.

źródło: onet.pl

dzie w dzien siadam z checia napisania, ale standradowo zycie (dziecko i zmeczenie) nie daja tylko tyle daje rady co was na biezaco doczytywac

z tego co pamietam:
chili - mowisz ze nie planujesz kupna butelek dlatego, ze nie masz zamiaru dopajac. No dobra, ale mala podpowiedz jesli moge po pierwsze - nie wiesz czy (OBY NIE) nie ebdziesz miala problemu z laktacja albo Oliwierek ze ssaniem. Raczej jednak nie bedzie tego, wiec po co jeszcze? Piatego dnia zycia moje dzicko dostalo kolke. Nastepnego dnia zaczelam dwa razy dziennie pic herbatke dla niemowlat (HIPPA) ulatwiajaca trawienie. Jak tylko skonczyla miesiac zaczelam jej podawac ta herbatke - butelka oczywiscie. Nie wiem czy to efekt tego, ale ten piaty dzien to jedyny raz gdy moja cora miala kolke To tylko taka mala sugestia, ze butelka moze sie jednak z czasem przydac

Gosia - ja tez polecam Lovelę. Slicznie pachnie Uzywalam i mleczka i proszku i roznicy nie widzialam. Ani na skorze Tygrysa, ani po stanie ciuchów. I spoznione gratulacje z okazji pierwszej rocznicy Pamietam zdjecia slubne. Slicznie wygladalas :)

Mała Julcia - ZDJECIA PRZECUDOWNE!!! Az sama sie zastanowilam czy w szczecinie sobie takich zdjec nie zrobic. Chociaz nie jestem tak fotogeniczna jak ty to od czego jest photoshop

Natija - pracoholiczka ciesyzc sie ze na 7 tygodni przed, wraca sie na zatloczone korytarze i do porannego wstawania hihi
Ja tez kupuje X-landera, tez zielonego Model XA, a Ty?

ryuhei - 2 miechy z tesciowa? i to taka jak twoja????

po tych wszystkich kulinarnych opisach sprawilyscie ze znowu sie poczulam jak wyrodna gospodyni :P mi sie jednak nie chce gotowac tylko dla siebie i Tygrysa. Ogolnie za tym nie przepadam, sporadycznie mam wene, tak raz na tydzien. Obiadki kupuje gotowe na stolowce szkolnej lub w barze z "domowym" jedzonkiem

Mam postanowienie nauczenia moje dziecko nocnikowania... tylko cos opornie to idzie i jej i mi wymiguje sie tym ze juz zimno i bez spodni tak po kafelkach ma tylkiem jezdzic... no, ale moze i malymi kroczkami ale probujemy do celu.

Katalog firm ślubnych koszalin, szczecin, wałcz
Studio Fotografii i Filmu "Video-Lux" Filmowanie Koszalin · VIDEO-LUX - Studio Fotografiii i Filmu ----------------------------------------- Rok zał. ...

www.slubnytarg.pl/spis.php?co=&category=&woj=16&s=20&e=20&n=1 - 50k - Kopia - Podobne strony[ Więcej wyników z www.slubnytarg.pl ]
.
VIDEO-LUX - Fotografia i Videofilmowanie w Koszalinie
Koszalin-Mielno-Kołobrzeg-Szczecinek-Darłowo VIDEO-LUX - Studio Fotografii i Filmu --------------------------------------------- Rok zał. 1987 ...

www.mooszelka.wizytowka.pl/ - 6k - Kopia - Podobne strony
.
Ślub i wesele czyli zastaw się i postaw się
Studio Fotografii i Filmu "Video-Lux" w Koszalinie Przewozy Turystyczne FOCUS MULTIMEDIA STUDIO ... www.we-dwoje.pl/makaron;z;zoltym;serem,artykul,915.html ...

wesele.pun.pl/rss.php - 124k - Kopia - Podobne strony
.
Ślub, wesele Koszalin - Baza firm We-dwoje.pl
Studio Fotografii i Filmu "Video-Lux" w Koszalinie Wideofilmowanie Koszalin. Cyfrowa rejestracja uroczystości firmowych, szkolnych i rodzinnych(wesela, ...we2.yn.pl/slub;wesele;koszalin,188,firmy_km,247.html - 31k - Kopia - Podobne strony
.
Wideofilmowanie zachodniopomorskie - Baza firm We-dwoje.pl
Studio Fotografii i Filmu "Video-Lux" w Koszalinie Wideofilmowanie zachodniopomorskie. Cyfrowa rejestracja uroczystości firmowych, ...
we2test.we2.yn.pl/wideofilmowanie;zachodniopomorskie,16,firmy_kw,96.html - 30k - Kopia - Podobne strony
.

Firma zajmuję się produkcją filmów reklamowych, szkoleniowych, ... Słowa kluczowe :, operator kamery, fotograf, zdjęcia fotograficzne,

MUZYKODRAMA DLA DZIECI
http://videolux.republika.pl · http://seniorka.republika.pl · http://dykcja.w.interia.pl · http://psychodrama.republika.pl · http://muzykodrama.republika.pl ...
www.muzykodrama5.wizytowka.pl/ - 40k - Kopia - Podobne strony
.
FORUM - STRES, RELAKSACJA, ODREAGOWANIE - księga gości
http://videolux.republika.pl/ http: //seniorka.republika.pl/ http://dykcja.w.interia.pl/ · http://psychodrama.republika.pl/ ...
relaksacja.webpark.pl/ - 282k - Kopia - Podobne strony
.
JPG.PL - darmowy album zdjęciowy
VIDEO-LUX tel. 600-109-201 jpg · www.ala160792.jpg.pl · bez tytulu www.jpg.pl · brak opisu jpg ·

www.wolna.jpg.pl · wolna jak ptak www.jpg.pl ...www.jpg.pl/katalog/500/FOTO/ART - 977k - Kopia - Podobne strony
.
IM WIĘCEJ MÓWISZ , TYM MNIEJ ROZMAWIASZ
http://videolux.republika.pl · http://seniorka.republika.pl · http://psychodrama.republika.pl · http://muzykodrama.republika.pl · http://orator.republika.pl ...
www.orator.wizytowka.pl/ - 41k - Kopia - Podobne strony
.
FORUM LOGOS - nerwice, fobie, depresje, wady i zaburzenia mowy
Studio Filmu i Fotografii (www.video-lux.webpark.pl) - Najnowsze wiadomości z kraju i zagranicy (www.onet.pl). Link: dobre linki:>>>>. [Odpowiedź] ...

users.nethit.pl/forum/read/logos/3871832/ - 19k - Kopia - Podobne strony
.
Studio Fotografii i Filmu "Video-Lux"
Studio Fotografii i Filmu "Video-Lux" Koszalin Dane kontaktowe: Telefon: 094-340-60-06. Napisz e-mail · Strona domowa · Skomentuj firmę na forum ...

www.slubnytarg.pl/info.php?username=Video-Lux - 34k - Kopia - Podobne strony
.
Katalog firm ślubnych koszalin, szczecin, wałcz
Studio Fotografii i Filmu "Video-Lux" Filmowanie Koszalin · VIDEO-LUX - Studio Fotografiii i Filmu ----------------------------------------- Rok zał. ...

www.slubnytarg.pl/spis.php?co=&category=&woj=16&s=20&e=20&n=1 - 50k - Kopia - Podobne strony[ Więcej wyników z www.slubnytarg.pl ]
.
VIDEO-LUX - Fotografia i Videofilmowanie w Koszalinie
Koszalin-Mielno-Kołobrzeg-Szczecinek-Darłowo VIDEO-LUX - Studio Fotografii i Filmu --------------------------------------------- Rok zał. 1987 ...

www.mooszelka.wizytowka.pl/ - 6k - Kopia - Podobne strony
.
Ślub i wesele czyli zastaw się i postaw się
Studio Fotografii i Filmu "Video-Lux" w Koszalinie Przewozy Turystyczne FOCUS MULTIMEDIA STUDIO ... www.we-dwoje.pl/makaron;z;zoltym;serem,artykul,915.html ...

wesele.pun.pl/rss.php - 124k - Kopia - Podobne strony
.
Ślub, wesele Koszalin - Baza firm We-dwoje.pl
Studio Fotografii i Filmu "Video-Lux" w Koszalinie Wideofilmowanie Koszalin. Cyfrowa rejestracja uroczystości firmowych, szkolnych i rodzinnych(wesela, ...we2.yn.pl/slub;wesele;koszalin,188,firmy_km,247.html - 31k - Kopia - Podobne strony
.
Wideofilmowanie zachodniopomorskie - Baza firm We-dwoje.pl
Studio Fotografii i Filmu "Video-Lux" w Koszalinie Wideofilmowanie zachodniopomorskie. Cyfrowa rejestracja uroczystości firmowych, ...
we2test.we2.yn.pl/wideofilmowanie;zachodniopomorskie,16,firmy_kw,96.html - 30k - Kopia - Podobne strony
.

Firma zajmuję się produkcją filmów reklamowych, szkoleniowych, ... Słowa kluczowe :, operator kamery, fotograf, zdjęcia fotograficzne,

Kochane!
Jestem już po ślubie. I muszę przyznać, że prawdę mówią ludzie twierdzący że to najcudowniejszy dzień życia. Bo to był piękny, doskonały, idealny, pełen tajemnic dzień. Ale od początku...
Poprzedniego dnia, czyli w piątek, stres odezwał się dopiero w nocy. Z ręką na sercu piszę, że spałam bite... 2 godziny Była to wina stresu, zmęczenia a także wizyta na solarium, w którym właśnie wymienili lampy a pani omieszkała mi o tym powiedzieć. Moja twarz i dekolt była w stanie nieciekawym, ale maślanka, kremik i zimna woda pomogły i następnego dnia wyglądały już w miarę normalnie. O 8:30 fryzjer-pani bardzo się postarała i wymyśliła coś, co właśnie chciałam mieć na głowie a nie potrafiłam jej wytłumaczyć jak ma to coś wyglądać wróciłam do domu, wykąpałam się i coś tam zjadłam (ale co?ile?-nie wiem...). Przyjechała moja świadkowa i pojechałyśmy do kosmetyczki się pomalować. W tym czasie Dawid odebrał mój bukiet, który pani (o zgrozo!) dopiero kończyła i wspólnie wróciliśmy do domu. I potem już wszystko na wariata... Ja na górę, Dawid na dole, wielkie przebieranie, szukanie części garderoby, rzucanie wszystkim w różnych kierunkach... Na szczęście jakoś udało nam się dobrnąć do końca przebierania W tym czasie oczywiście zdjęcia i kamerowanie Potem było piękne błogosławieństwo, ale do mnie to jeszcze nie docierało co ma się zaraz zdarzyć... Wychodziliśmy z domu przy dźwiękach orkiestry, wsiedliśmy do auta i podjechaliśmy pod kościół ( w międzyczasie 1 brama:). Msza była śliczna, ksiądz odprawił naprawdę piękne, ujmujące kazanie, śpiewała nasza miejscowa schola (nie brałam ślubu w Szczecinie, tylko mojej rodzinnej miejscowości) a takze moje 2 młodsze kuzynki, dodatkowo grały na gitarze, a także czytały słynne "Miłość łaskawa jest(...)". Ja cały czas się czułam odrealniona, myślałam że obserwuję sama siebie a nie biorę w tym udział w połowie mszy się zorientowałam, że na wejście do kościoła zagrali moją ulubioną pieśń, czyli "Barkę", a przy pieśni w trakcie dawanie komunii prawie się popłakałam, taka była piękna... Niestety, nie pamiętam jej tytułu ale będzie na filmie ślubnym. Sama przysięga była już na spokojnie, pewnie... tak jak powinno być. Wyszlismy z kościoła i zarzucili nas: 2 kg ryżu, monetami z których uzbierało się 22 złote i gradem mini cukierków a my musielismy to wszystko zbierać! Potem życzenia, alez byłam szczęśliwa! To cudowne uczucie, trzeba się cieszyć każdą jego chwilą! Następnie kolejna brama, od scholi i 2 następne... nazbierało się ich, ale na szczęście flaszek starczyło.
Potem wsiedliśmy do auta i już do naszej restauracji! Przy powitaniu Bogu dzięki trafiła mi się woda Pierwszy taniec ("W cieniu twoich rąk") wyszedł cudownie! Nie ćwiczyliśmy go wcześniej, tańczyliśmy naturalnie, a wyszło tak pięknie że się prawie poryczałam(znowu!:) To naprawdę fantastyczne uczucie, którego nigdy nie zapomnę!
A dalej była zabawa do białego rana, a co najważniejsze wszyscy goście mówili nam że to najlepsze wesele na jakim byli fontanna czekoladowa zrobiła furorę, rodziny się wymieszały, wszyscy się bawili, było po prostu cudownie! Chcę to pamiętać do końca życia!
A potem, bladym świtem... nasza tajemnicza noc poślubna i może na tym zakończmy tę historię
A teraz parę fotek-z prywatnych aparatów, oficjalne będą później






i poprawiny :

Małgorzata Skowrońska 23-05-2004 (Gazeta Wyborcza)

Jeśli marzysz o karierze w mundurze, mamy dla ciebie dobrą wiadomość. Policja w całym kraju chce przyjąć do pracy blisko trzy tysiące osób! Dziś radzimy, co trzeba zrobić, aby zostać policjantem. Uwaga! Termin składania podań na najbliższą rekrutację mija 31 maja

Po raz pierwszy od wielu lat w budżecie państwa znalazły się tak duże pieniądze na dodatkowe etaty. - Nasze struktury mundurowe nie mogą odstawać od unijnych - tłumaczy rzecznik policji Alicja Hytrek. Z powodu ubiegłorocznych zmian w kodeksie karnym policjantom przybyło roboty, bo przejęli część pracy prokuratorów. I aby podołać tym obowiązkom, potrzebują nowych ludzi.

Tylko mundurowi

- Chce pan/pani pracować w policji czy zostać policjantem? - to pierwsze pytanie, jakie kandydat usłyszy w policyjnym wydziale kadr. Z pozoru banalne, ale podstawowe, bo sporo kandydatów nie wie, że w policji można pracować jako policjant i pracownik cywilny.

• Dla cywili. Zasady rekrutacji osób cywilnych są takie jak w „normalnych” zakładach pracy: wystarczy złożyć standardowe podanie z kompletem dokumentów (CV, kopia dyplomu). Cywile, którzy pracują w policji, to np. radcy prawni, księgowi, kadrowi, obsługa techniczna policyjnych budynków (sprzątaczki, behapowcy). Niestety, dla tych, którzy chcieliby pracować w policji, ale nie jako mundurowi, nie mamy dobrej wiadomości. Cywilne etaty są praktycznie wszędzie obsadzone. Zdarzają się tylko pojedyncze wakaty, np. gdy ktoś odchodzi na emeryturę.

• Dla policjantów. Praca czeka na tylko tych, którzy chcą zostać policjantami pełną gębą.

Kogo szuka policja?

• Przede wszystkim prawników, i to z aplikacją sędziowską lub prokuratorską (policja liczy na osoby, które mimo aplikacji nie mają szans na etat w sądzie albo prokuraturze). Dla nich (ale także i zwykłych absolwentów prawa) przygotowano szybką „ścieżkę kariery”. Pracy w policji nie zaczną od tzw. I grupy zaszeregowania, ale od razu od VI. To oznacza, że na dzień dobry dostaną ok. 1400 zł na rękę. Pozostali absolwenci będą zaczynać od niewiele ponad tysiąca złotych.

Policyjni kadrowi przyznają, że 1,4 tys. zł to mała zachęta dla kogoś, kto może wybrać karierę np. w kancelarii adwokackiej z zarobkami powyżej 3 tys. zł. Dlatego w policji mile widziani są również absolwenci następujących kierunków:

• ekonomicznych (w tym statystycznych)

• politechnicznych (chemiczne, informatyczne),

• pedagogicznych i psychologicznych,

• nauk politycznych,

• filologicznych (szczególnie języki zachodnie oraz rosyjski). Uwaga! Choć to nie jest wymóg formalny, policja oczekuje, że wszyscy kandydaci będą znali co najmniej jeden język obcy w stopniu komunikatywnym.

• A co, jeśli skończyłeś inne studia? Nie jesteś bez szans, choć policja wychodzi z założenia, że absolwenci wyżej wymienionych kierunków łatwiej się przystosują do policyjnych wymagań.

• Na pracę mogą też liczyć osoby z wykształceniem średnim, choć bez studiów trudno zrobić karierę gdzieś wyżej niż tylko w patrolu interwencyjnym.

Uwaga! Wiek teoretycznie nie ma znaczenia, choć osoby po 35. roku życia, które dopiero chcą zacząć karierę w policji, nie mają wielkich szans na etat. To więc głównie szansa dla młodych ludzi. Jeśli dostaną się do policji, będą - w zależności zapotrzebowania - pracować w różnych wydziałach np. w dochodzeniówce, logistyce, prewencji.

Po pierwsze: cierpliwość

Rekrutacja na policjanta składa się z kilku etapów i przypomina egzaminy na supermana/supermenkę. Trzeba wykazać się siłą, sprytem i... cierpliwością (rekrutacja może trwać nawet kilka miesięcy!).

Choć wydziały kadrowe policji przyjmują dokumenty przez cały rok, ważne są tylko trzy terminy: 25 marca, 25 lipca i 25 listopada (w tych dniach odbywają się policyjne ślubowania). Dla kandydatów oznacza to, że dokumenty trzeba złożyć co najmniej dwa miesiące przed tymi datami. Najbliższy termin przyjęć przypada w lipcu, więc ostatni dzwonek na składanie aplikacji to 31 maja. Kolejne przyjęcia będą w listopadzie.

Musisz przygotować stos dokumentów. Potrzebne będą:

• kwestionariusz osobowy (druk do zdobycia w każdej komendzie wojewódzkiej, powiatowej i miejskiej) z dołączonymi trzema zdjęciami paszportowymi;

• podanie - trzeba w nim napisać, dlaczego chce się pracować w policji i w jakim pionie (prewencja, kryminalny, logistyka). Uwaga! Co drugi kandydat pisze, że chce walczyć z przestępcami albo od dzieciństwa marzył o mundurze. Takich naiwnych uzasadnień lepiej unikać;

• zaświadczenie o ukończeniu studiów i szkół - zdarza się, że kandydaci dokumentują swoje wykształcenie od przedszkola, wystarczy od szkoły średniej;

• zaświadczenie o niekaralności (wydaje je Krajowy Rejestr Sądowy, oddziały KRS można znaleźć w sądach rejonowych);

• dokumenty potwierdzające osiągnięcia np. w sporcie (dyplomy, medale), zawodach strzeleckich czy osiągnięcia na studiach.

Uwaga! Panowie muszą mieć mieć już za sobą służbę wojskową albo odnotowane przeniesienie do rezerwy (jeśli skończyłeś studia i dopiero załatwiasz to przeniesienie, to możesz złożyć podanie w policji). Konieczne jest też prawo jazy kategorii B (panie nie muszą mieć prawa jazdy).

Z kompletem dokumentów udajemy się do wydziału kadr komendy (miejskiej, powiatowej, wojewódzkiej), w której chcesz pracować. Zdarza się jednak, że papiery wędrują z jednej komendy do drugiej. Policja tłumaczy to tym, że sporo kandydatów składa swoje aplikacje do kilku komend. Wtedy odsyła się dokumenty tam, gdzie kandydat jest zameldowany. Warto więc w podaniu zaznaczyć, że mimo braku zameldowania np. w Krakowie interesuje nas praca tylko w tej komendzie wojewódzkiej.

Każdy rekrut (słowo zaczerpnięte z żargonu policyjnego) dostaje opiekuna - kadrowca. To on przeprowadza pierwszą rozmowę z kandydatem i opisuje swoje pierwsze wrażenie. Można odpaść już na tym etapie. Kadrowcy twierdzą, że ktoś, kto przychodzi na rozmowę nieodpowiednio ubrany (brudne buty, powyciągany podkoszulek), nie będzie dobrym policjantem. Sprawdzają też komunikatywność rekruta. Mruk, który nie potrafi sklecić pełnego zdania, odpada.

Po drugie: ławeczka czyni mistrza

Jeśli kandydat spodobał się kadrowcowi, a w dokumentach nie ma żadnych braków, czas na testy sprawnościowe (powinny się one odbyć w ciągu kilku tygodni od złożenia dokumentów, przeprowadzają je komendy wojewódzkie). Testy nie są łatwe, a kiepski wynik dyskwalifikuje kandydata. Oto, co czeka amatorów i amatorki pracy w mundurze:

• test „ławeczki” - wskakujemy przez trzy minuty na ławeczkę (wysoka na 30 cm) raz prawą, raz lewą nogą, opierając się rękami o ścianę. Proste? Nie, bo trzeba się zmieścić w limicie punktowym wyznaczonym przez wzór: liczba skoków pomnożona przez 0,53 oraz masę ciała, a wynik podzielony przez 180. Na zaliczenie „ławeczki” wynik musi przekroczyć 20,66 dla panów i 21 dla pań.

• To nie koniec tortur. Kandydat rzuca zza głowy trzykilogramową piłką lekarską (kobiety dwukilogramową). Minimalna odległość dla panów to osiem metrów, dla pań - pięć.

• Z pozycji leżącej w ciągu 30 sekund próbujemy usiąść jak największą liczbę razy. Minimum to: dla pań 17 siadów, dla panów 18.

• Na kandydatów płci męskiej czeka teraz sprawdzian siły, czyli drążek. Ktoś, kto nie podciągnie się cztery razy, odpada. Panie w tym czasie wracają do ławeczki, na której opierają się plecami i trzymając ją rękoma, uginają i prostują ramiona - minimum 16 razy.

• I wreszcie ostatni test, sprawdzający zwinność. To bieg z przeszkodami (tyczki, materace, na których trzeba wykonać przewrót) na 15 m. Nie wystarczy tylko przebiec trasy, tą samą drogą trzeba wrócić, biegnąc tyłem. Limit zaliczenia testu to w 14,5 s (panowie) i 16,5 s (panie).

Po trzecie: psyche pod kontrolą

• Do kolejnego etapu rekrutacji, czyli testu psychologicznego, przechodzą tylko ci, którzy zdali egzamin sprawnościowy. Na szczęście obu testów nie zalicza się tego samego dnia, więc kandydaci mają czas złapać oddech. Test psychologiczny sprawdza predyspozycje intelektualne, a także zachowania społeczne, stabilność osobowości i umiejętności podporządkowania się (dyscyplina).

Jak to wygląda w praktyce? Najpierw psycholog pokazuje na ekranie komputera, jak rozwiązać test. Następnie siada za plecami kandydata i obserwując, jak rozwiązuje zadania, sprawdza jego reakcję na stres.

• Egzamin trwa ok. godziny. Pierwsze pytania sprawdzają umiejętność logicznego myślenia i ogólny poziom rozwoju (takie jak w zwykłych testach na inteligencję). Wśród nich zdarzają się pytania dziecinnie łatwe: odmiany przez przypadki, jaki w Polsce obowiązuje system rządów albo co to jest analogia.

• Następne pytania badają zachowania społeczne, np. co zrobisz, jeśli w kolejce przed kasami w supermarkecie ktoś kogoś oskarża o kradzież.

• Test sprawdza też wiarę we własne możliwości, poziom agresji i umiejętność podejmowania decyzji.

Na podstawie zaznaczonych odpowiedzi psycholog wypełnia kwestionariusz osobowy kandydata, opisując jego mocne i słabe strony. Ktoś, kogo test psychologicznych zdyskwalifikuje, otrzymuje listowne powiadomienie, że to koniec rekrutacji. Od tej decyzji nie można się odwołać.

Po czwarte: prześwietlanie policyjne

• Każdy kandydat podpisuje oświadczenie, że zgadza się na prześwietlenie swojej wiarygodności. Na czym to polega? Np. dzielnicowy będzie rozpytywać sąsiadów kandydata, wybierze się do jego szkoły, umówi się z poprzednim pracodawcą. Policja będzie też chciała wiedzieć, z kim rekrut (rekrutka) mieszka. Nie ma znaczenia, czy będzie to ślubny, czy nieślubny partner. Jeśli jednak narzeczona kandydata to córka mafiosa, o karierze w policji nie ma co marzyć.

• Sprawdzą też powiązania bliższej i dalszej rodziny ze środowiskiem przestępczym. Mąż siostry kandydata siedzi za defraudację pieniędzy z unijnego funduszu? Mundur nie dla ciebie.

• A co z mandatami drogowymi i innymi drobnymi wykroczeniami? Tu można odetchnąć. Nawet ktoś, kto wyczerpał limit punktów karnych, może zostać policjantem.

Po piąte: badanie lekarskie

• Kiedy już kandydata prześwietlą służby policyjne, do jego ciała zabierają się lekarze. Na komisję lekarską (taką samą na jaką trafiają wojskowi rekruci) idą więc najlepsi. Z policyjnej praktyki wynika, że jeśli ktoś dostał się już do etapu badań lekarskich, ma 99 proc. szans na znalezienie etatu w policji. Na komisję trafiają tylko ci, których policja widzi w swoich szeregach.

Ale komisja lekarska to nie formalność. Lekarze gruntownie sprawdzają stan zdrowia kandydata, oglądając jego zęby, [b]/wycięto-regulamin/[/b] serce, sprawdzając krzywizny kręgosłupa i wzrok. O ile jedna niezaleczona dziura w zębie jeszcze nie dyskwalifikuje, o tyle wada wzroku albo płaskostopie tak.

Po piąte: komendant i kadrowiec zawsze mają rację

Zanim kandydat dostanie informację o przyjęciu do policji, jego papiery trafiają na biurko komendanta (wojewódzkiego lub miejskiego). Ten po przejrzeniu dokumentów i konsultacjach z kadrowcem decyduje o przyznaniu etatu.

To ważny moment, bo komendant i kadrowiec decydują, do jakiego pionu przyszły policjant trafi: prewencyjnego, kryminalnego czy może logistycznego. Dla kogoś, komu nie odpowiada przydzielony pion, może to być pierwszy sprawdzian dyscypliny - od tej decyzji odwołania nie ma.

I na tym koniec rekrutacji, ale nie kolejnych trudnych chwil. Na świeżo upieczonego policjanta-kursanta czeka ośmiomiesięczne szkolenie w Legionowie, Szczytnie, Katowicach, Pile lub Słupsku. Ale podczas przeszkolenia będzie już dostawał pensję.

Wakaty czekają:

Blisko 3 tys. osób znajdzie w tym roku pracę w policji:

Komenda Stołeczna Policji w Warszawie - 560 osób (w tym 419 do oddziałów prewencji). Komendy wojewódzkie w: • Białymstoku - 100, • Bydgoszczy - 100, • Gdańsku - 230, • Gorzowie Wielkopolskim - 150, • Katowicach - 200, • Kielcach - 130, • Krakowie - 290, • Lublinie - 200, • Łodzi - 140, • Olsztynie - 150, • Opolu - 190, • Poznaniu - 150, • Radomiu - 100, • Rzeszowie - 50, • Szczecinie - 60, • Wrocławiu - 100 osób.

Policyjne stopnie

• posterunkowy, • starszy posterunkowy, • sierżant, • straszy sierżant, • sierżant sztabowy, • młodszy aspirant, * aspirant, • starszy aspirant, • aspirant sztabowy, • podkomisarz, • komisarz, • nadkomisarz, • podinspektor, • młodszy inspektor, • inspektor, • nadinspektor, • generalny inspektor

Niedźwiadek otworzył w lesie sklep.
Jako pierwszy klient przychodzi do niego
zajączek:
- Cześc niedzwiedz!
- Co podać zajączku?
- Potrzebuję kilogram soli
- No dobra zając ale ja sobie jeszcze nie kupiłem wagi
więc nasypię ci tak na oko
- A do dupy sobie nasyp sku...elu!!!!!

Niedźwiedz miał w lesie jedyny sklep. Zajączek też chciał sobie otworzyć taki biznes ale najpierw sie poszedł spytac niedzwidzia o zgodę.
-Dorze zajączku, możesz otworzyć sklep ale jak czegoś w nim nie będziesz miał co bede chciał to masz u mie przesrane. No i zajączek się zgodził.
Po jakimś czasie zwierzęta zaczęły przychodzic do sklepu zajączka. Przyszedł tez niedzwiedz na inspekcję.
- Zając , kilorgam ziemniaków
- Tak już podaje
Niedzwiedz zdziwiony wyszedł. Po jakimś czasie jeszcze więcej zwierząt kupowało u zajączka. Wpada znów niedzwiedz.
- Zając, kanapke z prądem prosze
Zajączek tak myśli mysli i wykombinował. Włożył między dwie kromki chleba baterie i dał niedzwiedziowi. Ten załamany wyszedł. Potem juz każdy kupował u zajączka. Wpada niedziedz zdruzgotany i woła
- Zając 2 kilo ni chuja!
Zajączek myśli myśli zastanawia się i w końcu mówi
- Niedzwiedz chodz do piwnicy.
Gdy weszli zajączek zgasił światło
- Niedzwiedz, widzisz coś??
- Ni chuja
- To bierz 2 kilo i spieprzaj!!!!

Na imprezie kolesiowi po ostrym jaraniu blantów zachciało się iść do swojej panny. Przychodzi do niej, wita się jak zwykle buziaczek i nagle ona mówi:
- Słuchaj, poczekaj na mnie chwilkę ja tylko wezme prysznic...
No to usiadł sobie i w pewnym momencie strasznie zachciało mu sie srać, ale tak, że nie mógł wytrzymać. Łazienka zajęta no to myśli co ma robić. Zobaczył psa siedzącego na podłodze. Myśli: załatwię sie koło niego to najwyżej powiem że to on. Jak pomyślał tak zrobił no i zaraz wychodzi jego dziewczyna. Patrzy, wącha szok!
- Co to ma być? - pyta się zdziwiona
- Pies Ci się zesrał...
-Pluszowy KU*WA!!!

Zakonnica zamówiła taxi na długą trasę. Jedzie, jedzie, i nagle do taksówkarza:
- Wy, kierowcy dalekich tras macie dobrze. Bierzecie sobie taką panienkę do lasu, i robicie z nią co chcecie.
Facet dziwnie na nią spojrzał, ale jedzie dalej. Sytuacja się powtarza. W końcu taksówkarz wziął zakonnicę do lasu. Ona mówi:
- Ale zróbmy to od tyłu, bo mnie dzisiaj c**a boli.
No i zrobili.
Sytuacja powtarza się kilka razy. W końcu dojeżdżają na miejsce. Zakonnica mówi:
- Wy, kierowcy dalekich tras macie dobrze. A my, pedały, musimy kombinować.

Wyjeżdżając na krucjatę, Artur (król, ten od okrągłego stołu) postanowił
sprawić swej żonie pas cnoty. Poszedł tedy do kowala, a ten zaoferował mu
najnowszy krzyk mody - pas z gilotynką! Kupił więc go Artur, żonie
założył, kluczyk zabrał i pojechał na krucjatę. Wrócił po kilku latach, no i
oczywiście zechciał sprawdzić, czy aby jego wierni rycerze nie okazali się
wiarołomcami i nie próbowali uwieść jego pięknej Ginewry.
Ustawił ich w rzędzie i kazał spuścić spodnie. Król doznał szoku: 11 rycerzy
miało równiutko przycięte ptaszki. Z jednym wyjątkiem - Lancelot z dumą
prezentował nienaruszone przyrodzenie.
Moi wspaniali rycerze okazali się bandą hołoty! Na nikogo nie można liczyć,
nikomu nie można zaufać! Jeno Ty, wierny Lancelocie, mi się ostałeś... -
biada Artur i spogląda wyczekująco na Lancelota, by ten coś powiedział.
Ale Lancelot milczał...

Przychodzi blondynka do lekarza...
B: Panie doktorze jestem w 3-cim miesiącu ciąży, a brzucha nie widać :/
L: A jadła pani mandarynki?
B: Nie, a trzeba?
L: No trzeba, niech pani je mandarynki i przyjdzie za 3 miesiące
ZA 3 MIESIĄCE...
B: Panie doktorze jestem w 6-tym miesiącu ciąży, a brzucha nie widać
L: Jadła pani mandarynki?
B: Tak
L: A jadła pani banany?
B: Nie, a trzeba?
L: No trzeba, niech pani je banany i przyjdzie za 3 miesiące
ZA 3 MIESIĄCE...
B: Panie doktorze jestem w 9-tym miesiącu ciąży, a brzucha nie widać
L: Jadła pani mandaryni i banany?
B: Tak
L: A spała pani z facetem?
B: Nie, a trzeba?

98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:
- Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i wkrótce będziemy mieć syna...
Doktor myśli chwilę i mówi:
- Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię:
Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim, wyszedł raz z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol. Kiedy znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromny niedźwiedź. Myśliwy wyciągnął parasol, wycelował w niedźwiedzia i wypalił. I wie pan co stało się potem?
- Nie - odpowiada staruszek.
- Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.
- Niemożliwe! - wykrzyknął staruszek - Ktoś inny musiał wystrzelić!
- I do tego punktu właśnie zmierzałem...

Dwóch wariatów uciekło w nocy z wariatkowa. Dochodzą do rzeki bez mostu
-Co tu zrobić? - mówi jeden.
-Wiem! Ja zapalę latarkę, tak żeby światło było nad wodą, wtedy przejdziesz po świetle na drugą stronę!
-Pogrzało cię? Też wymyśliłeś! Ty zgasisz latarkę, a ja spadnę!

2.
Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
- Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
- Och Ty szczęściarzu!
- Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
- I co? I co?
- No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
- Nie może być!
- Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż obok laptopa...
- Nie pir__ol! Kupiłeś laptopa? A procesor jaki?

3.
Stewardesa dostała polecenie od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i delikatny poinformowała pasażerów o tym, że samolot ma awarię i za kilka chwil się rozbije.
Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy maja paszporty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają nimi do mnie.
Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają.
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową, rolujemy...
ciaśniutko,
ciaśniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w dupę, żeby zwłoki
dało się łatwo zidentyfikować.

4.
Przychodzi baba do lekarza z piłą w plecach.
- Oj panie doktorze proszę mi pomoc. Głowa mnie boli, a jak mnie suszy i jeść nic nie mogę....
- To po co Pani piła ??

5.
Pewnego wieczoru lord John wpada na herbatkę do lorda Toma. Siedzą i piją w milczeniu, aż John pyta:
- A gdzie lady Mary?
- Lady Mary leży na górze - odpowiada lord Tom.
- W takim razie wpadnę do niej na chwilę - mówi, wstajac lord John.
Wchodzi po schodach i znika w jednym z pokoi. Po dłuższej chwili wraca, dyskretnie poprawia garderobę i siada w milczeniu naprzeciw lorda Toma.
Rozmowa nie klei się, więc unosi filiżankę do ust i łyka odrobinę herbaty. Po czym, wykrzywiając się z niesmakiem, mówi:
- Zimna jakaś!
Na to lord Tom odpowiada z flegmą:
- No cóż, nic dziwnego, już trzy dni jak nie żyje...

siedzi blondynka w kawiarni i beczy, zalewa sie lzami. podchodzi do niej kelner i pyta:
co się pani stalo, niech pani nie placze, moge jakos pomoc?
-ja placze, bo wszyscy caly czas gadaja ze blondynki sa takie glupie, i caly czas sie ze mnie smieja;(
-alez niech pani przestanie. ja pani udowodnie, ze brunetki sa glupsze, wola:
Anka, Anka. kelnerka brunetka podchodzi, a on do niej:
ania idz do domu, sprawdz czy cie tam nie mo ok?
brunetka nie namyslajac sie dlugo, wyszla, a na to blondynka:
- hi hihi hi rzeczywiscie glupia hihi ja bym zadzwonila

na posterunek policji przychodza trzy blondynki, mowia ze sa z ogloszenia o prace, policjant wyciaga zdiecie pewnego mezczyzny z profilu i mowi:
-to jest cwiczenie, ktore pomoze mi wybrac ktoras z pan, okaze sie ktora z was nadaje sie do tej pracy, musicie powiedziec wszystko co wiecie o tym mezczyznie, na podstawie jego profilu na tym zdjecia. pierwsza dziewczyna patrzy patrzy, w koncu krzyczy:
-o matko on ma jedno ucho!!!!!!!!!!
policjant :
-no ot pani podziekuje.
druga blondynka zareagowala tak samo, a trzecia mysli mysli, patrzy i mowi taka pewna siebie:
-ten pan nosi szkla kontaktowe!
policjant zaskoczony sprawdza w aktch, faktycznie to prawda.
-pania przyjmuje ale niech pani powie skad pani to wiedziala?
-no a jak moze nosic okulary, skoro ma tylko jedno ucho?

Kawał I: Idzie baba z torbami zakupów a tu przed nią obnaża się mężczyzna. Ona się mu przygląda po czym mówi:
- O Boże, jajek zapomniałam.

Kawał II: Małgosia skarży sie mamie:
-Mamo! Jasiu mnie walną po głowie!
A mama pyta się jasia:
-Jasiu czy to prawda?
A on na to:
-Nie ale jak będzie tak skarżyła to dostanie jeszcze raz!

Kawał III: Siedzi sobie szczur z chomikiem. Szczur narzeka:
- Nie ma sprawiedliwości na świecie... Popatrz, ty masz futerko, ja mam futerko... ty masz cztery łapki, ja mam cztery łapki... ty masz ogonek, ja mam ogonek... ja mam dwa sterczące ząbki z przodu i ty też... a to ciebie wszyscy głaszczą i kochają, a na mnie polują, sypią trutki i nasyłają koty...
- Bo ty szczurku, masz public relations do d...

Ojciec pyta się córki:
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy, widzi na stole skaczący wibrator i z oburzeniem pyta się ojca:
- Tato co Ty u licha robisz?
- Piję z zięciem

- Nauczycielka prosi Jasia:
- Jasiu wytrzyj tablice
- Nie
- Jasiu wytrzyj
- No dobra. Ale gdzie jest szmatka?
- Poszukaj gdzieś w szafce
- Przez ten czas nauczycielka pyta się dzieci:
- Kochane dzieci co byscie napisali na moim grobie gdybym umarła?
A Jasiu znalazł szmatę i mówi:
- Tu leży ta szmata!

Podchodzi kulturysta na plaży nudystów do kobiety, napina mięśnie i mówi do niej z nieukrywaną satysfakcją:
- Co !? Bomba? No nie?
Ona na to: - Tak, tylko coś mały lont do tej bomby...

Mąż pyta się żony:
- Kochanie! Czemu mi nigdy nie mówisz, kiedy przeżywasz orgazm?
- Bo cię wtedy nigdy nie ma w domu!

Żona była niezadowolona z pożycia, więc poszła do seksuologa, żeby jej coś doradził. No to on opowiedział jej o seksie perwersyjnym. Żona wróciła do domu założyła najseksowniejszą bieliznę, miniówkę i czeka na męża. Kiedy ten wrócił z pracy ona już w przedpokoju staje przed nim i mówi:
- Drzyj ze mnie szmaty!
On popatrzał na nią jak na idiotkę i nic. Tylko zdejmuje płaszcz.
- Drzyj ze mnie łachy, powiedziałam!
No to mąż zdarł z niej wszystko. Kiedy żona stała już naga mówi do męża:
- A teraz mnie wypie.rdol.
Mąż otwiera drzwi i mówi:
- Wypierd.alaj!

Do taksówki w Londynie wsiada skłócona para Polaków. Nie odzywają się.
Taksówkarz próbuje zagaić rozmowę. Angielski zna tylko mężczyzna.
T: Where are you from? - pyta faceta
M: I'm from Warsaw.
T: Oh - I know this city, I have been there last year. Wonderful city, beautiful girls. I have had there the best sex in my life! .
K: Co się pytał?
M: Pytał skąd jestem. Mówi, że był w Warszawie i mu się bardzo
podobało
T: Where is she from?
M: She's from Cracow.
T: Oh - I know this city, too. I have had the worst sex in my life
there! ((( Terrible (((((((
K: Co mówił?
M: Powiedział, że skądś Cię zna

Facetowi żona zaczęła mówić przez sen. Jakieś jęki i imię Rysiek...
Bez dwóch zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego samego wniosku. Aby to sprawdzić, pewnego dnia udał,że wychodzi do pracy i schował się w szafie. Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje się, perfumuje i w samej koszulce nocnej wraca do łóżka. W tym momencie otwierają się drzwi i wchodzi Rysiek...
Super przystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy - jednym słowem bóstwo.
Facet w szafie myśli: "Muszę przyznać, że ten Rysiek ma klasę!".
Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy,
najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie.
Facet w szafie myśli: "szlag, ale ten Rysiek, to jednak jest za@@@i.sty!".
Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu mięśnie krateczka-kaloryfer, wysportowany, a klatka gladiatora.
Facet w szafie myśli: "ten Rysiek, to ekstra gość!".
Rysiek zdejmuje super-trendy bokserki, a tu penis cudowny - pierwsza klasa.
Facet w szafie myśli: "O żesz ty, Rysiek jest rewelacyjny"
W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się ciało z cellulitisem, obwisłe piersi, rozstępy...
Facet w szafie myśli: "Ja @@@ę! Ale wstyd przed Ryśkiem".

Ufoludki dowiedzialy sie, że na Ziemi jest takie zwierze ktore piję
wodę i daje mleko.
Złapały więc krowę i zaprowadziły nad rzekę. Jeden trzymał łeb krowy w
wodzie, a drugi doił.
Nagle krowa się zesrała i ten ktory doił wrzeszczy do drugiego :
• Wyżej łeb!
Wyżej! Bo muł bierze!!!

3 stycznia 2006 r. w akademickiej stołówce rozmawia trzech studentów.
- Ja Sylwestra spędziłem na "Kanarach", mówię wam, super laseczki, kąpiel w morzu, drinki z parasolkami, cudo - zagaja pierwszy
- A ja - przechwala się drugi - byłem w Alpach. Narty, dziewczyny zarumienione od mrozu, grzane wino do łóżka, cos wspaniałego.
A co ty robiłeś ? - pyta trzeciego.
- A ja siedziałem razem z wami w pokoju, tylko nie paliłem tego świństwa.

-Tato, a kto to jest alkoholik?
-Widzisz synu te cztery brzozy? alkoholik widzi osiem.
-Tato, ale tam są dwie...

Misiu z Zajączkiem złapali złotą rybkę i of coz rybka do ze nich starym tekstem, że 3 życzenia i w ogóle, tylko wypuśćcie ją. Na to Misiu:
• Chciałbym żeby w naszym lesie były same niedźwiedzice tylko ja sam jeden niedźwiedź.
Rybka myk•bzyk i w lesie same niedźwiedzice i żadnego samca prócz Misia.
Teraz kolej Zajączka:
• A ja chciałbym motorek.
Miś na niego gały wywalił, rybka mało orła nie wywinęła, ale cóż. Myk•bzyk i Zajączek już ma motorek. Misiu podjarany, ciągnie dalej:
• Ja to bym chciał, żeby w całej Polsce były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden niedźwiedź.
Rybka myk•bzyk i w Polsce same niedźwiedzice i żadnego samca prócz Misia.
Zajączek skromnie poprosił o kask. Myk•bzyk Zajączek w kasku. Misiu podjarany wali:
• Rybka, ja to bym chciał, żeby na całym świecie były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden niedźwiedź.
Rybka myk•bzyk i na całym świecie same niedźwiedzice i żadnego samca prócz Misia. Misiu cały happy i napalony jak buhaj po urlopie, leje z Zajączka. Zajączek wsiadając na motorek, rzuca na odchodnym:
• A ja bym chciał, żeby Misiu był pedałem.

Byłem szczęśliwy. Byłem tak szczęśliwy jak tylko mógłbym to sobie wyobrazić. Z moją dziewczyną spotykałem się ponad rok i w końcu zdecydowaliśmy się wziąć ślub. Moi rodzice byli naprawdę zachwyceni i pomagali nam we wszystkich przygotowaniach do naszego wspólnego życia, przyjaciele cieszyli się razem ze mną a moja dziewczyna... była jak spełnienie moich najśmielszych marzeń. Tylko jedna rzecz nie dawała mi spokoju • dręczyła i spędzała sen z powiek... jej młodsza siostra. Moja przyszła szwagierka miała dwadzieścia lat, ubierała wyzywające obcisłe mini i króciutkie bluzeczki, eksponujące krągłości jej młodego,pięknego ciała. Często kiedy siedziałem na fotelu w salonie, niby przypadkiem schylała się po coś tak, że nawet nie przyglądając się,miałem przyjemny widok na jej majteczki. To nie mógł być przypadek. Nigdy nie zachowywała się tak kiedy w pobliżu był ktoś jeszcze. Któregoś dnia siostrzyczka mojej dziewczyny zadzwoniła do mnie i poprosiła abym po drodze do domu wstąpił do nich rzucić okiem na ślubne zaproszenia. Kiedy przyjechałem była sama w domu. Podeszła do mnie tak blisko, że czułem słodki zapach jej perfum i wyszeptała, że wprawdzie będę żonaty,ale ona pragnie mnie tak bardzo... i czuje, że nie potrafi tego uczucia pohamować... i nawet nie chce. Powiedziała, że chce się ze mną tylko ten jeden raz, zanim wezmę ślub z jej siostrą i przysięgnę jej miłość i wierność póki śmierć nas nie rozłączy. Byłem w szoku i nie mogłem wykrztusić z siebie nawet jednego słowa. Powiedziała "Idę do góry, do mojej sypialni. Jeśli chcesz, chodź do mnie i weź mnie, nie będę czekać długo" Stałem jak skamieniały i obserwowałem ją jak wchodziła po schodach kusząco poruszając biodrami. Kiedy była już na górze ściągnęła majteczki i rzuciła je w moją stronę. Stałem tak przez chwilę, po czym odwróciłem się i poszedłem do drzwi frontowych. Otworzyłem drzwi i wyszedłem z domu, prosto, w kierunku zaparkowanego przed domem samochodu.
Mój przyszły teść stał przed domem • podszedł do mnie i ze łzami w oczach uściskał mówiąc "Jesteśmy tacy szczęśliwi, że przeszedłeś naszą małą próbę. Nie moglibyśmy marzyć o lepszym mężu dla naszej córeczki. Witaj w rodzinie!"
...A morał z tej historii... Zawsze trzymaj prezerwatywy w samochodzie..

Pewnego dnia ciszę przy obiedzie przerywa 10•letnia córka oświadczając poważnie:
• Nie jestem już dziewicą.
Po tych słowach zapada całkowita cisza. Pozbierawszy się ojciec mówi do matki:
• Marta, ty tu jesteś winna! Jesteś dziwka! Ubierasz się tak frywolnie, że faceci oglądają się za tobą i gwiżdżą! Mało tego, zachowujesz się obscenicznie przy naszej córce.
Do starszej 20•letniej córki krzyczy:
• I ty, ty też tu jesteś winna! Tak samo jesteś dziwka! pieprzysz się z pierwszym lepszym kolesiem na naszej sofie kiedy tylko wyjdziemy z domu i to na oczach naszej córki! Kilka dni temu znalazłem na poduszce ślady spermy i nie myśl sobie, że nie wiem o tym, że masz w szafce nocnej wibrator! Brudna szmato!
Na to wściekła matka wrzeszczy na ojca:
• zamknij się do licha! To właśnie ty powinienieś uważać na to co mówisz. To właśnie ty wydajesz pół wypłaty na prostytutki! To ty spacerujesz po dzielnicy czerwonych latarni z naszą małą córeczką! A odkąd mamy telewizję kablową cały czas oglądasz pornole, nawet przy małej! Żeby już nie wspomnieć o twojej szmatławej sekretarce, która systematycznie robi ci lody i której nie wystarcza nawet to, że ją normalnie stukasz.
Zaszokowana i pełna zwątpienia matka zwraca się do córeczki:
• ale jak to się stało, kochanie ? Zostałaś zgwałcona czy dziabnął cię kolega z klasy?
Mała patrzy dużymi oczyma na matkę i mówi:
• ależ nie mamo, pani zmieniła mi rolę w jasełkach, nie jestem już dziewicą tylko pastereczką.

W pewnym mieście grasował straszny smok. Mieszczanie nie mogli wytrzymać, więc udali się po pomoc do jednego z trzech rycerzy. Wielki Rycerzu - mówią - pomóż nam, smok gwałci dziewice, zabija mężczyzn, pożera dzieci i kobiety. Wielki rycerz na to:
• Dajcie mi miesiąc na ułożenie planu.
Mieszczanie na to
• Co ty człowieku, za miesiąc to smoka nas tu wszystkich wytłucze. I poszli do drugiego rycerza.
Średni Rycerzu - pomóż etc.
Ten chciał się znowu zastanawiać dwa miesiące więc poszli do trzeciego rycerza. Mały Rycerzu - pomóż etc. Na to Mały Rycerz łap za miecz, zakłada zbroję, objucza konia i już jest gotowy do drogi. Pytają więc mieszczanie. Jak to czcigodny Mały Rycerzu, Wielki Rycerz chciał się zastanawiać miesiąc, Średni Rycerz dwa miesiące, a Ty tak od razu?! Na to Mały Rycerz
• Tu się nie ma co zastanawiać, tu trzeba s@@@ac!

Listonosz odchodzi na emeryturę. Mieszkańcy jego
rewiru postanowili go pożegnać, każdy na swój własny pomysł. Przychodzi do
pierwszego domu, a tam otwiera facet, który bierze listy i wręcza mu czek na
200zł.
W drugim domu dostaje pudełko kubańskich cygar.
W trzecim butelkę dobrej whisky.
Przychodzi do czwartego, otwiera mu odziana skąpo,
ponętna blondynka.
Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciąga do sypialni.
Jeden, dwa... pięć orgazmów. Po wszystkim kobieta przygotowuje mu
wspaniałe danie. Na sam koniec podaje mu kawę i banknot dziesięciozłotowy.
Facet z lekka zblazowany drapie się po głowie.
• To co pani dla mnie zrobiła było wspaniałe, ale po
co mi te dziesięć złotych?
• Zastanawiałam się co Panu dać w związku z odejściem na emeryturę.
W końcu mąż mi doradził:
P****l go • daj mu dychę! • A posiłek to już sama wymyśliłam...

Dwom przyjaciolkom po dlugich namowach, udalo sie wreszcie przekonac mezow, zeby zostali w domu i same wychodza na kolacje do knajpy zeby przypomniec sobie "dawne czasy".
Po zabawnie spedzonym wieczorze, dwoch butelkach bialego wina, szampanie i ...

buteleczce wodki opuszczaja restauracje calkowicie pijane!
W drodze powrotnej obie nachodzi "nagla potrzeba", moze dlatego ze duzo wypily. Nie wiedzac gdzie isc sie wysikac bo bylo juz bardzo pozno, jedna wpada na pomysl i mowi do drugiej:
- wejdzmy na ten cmentarz, tutaj napewno nikogo nie bedzie, Wchodza na cmentarz, najpierw jedna sciaga majtki, sika, wyciera sie tymi majtkami i oczywiscie je wyrzuca...
Widzac to, druga od razu sobie przypomina, ze ma na sobie droga markowa bielizne i szkoda by ja bylo tak wyrzucic. Sciaga wiec majtki, wklada je do kieszeni, sika i zrywa kokarde z pierwszego lepszego wienca, zeby się "podetrzec".
Na drugi dzien maz pierwszej, dzwoni do meza drugiej:
- Jurek, nawet sobie nie wyobrazasz co sie stalo! To koniec mojego malzenstwa!
- Dlaczego?
- Moja zona wrocila o 5 rano kompletnie pijana i na dodatek bez majtek. Od razu wywalilem ja z domu.
Na to drugi:
- Marek, to jeszcze nic, wiesz co to wykombinowala moja? Nie tylko przyszla pijana i bez majtek, ale miala wlozona w tylek czerwona kokarde z napisem: "NIGDY CIE NIE ZAPOMNIMY, LUKASZ, IGNAC, STASIEK I POZOSTALI PRZYJACIELE Z SILOWNI"

Chłop miał 200 kur i ani jednego koguta. Poszedł do sąsiada, kupić tak ze
trzy na początek.
A sąsiad na to:
- Ale po co trzy? Słuchaj stary - ja ci sprzedam Kazia. Kazio to jest taki
kogut, że ci te wszystkie 200 kur spoko obsłuży.
OK, po trzeciej wódce dobili targu, chłop wrócił z Kaziem do gospodarstwa,
wypuścił go z klatki i mówi:
- Słuchaj Kaziu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka,
wyluzuj się, jesteś tu jedynym kogutem, nie ma co się spieszyć, tylko mi się
nie zmarnuj - kupę kasy za Ciebie dałem.
Ledwo skończył mówić, SRU! Kaziu wpadł do kurnika. Przeleciał wszystkie
kury kilka razy, tylko pierze leciało. SRU! Poleciał do budynku obok gdzie
były kaczki - to samo. Chłop krzyczy, próbuje go hamować. Ale gdzie tam!
SRU! Poszedł Kazio za stadem gęsi i zniknął w oddali.
Rano chłop wstaje, patrzy - leży Kaziu na podwórku, kompletna padlina. Nad
nim krążą sępy. Podbiega i krzyczy:
- A widzisz Kaziu, mówiłem Ci, daj spokój, tyle kasy w błoto...
A kaziu otwiera jedno oko i syczy przez zaciśnięty dziób:
- Cśśś, spier..aj, bo mi sępy płoszysz...

Przychodzi 3 pedałów do lekarza i skarżą się, ze chyba mają nadwrażliwość odbytu. Lekarz mówi, że musi to zbadać. Bierze pierwszego gościa, każe mu zdjąć spodnie i się pochylić, potem wkłada mu miedzy pośladki drewniana szpatułkę lekarska i pyta:
- Co pan czuje?
- 40 letni jesion, który przeżył dwa pożary lasu, z okolic Suwałk, ścięty dwa sezony temu, obrobiony w tartaku koło Białegostoku, wykończony niemieckim papierem ciernym o ziarnie...
- Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale zobaczymy jak reszta.
Wchodzi drugi pacjent, sytuacja się powtarza, tylko lekarz ładuje mu miedzy pośladki stetoskop i pyta:
- Co pan czuje?
- Niskoprocentowa ru

Na oddziale intensywnej terapii w szpitalu, leży trzech kompletnie połamanych facetów. Nogi, ręce, nosy, wszystko. Chodzi lekarz w czasie obchodu i pyta pierwszego:
- Co się panu stało?
-Proszę pana, sytuacja jak w kiepskim filmie, wracam z delegacji, przed czasem oczywiście, żona jakaś taka dziwna, na pół ubrana. Ale przecież nie jestem idiotą. Szukam, gdzie jest ten gach. Zaglądam pod łóżko, do szafy, nie ma. Wyglądam przez balkon, patrzę, leży. My na szóstym piętrze mieszkamy, to dosyć wysoko, więc facet leży, niby się opala, leży na ręczniku frotte, w kąpielówkach, słoneczko świeci. ale ja przecież nie jestem idiotą. Wkurzyłem się, złapałem co było pod ręką, lodówkę, walnąłem w niego akurat, ale wie pan, kabel zaplątał mi się, o nogę, wywlekło mnie za ten balkon i sam się też połamałem. No i leżę..
- A panu co się stało - pyta drugiego pacjenta lekarz.
- No wie pan, dzień był ciepły, poszedłem się opalać, leżę na ręczniku, a tu jakiś kretyn, psychopata lodówką we mnie walnął.
- Jak... A panu co się stało? - pyta trzeciego lekarz.
- Proszę pana nie wiem, siedzę sobie spokojnie w lodówce.. no i to by było na tyle..

Drogi Mężu:
Piszę do Ciebie ten list, aby powiedzieć, że opuszczam Cię na dobre. Byłam dla Ciebie dobrą kobietą przez ostatnie siedem lat i nie otrzymałam za to nic dobrego. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie piekłem. Twój szef zadzwonił do mnie i powiedział, że rzuciłeś dziś
robotę. Ostatniego tygodnia wróciłeś do domu i nawet nie zauważyłeś, że mam nową fryzurę, pięknie zrobione paznokcie, przygotowałam Twoje ulubione mięso i mam na sobie nową, piękną i kuszącą bieliznę. Przyszedłeś sobie, zjadłeś w dwie minuty, i poszedłeś spać zaraz po obejrzeniu meczu. Nigdy nie mówiłeś mi też, że mnie kochasz czy czegoś podobnego. Zatem albo mnie zdradzałeś, albo nigdy nie kochałeś. Ale to już nieważne, ponieważ odchodzę.
P.S. Jeżeli masz ochotę mnie szukać, to nie rób tego. Twój BRAT i ja przeprowadziliśmy się razem do Szczecina! Mamy nowe wspaniałe życie!
Twoja Była Małżonka.
Droga Była Małżonko:
W życiu nie spotkało mnie nic wspanialszego niż Twój list. To prawda, że byliśmy małżeństwem przez siedem lat, jednak do dobrej kobiety było Ci naprawdę daleko.
Zauważyłem kiedy obcięłaś włosy w ubiegłym tygodniu i pierwszą rzeczą, którą
pomyślałem było "wyglądasz jak facet!". Moja matka nauczyła mnie, żeby lepiej nie mówić nic, kiedy nie jestem w stanie powiedzieć czegoś miłego. Kiedy przygotowywałaś moje
ulubione mięso, musiałaś pomylić mnie z MOIM BRATEM, ponieważ zaprzestałem jedzenia wieprzowiny już siedem lat temu.
Poszedłem sobie spać, kiedy zobaczyłem Twoją nową bieliznę, ponieważ była na niej jeszcze metka z ceną. Modliłem się, żeby to był przypadek, że tego samego dnia, którego
rano pożyczyłem mojemu bratu dwieście złotych, Twoja bielizna miała na metce 199,99 zł. Po tym wszystkim nadal Cię kochałem i czułem, że jeszcze możemy to naprawić. Zatem kiedy zorientowałem się, że właśnie wygrałem w totka dziesięć milionów, rzuciłem robotę i zakupiłem dwa bilety na Jamajkę. Kiedy jednak przyszedłem do domu, Ciebie już nie było. Jak sądzę, wszystko to stało się nie bez powodu. Mam nadzieję, że właśnie ułożyłaś sobie życie, tak jak zawsze chciałaś. Mój prawnik powiedział, że list, który do mnie napisałaś jest wystarczającym powodem, aby orzec rozwód z Twojej winy i nie dzielić majątku. Zatem
trzymaj się.
P.S. Nie wiem czy Ci mówiłem, że mój brat Karol urodził się jako Karolina. Mam nadzieję, że to nie problem.
Podpisano - Bogaty Jak Ch..j i Wolny!

W świecie rządzonym przez konsumpcję niełatwo wymienić przedmioty, które miały decydujący wpływ na dzieje świata
"Independent" podjął się jednak tego zadania. Oto nasz wybór.

1. Atari 2600, 1977

Przemysł gier wideo jest dziś wart 30 miliardów dolarów, a premierom nowych tytułów towarzyszy zainteresowanie (oraz szaleństwo rzesz maniaków gier) większe niż przy okazji największych hollywoodzkich hitów kinowych. Zupełnie inaczej było w latach 70., kiedy potężne konsole pozwalały zagrać w jedną czy dwie prymitywne gry typu Pong. Zmieniło to Atari ze swoim modelem 2600, pierwszym systemem, który mógł obsłużyć nieskończoną ilość gier. Pojawienie się w 1978 roku Kosmicznych Najeźdźców (Space Invaders) wystrzeliło słabą z początku sprzedaż w kosmos, zwiastując erę Wii, PS3 i Xboxa 360.

2. Bęben, 12 tysięcy lat p.n.e.

Nie wiemy, co skłoniło człowieka do uderzenia po raz pierwszy w kość lub w łupinę jedynie po to, by wydobyć miły dźwięk, ale dzięki Bogu, że to zrobił – trudno bowiem wyobrazić sobie świat bez muzyki. Ślady twórczości muzycznej sięgają dziesiątek tysięcy lat wstecz, ale uznaje się, że pierwszym instrumentem był bęben, wymyślony być może nawet 12 tysięcy lat przed Chrystusem. Najstarszy strojony instrument, strunowa harfa, rozbrzmiewał na terenach współczesnego Iraku około 4,5 tysiąca lat przed naszą erą.

3. Haczyk wędkarski, 30 tysięcy p.n.e.

Nie jest skomplikowanym urządzeniem – kawałek zgiętego drutu z zaostrzonym końcem – ale przez większość historii cywilizacji pozwalał człowiekowi zdobyć posiłek bez narażania życia i zdrowia podczas polowania na dzikie zwierzęta czy harówki na polu. Najstarsze haczyki, datujące się na około 30 tysięcy lat przed Chrystusem, były w rzeczywistości wystrugane z drewna. Inne robiono z rogów, muszli, cierni, a nawet, jak na Wyspach Wielkanocnych, z kości udowych zmarłych rybaków.

4. iPod, 2001

Czy to możliwe, że minęło dopiero sześć lat, odkąd wszechobecny już dzisiaj kawałek gładkiego białego plastiku i metalu wdarł się na scenę gadżetów i zrewolucjonizował przemysł muzyczny? Stworzony przez Apple’owskiego luminarza designu, Brytyjczyka Jonathana Ive’a, iPod, który w największej wersji może pomieścić ponad 30 tysięcy piosenek, we wszystkich 14 wcieleniach sprzedał się w oszałamiającej liczbie 110 milionów egzemplarzy (co daje średnio 2000 sprzedanych iPodów na godzinę).

5. Karabin maszynowy, 1884

Hiram Maxim, Amerykanin mieszkający w Londynie, twórca pierwszego na świecie całkowicie automatycznego karabinu maszynowego, został podobno zainspirowany przez swego amerykańskiego przyjaciela, który stwierdził, że sposobem na zbicie fortuny jest "wymyślenie czegoś, co pozwoli tym Europejczykom mordować się z większą łatwością". To zadziałało: brutalnie skuteczny karabin Maxima został wykorzystany przez kilka armii, a jego następcy zebrali straszliwe żniwo śmierci podczas I wojny światowej. Maxim, przejawiający ewidentne zamiłowanie do śmiercionośnych urządzeń, wynalazł też niewiele mniej zabójczą pułapkę na myszy.

6. Kompas, 1190

Zmuszeni do polegania na naturalnym ukształtowaniu terenu, czyli urwiskach lub wysepkach, na prymitywnych mapach oraz gwiazdach, pierwsi marynarze często całkiem gubili drogę. Poszukując czegoś bardziej niezawodnego, żeglarze w Chinach i w Europie niezależnie od siebie odkryli w XII wieku właściwości magnetytu, minerału, który zwraca się w kierunku bieguna północnego. Około 1190 roku włoscy żeglarze używali magnetytu do magnesowania igieł pływających w miskach z wodą. To urządzenie naprowadziło ludzkość na kurs pozwalający odkrywać świat.

7. Kuchenka mikrofalowa, 1946

Pierwszą ofiarą mikrofali był baton orzechowy spoczywający w kieszeni amerykańskiego inżyniera Percy Spencera, który pracował w zasięgu fal radiowych emitowanych przez magnetron, ważny element radaru. Baton stopił się, zaintrygowany Spencer potraktował więc magnetronem jajko, które w efekcie eksplodowało. Pod koniec roku zbudowano prototyp, a wkrótce potem pierwsze kuchenki o przeznaczeniu komercyjnym (warte na dzisiejsze pieniądze 30 tysięcy funtów), które zaczęły produkować szybkie obiady w milionowych ilościach.

8. Laptop, 1982

Trzeba było nie lada ud i kolan, by udźwignąć najwcześniejsze przenośne komputery. Osborne 1, wypuszczony na rynek w 1981 roku, określany bywa jako pierwszy laptop, choć wyglądał bardziej jak maszyna do szycia niż dzisiejsze zgrabne maszyny i ważył ponad 10 kg. Zaprezentowany rok później GriD Compass 1100, zaprojektowany przez Brytyjczyka Billa Moggridge’a, bardziej zasługuje na to miano. Był on pierwszym laptopem otwieranym jak teczka, co dziś jest standardem, a niewielka waga (5 kg) przyczyniła się do jego popularności w NASA i w amerykańskich siłach powietrznych.

9. Odkurzacz, 1901

Nieporęczne urządzenia, które trzeba było przesuwać po podłodze, jednocześnie kręcąc korbą, połykały kurz w Stanach Zjednoczonych już w latach 60. XIX wieku. Pierwszy odkurzacz z napędem pojawił się w 1901 roku – wielka maszyna Huberta Bootha zasilana była pięciokonnym silnikiem. Amerykański sprzątacz James Spangler udoskonalił odkurzacz w 1908 roku, dołączając poszewkę na poduszkę do zbierania kurzu. Prawa do wynalazku sprzedał wytwarzającej skóry i siodła firmie Hoover. Reszta, wraz z kurzem w milionach domów na całym świecie, jest już historią.

10. Pilot telewizyjny, 1950

Nic dziwnego, że pierwszy pilot, produkowany przez amerykańską firmę Zenith Electronics, szybko zyskał przydomek "Lazybones" ("Leniwe kości"). Urządzenie, z początku połączone z telewizorem za pomocą niezbyt gustownego kabla, pozwoliło milionom skaczących po kanałach leni kanapowych uprawiać "zapping" na siedząco. W 1955 roku Zenith wypuścił na rynek pierwszego bezprzewodowego pilota "Flashmatic", który zapoczątkował rodzinę pilotów okupującą dziś tłumnie stół w każdym salonie. Piloty uniwersalne, produkowane przez One For All, pojawiły się w 1987 roku.

11. Polaroid, 1947

Edwin Land pewnie nie przewidział, że jego fotograficzna innowacja umożliwi wielu parom robienie sobie pikantnych zdjęć bez ryzyka, że będą je komentować w zakładzie fotograficznym. Odkrycie zainspirowała córka wynalazcy, która spytała, dlaczego musi tak długo czekać, by obejrzeć fotki z wakacji. W 1947 roku Land zaprezentował swój Land Camera, a pierwszy błyskawiczny aparat zyskał popularność wśród policjantów i artystów (no i owych świntuszących par – w pewnym luksusowym hotelu w Meksyku w każdym pokoju stoi Polaroid).

12. Prezerwatywa, 1640

3000 lat temu nakładali je Egipcjanie, a XVI-wieczny ginekolog Gabriele Falloppio opowiadał się za ich używaniem, by zapobiegać przenoszeniu chorób. Najstarsze pozostałości prezerwatywy, z 1640 roku, znaleziono w Dudley. W obecnych czasach kondomy, które do lat 60. XX wieku wytwarzano ze zwierzęcych jelit, pozwoliły milionom par uniknąć niechcianej ciąży i uratowały ogromną liczbę istnień ludzkich, chroniąc przed rozprzestrzenianiem się chorób takich jak AIDS.

13. Scyzoryk (Szwajcarski Nóż Oficerski), 1897

Ulubione narzędzie każdego biwakowicza początkowo nosiło nazwę Offiziersmesser, ale była ona trudna do wymówienia dla amerykańskich żołnierzy, którzy spopularyzowali ów wynalazek poza jego schowaną w środku Europy ojczyzną, nazywając je Szwajcarskim Nożem Oficerskim (Swiss Army Knife). Scyzoryk narodził się w Schwyz w Szwajcarii ponad sto lat temu, gdy pewien producent sprzętu chirurgicznego odkrył z oburzeniem, że to Niemcy zaopatrują szwajcarską armię w noże. Założona przez niego firma Victorinox do dziś dostarcza noże do szwajcarskich żołnierzy, produkując rocznie 5,5 miliona scyzoryków.

14. Spinacz do papieru, około 1892

Spinacz stał się błyskawicznym hitem dzięki swej prostocie – rzadkiemu mariażowi estetyki i funkcjonalności. Spinacze ze zgiętego drutu pojawiały się w amerykańskich biurach już w 1867 roku, ale to nieopatentowany nigdy brytyjski design spinacza Gem zaczepił się na stałe i do dziś produkowany jest w miliardach egzemplarzy (w USA 18 mld rocznie). Reklama spinaczy z 1894 roku głosiła: "Nie kalecz swoich papierów szpilkami i zszywkami, używaj Spinaczy Gem".

15. Stanik, 1913

Zanim należąca do nowojorskiej śmietanki towarzyskiej Mary Phelps Jacob, uważana za wynalazczynię nowoczesnego biustonosza, opatentowała swój pomysł, kupiła przezroczystą jedwabną sukienkę, po czym z chusteczek i wstążki stworzyła alternatywę dla mało eleganckiego gorsetu. Później sprzedała swój patent za 1500 dolarów firmie Warner Brothers Corset Company, która dorobiła się 15 milionów dolarów na owym podnoszącym (także na duchu) wynalazku. Dziś Brytyjki wydają na staniki i majtki 1,2 miliarda funtów rocznie. Liderem z 38-procentowym udziałem w rynku jest Marks & Spencer.

16. Suwak, 1913

Spójrz na swój rozporek lub torebkę – bardzo prawdopodobne, że suwak, który chroni twoje cenne skarby, rozpoczął swój żywot w fabryce w Qiaotou, zakurzonym mieście w prowincji Zhejiang w Chinach. Zakłady w Qiaotou wytwarzają aż 80 procent suwaków na świecie, wypuszczając ich 200 tysięcy kilometrów rocznie (wystarczyłoby na okrążenie pięć razy świata lub przebycie połowy drogi na Księżyc). Za wynalazcę suwaka należy uznać Gideona Sundbacka. W 1913 roku ten szwedzki inżynier skonstruował pierwszy nowoczesny suwak do zapinania wysokich butów.

17. Szczoteczka do zębów, 1498

Przez tysiąclecia ludzie używali niesamowitej ilości wynalazków, by mieć perłowo białe, lśniące zęby. Postrzępione gałązki, patyczki do żucia, ptasie pióra i kolce jeżozwierza – wszystko to znajdowano w pozostałościach najstarszych łaźni. Nieznany Chińczyk jako pierwszy przyczepił pod koniec XV wieku pod odpowiednim kątem włosie do rękojeści – szczecinę wyrywano wieprzom i przytwierdzano do bambusa lub kości. W XVII wieku szczoteczki do zębów były już powszechnie używane w Europie.

18. Telefon komórkowy, 1947

Na świecie są już ponad dwa miliardy telefonów komórkowych, a Unia Europejska ma więcej "komórek" niż mieszkańców. Trudno ocenić ekonomiczne i społeczne efekty tego wynalazku – spośród wszystkich gadżetów znajdujących się w naszym dobytku bez niego byłoby nam z pewnością najtrudniej. Jeżeli ktoś się nie zgadza, może mieć pretensje do Bell Laboratories: owa firma wprowadziła pierwszą tego typu usługę w Missouri w 1947 roku. W Wielkiej Brytanii sieci komórkowe na szeroką skalę pojawiły się dopiero pod koniec lat 80. XX wieku.

19. Toster "strzelający" grzankami, 1926

Tost nie jest niczym nowym – Rzymianie trzymali chleb nad płomieniem, by wydłużyć jego przydatność do spożycia – ale trzeba było mającej obsesję na punkcie wygody Ameryki, by wpaść na pomysł urządzenia, które zrobi to za nas. W 1926 roku Toastmaster wskoczył do sklepów za oceanem, choć trzeba było kolejnych 18 lat, by ten najpopularniejszy ślubny prezent zawitał do Wielkiej Brytanii, gdzie pierwszy model zaprezentował w 1948 roku Morphy-Richards. W zeszłym roku Amerykanie kupili 12,3 miliona tosterów.

20. Wibrator, 1902

Być może nie wstrząsnął światem, ale kilku pokoleniom kobiet fantastycznie zróżnicowany asortyment tych erotycznych zabawek z pewnością poruszył ziemię. W międzynarodowej ankiecie z 2005 roku 26 procent pań przyznało się do używania wibratora (47 procent w Tajwanie, 3 procent w Indiach i zapewne nikt w Alabamie, gdzie wibratory są zakazane). Dzisiejsze urządzenia do "masażu" można kupić dyskretnie, za pomocą jednego kliknięcia myszą – zupełnie inaczej było jednak w latach 90. XIX wieku, kiedy "stymulację sromu" przepisywano w przypadkach "kobiecej histerii".

Źródło: The Independent

rozdział dziewiąty 'Dwie trzecie ducha'

Powierzchnia rzeki lśniła jak oliwa, woda przepływała łagodnie nie tworząc ani jednej zmarszczki. Na dziobie na sterburcie wisiała latarnia; siedząc na niskim stołku umieszczonym na przednim pokładzie widziałam jej światło, nie tyle co odbite w wodzie, co uwięzione pod nią, poruszające się powoli wraz z łodzią.
Księżyc miał kształt cienkiego sierpa, słabo prześwitującego przez wierzchołki drzew. Za grubymi drzewami ciągnącymi się wzdłuż rzeki cały obszar pokrywały głębokie ciemności. Upał panujący za dnia spłynął do ziemi, tryskając niewidzialną energią. Bogate, żyzne niziny ukryte za sosnami i drzewami gumowymi kipiały w czarnym cieple, wykorzystując w alchemicznych procesach wodę i wychwycone słońce.
Jakikolwiek ruch powodował pocenie się. Powietrze było gęste, podmuchy ciepła pieściły moją twarz i ramiona. W ciemnościach za mna rozległ się szelest i bez oglądania się za siebie podniosłam rękę. Duża dłoń Jamiego uchwyciła delikatnie moją, scisnęła ją i puściła. Nawet tak krótki kontakt sprawił, że moje palce stały się wilgotne. Usiadł koło mnie z westchnieniem, szarpiąc za kołnierzyk koszuli.
'Mam wrażenie, że nie oddycham powietrzem, odkąd opuścilismy Georgię', powiedział. 'Za każdym razem, gdy biorę oddech, mam wrażenie, że się uduszę.'
Zaśmiałam się, czując łaskotanie kropelek potu spyływających pomiędzy piersiami.
'Będzie chłodniej w Cross Creek, każdy tak twierdzi.' Wzięłam głęboki oddech, żeby sprawdzić czy dam radę. 'Mimo to, czyż nie pachnie tu przepięknie?'
Ciemność wyzwoliła wszelkie ostre wonie drzew i roślin rosnących na brzegach rzeki, zmieszane z zapachem wilgotnego, przybrzeżnego mułu i wonią nagrzanych słońcem desek pokładu.
'Byłabyś niezłym psem, Angielko.' Wyciągnął się i oparł się z westchnieniem o ścianę kabiny. 'Nie dziwota, że ta bestia tak cię uwielbia.'
Stukot pazurów po pokładzie oznajmił przybycie Rollo, który ostrożnie zmierzał ku relingowi, zatrzymał się na jakąś stopę od niego i położył na deku. Położył nos na łapach i głęboko westchnął. Rollo prawie w takim samym stopniu jak Jamie nie znosił łodzi.
'Hej tam', zawołałam. Dałam mu do powąchania rękę a on uprzejmie zezwolił na podrapanie go za uszami. 'A gdzie twój pan, hę?'
'W kabinie, uczy się nowych sposobów oszukiwania w karty', Jamie rzekł oschle.
'Bóg wie co stanie się z tym chłopakiem, jeśli ktoś go nie zastrzeli lub nie urwie mu głowy w jakiejś tawernie, najprawdopodobniej przyniesie do domu nawet strusia, którego wygra w faro.(moje. przyp.: stara gra karciana popularna w XVIII wieku w Anglii i Francji, a później w USA. )
'Przypuszczam, że w górach nie ma strusi ani też gier w faro. Jeśli nie ma tam miast, to także nie ma tam tawern.'
'W porządku, nie powinienem tak myśleć', przyznał. 'Ale jeśli człowiek ma się zmarnować, znajdzie na to sposób, bez względu na to jak byś go powstrzymywała.'
'Jestem pewna, że Ian się nie zmarnuje', powiedziałam łagodnie. 'On jest świetnym chłopcem.'
'On jest mężczyzną', sprostował Jamie. Nastawił ucha w stronę kabiny, skąd dochodziły przytłumione śmiechy i od czasu do czasu jakieś sprośne uwagi.
'Cholernie młodym, a przy tym głupkowatym.' Popatrzył na mnie, w świetle latarni było widać jego ponury uśmiech.
'Jeśli byłby ciągle mały chłopcem, mógłbym go bardziej trzymać na smyczy. Ale to jest...' Wzruszył ramionami. 'On jest na tyle dorosły, by sam się pilnować i nie będzie szczęśliwy, jeśli będę wtykać nos w jego sprawy.'
'On zawsze cię słucha', zaprotestowałam.
'Hmmm. Poczekaj do momentu, jak powiem mu coś, co nie będzie mu pasować.'
Oparł głowę o ścianę przymykając oczy. Pot błyszczał na jego policzkach, a mały strumyczek płynął mu po nosie.
Wyciągnęłam palec i zabrałam kropelkę, nim zdążyła jeszcze bardziej zamoczyć jego koszulę.
'Od dwóch miesięcy mu powtarzasz, że musi wrocić do domu do Szkocji, sądzę, że nie chce nawet o tym słyszeć.'
Jamie otworzył jedno oko i zmierzył mnie nim cynicznie.
'Czy on jest w Szkocji?'
'Więc...'
'Hmmm', powiedział i zamknął z powrotem oko.
Siedziałam chwilę milcząco, ocierając twarz z potu połą mojej spódnicy. Rzeka się tu zwężała, najbliższy brzeg był oddalony na nie więcej niż dziesięć stóp. Usłyszałam szelest między krzakami, a para oczu zaświeciła na czerwono odbijając światło z naszej latarni.
Rollo uniósł głowę z gwałtownym szczeknięciem, strzygąc uszami z uwagą. Jamie otworzył oczy i spojrzał na brzeg, siadając gwałtownie.
'Chryste! Największy szczur, jakiego kiedykolwiek widziałem w życiu!'
Zaśmiałam się.
'To nie szczur, to jest opos. Widzisz młode na jej plecach?'
Jamie i Rollo obrzucili oposa identycznymi spojrzeniami, szacującymi jego okrągłości i potencjalną szybkość. Cztery małe oposy spoglądały poważnie do tyłu, wyciągając szpiczaste noski ponad grzebietem matki. Nie uważając, iż łódź stanowi zagrożenie, samica skończyła się pluskać w wodzie, zawróciła i potoczyła się powoli w zarośla; koniuszek jej gołego, różowego ogona zniknęł
wraz z przesuwającym się światłem latarni.
Dwóch myśliwych wydało z siebie takie same westchnienia i odprężyło się.
'Myers powiedział, że są niezłym pożywieniem', Jamie powiedział tęsknie. Tym razem ja lekko westchnęłam, pogrzebałam w kieszeni i wręczyłam mu małą szmacianą torebkę.
'Co to jest?' Zerknął z zainteresowaniem do środka i wysypał na dłoń małe, chropowate, brązowe kawałeczki.
'Prażone orzeszki ziemne' odparłam. 'Rosną tu wszędzie pod ziemią. Napotkałam farmera, który sprzedawał je jako karmę dla wieprzy, a gospodyni uprażyła ich trochę dla mnie. Zdejm skorupkę przed zjedzeniem.' Uśmiechnęłam się, rozkoszując się nieznanym uczuciem, że choć raz wiem więcej o otoczeniu od niego.
Rzucił mi nieco gniewne spojrzenie, zmiażdżył skorupkę między palcami i wydobył trzy orzeszki.
'Jestem ignorantem, Angielko', powiedział. 'Ale nie głupcem. A to jest różnica, jasne?' Włożył orzeszka do ust i ugryzł go ostrożnie. Jego sceptyczne podejście zmieniło się w przyjemne zaskoczenie, i jadł z rosnącym entuzjazmem, wrzucając kolejne orzeszki do ust.
'Smakują ci?' uśmiechnęłam się, ciesząc się z jego zadowolenia. 'Zrobię ci masło orzechowe, jak gdzieś osiądziemy i rozpakuję mój nowy moździeż.'
Odwzajemnił się uśmiechem i przełknął przed rozbiciem następnego orzeszka.
'Muszę przyznać, że choć są tu bagniste miejsca, to gleba jest żyzna. Nigdy nie widziałem tak wielu rzeczy rosnących tak bujnie.'
Wrzucił następnego orzeszka do ust.
'Tak sobie myślałem, Angielko', powiedział, oglądając swoje dłonie. 'Co powiedziałabyś na to, byśmy się tu może osiedlili?'
To pytanie nie było właściwie niespodziewane. Widziałam jak lustruje czarne pola i bujne uprawy z farmerskim błyskiem w oku i złapałam jego tęskne spojrzenie, gdy podziwiał konie gubernatora.
W żadnym wypadku nie czekał nas rychły powrót do Szkocji. Młodego Iana, tak, ale nie Jamiego ani mnie, ze względu na pewne komplikacje, nie tyle te związane z imieniem Laoghaire MacKenzie.
'Nie wiem', odpowiedziałam powoli. 'Indianie i dzikie zwierzęta tuż obok ...'
'Och, dobrze', przerwał, lekko zakłopotany.'Myers opowiadał mi, że oni nie sprawiają w ogóle kłopotów, jeśli trzymasz się z dala od gór.'
Powstrzymałam się od przypomnienia, iż przyjęcie oferty gubernatora zaprowadziłoby nas dokładnie w otoczenie owych gór.
'Tak, ale pamiętasz co ci opowiadałam, prawda? O Rewolucji? Teraz mamy 1767, a słyszałeś rozmowę przy stole u gubernatora. Dziewięć lat, Jamie, i wybuchnie piekło.' Obydwoje przeżyliśmy wojnę i żadne z nas nie miało miłych wspomnień.
Położyłam mu rękę na ramieniu, zmuszając go, by na mnie popatrzył.
'Miałam rację, wiesz - przedtem.' Wiedziałam, co stanie się pod Culloden; powiedziałam mu o losie Karola Stuarta i jego ludzi. I ani moja ani jego wiedza nie wystarczyła, by nas uchronić. Dwadzieścia bolesnych lat separacji i duch córki, której nigdy nie zobaczy, stało za tą wiedzą.
Skinął powoli i uniósł rękę, by dotknąć mojego policzka. Delikatna poświata latarni ponad nami przyciągała chmary małych komarów, zawirowały nagle, przestraszone ruchem jego ręki.
'Tak, miałaś rację' powiedział miękko. 'Ale wtedy.. myśleliśmy, że musimy zmieniać bieg rzeczy. Lub przynajmniej próbować. Ale tutaj...' Odwrócił się, wskazując ręką na rozległe tereny schowane za drzewami.
'Nie powinienem mysleć o tym jako o mojej sprawie.' powiedział prosto. 'I ani zbytnio pomagać ani zbytnio utrudniać.'
Odgoniłam komara z twarzy.
'To może stać się twoją sprawą, jeśli będziemy tu mieszkać.'
Zastanawiając się, oparł palec poniżej dolnej wargi. Odrastała mu broda, ruda szczecina, gdzieniegdzie z siwymi włosami błyszczała w świetle latarni.
Był dużym mężczyzną, przystojnym i silnym w kwiecie wieku, lecz już niemłodym, o czym z nagłym smutkiem sobie uświadomiłam.
Ludzie z gór byli wychowywani do walki, chłopcy stawali się tam mężczyznami, gdy byli w stanie unieść swoje miecze i stanąć do bitwy. Jamie nigdy nie był lekkomyślny, ale większość swojego życia spędził jako wojownik i żołnierz. Gdy miał dwadzieścia lat nic nie mogło go powstrzymać od walki, bez względu na to czy była to jego sprawa czy cudza. Teraz, gdy przekroczył czterdzieści, zmysły były w stanie poskromić namiętność - lub przynajmniej taką miałam nadzieję.
To miało sens, poza tą ciotką, której nie znał, nie miał tu żadnej rodziny, żadnych więzów, które mogłyby powodować zależności. Może, wiedząc co będzie podołamy uchronić się od najgorszego?
'To bardzo rozległy kraj, Angielko.' Patrzył ponad dziobem w czarny rozległy bezmiar niewidzialnej krainy.
'Od opuszczenia samej Georgii, przemierzyliśmy więcej niż całą długość Szkocji i Anglii razem wziętych.'
'To prawda', przyznałam. W Szkocji, nawet pomiędzy wysokimi turniami w górach, nie było sposobu na uniknięcie skutków wojny. Tu było inaczej, powinniśmy wybrac nasze miejsce starannie, a może wówczas rzeczywiśnie umkniemy Marsowi.
Przechylił głowę, uśmiechając się do mnie.
'Chciałbym cię widzieć jako żonę plantatora, Angielko. Jeśli gubernator znalazłby dla mnie nabywcę pozostałych kamieni, wtedy, sądzę, mielibyśmy wystarczająco, by posłać Laoghaire wszystkie pieniądze, jakie jej obiecałem i wciąż mielibyśmy wystarczająco dużo by kupić dobre miejsce - gdzie moglibyśmy prosperować.'
Wziął moją prawą dłoń w swoją, jego kciuk pocierał delikatnie mój srebrny pierścionek ślubny.
'Może pewnego dnia będę mógł okryć cię jedwabiami i biżuterią', powiedział miękko. 'Nie byłem w stanie dać ci wiele, poza tym srebrnym pierścionkiem i perłami mojej matki.'
'Dałeś mi dużo więcej' odparłam. Owinęłam palcami jego kciuk i ścisnęłam.
'Briannę, przede wszystkim.'
Uśmiechnął się nieznacznie spoglądając na pokład.
'To prawda. Być może ona jest prawdziwym powodem - żeby zostać.'
Przyciągnąłam go do siebie, a on oparł głowę o moje kolana.
'To jej miejsce, prawda?' zapytał cicho. Uniósł rękę i wskazał na rzekę, drzewa i niebo. 'Ona się tu urodzi, będzie tu żyć.'
'Racja', odparłam łagodnie. Głaskałam jego włosy, wygładzając grube kosmyki, które były tak bardzo podobne do tych, które miała Brianna. 'To będzie jej kraj.'
Jej, w taki sposób, w jaki nigdy nie będzie on mój lub jego, bez względu na to, jak długo będziemy tu żyli.
Skinął, broda kłuła przez spódnicę.
'Nie chcę walczyć, ani sprawiać byś była w niebezpieczeństwie, Angielko, lecz jeśli jest jakaś odrobina, którą mogę zrobić ... aby zbudować, sprawić by był to bezpieczny i dobry kraj dla niej ...' Wzruszył ramionami. 'Sprawi mi to radość' skończył cicho.
Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy, blisko siebie, obserwując niewyraźne połyski wody i dogasanie latarni.
'Perły zostawiłam dla niej' powiedziałam w końcu. 'Wydawało mi się, że robię dobrze, one w końcu były pamiątką rodową.' Przesunełam moją rękę z obrączką przed jego wargami. 'A obrączka to wszystko czego potrzebuję.'
Wziął moje obydwie ręce w swoje i pocałował je - lewą, na której wciąż nosiłam złotą obrączkę z mojego małżeństwa z Frankiem, a potem prawą, na którym była jego srebrna obrączka.
'Da mi basia mille' wyszeptał, uśmiechając się. Daj mi tysiąc pocałunków. Tak głosił napis wewnątrz mojej obrączki, krótki cytat z miłosnej pieśni Katullusa. Schyliłam się i dałam mu jeden.
'Dein mille altera' powiedziałam. A potem jeszcze tysiąc.