Dzisiaj popołudniu Czesiu zaczął kuleć, więc nie czekając poszliśmy z nim do weta. Myślała, że jak zwykle są to bóle wzrostowe, więc w sumie nic poważnego (zastrzyki przez kolejne dni i wszystko wraca do normy). Ale wet zaczął macać Cześka i9 się okazało, że sprawa nie wygląda dobrze. Zrobiliśmy zdjęcia rtg chorej łapki (prawa przednia łapka). Po minie weta wiedziałam, że nie jest dobrze. Zaproponował żebyśmy zrobili zdjęcie drugiej łapki dla porównania. Okazało się, że Czechu ma niezgodność w stawie łokciowej prawej i lewej przedniej łapki Ta niezgodność jest na tyle dużo, że w prawej łapce może dojść do odłamania wyrostka kostnego w stawie łokciowym. Ta niezgodność była tak duża, że nawet ja od razu bez pomocy weta ją zauważyłam. Co więcej na zdjęciu jest ślad pęknięcia kości promieniowej (jest to związane z tym "walniętym" stawem łokciowym). Wet zaproponował operację przede wszystkim tego prawego łokcia, który daje objawy bólowe, a poza tym iniekcje do stawowe Hyaluron Hexal.
W sumie na samym początku powiedział, że jeżeli ta niezgodność będzie występować w obu stawach łokciowych to znaczy, że taka jego uroda. Potem stwierdził, że skoro ten jeden łokieć daje objawy bólowe to nie jest to coś fizjologicznego, ale patofizjologicznego. Ale z drugiej strony na zdjęciu było widać, że zmiany w obrazie kości (nie wiem jak to nazwać, ale "nasz"wet- ten który się zazwyczaj nim zajmuje powiedział, że sugeruje to wzrostowe zmiany w kości). Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam wielki mętlik w głowie i jestem przerażona.

· 

Czesiu był wczoraj u weta aniołkiem i na szczęście odbyło się bez narkozy przy robieniu zdjęć.
Już umówiłam się na konsultacje w innym weterynarzem- dr Parzęcki. Jest to bardzo dobry chirurg i dlatego jest strasznie trudno się do niego dostać, ale damy rade . Po nocie od Grzegorza troszeczkę się uspokoiłam, ale zmartwiła mnie wiadomość o Doxi. Mam nadzieję, że okaże się że z jej łapką jest wszystko okej. Z Czesiem nie będzie tak łatwo. Zdjęcia rtg pokazały, że oba stawy łokciowe przednich łapek mają niezgodność, więc tak naprawdę poblem może dotyczy ob przednich łapek. Cały czas mam jednak nadzieję, że te zmiany w stawach łokciowych to tak czesiowa natura . Istnieje tak możliwość. Zwłaszcza, że zmiana jest w obu stawach, co sugeruje`że jest to raczej fizjologia niż patofizjologia. Najbardziej zaskakujące jest to, że gdybyśmy nałożyli na siebie zdjęcia lewej i prawej łapki stawy nałożyłyby się na siebie idealnie co do milimetra.
Na razie to tyle będziemy meldować o dalszych zmianach
Jeszcze jedno. Czesio wydaję się niczym nie przejmować, nawet już nie kulej (dostał ketonal). Ja natomiast nie mogę spać, nie mogę jesć i nie mogę o niczym innym myśleć. Czasami dobrze jest być takim Czesiem

eh to tak do końca nie jest.... ja wykonałam Borce RTG w wieku 3 miesięcy. Niestety nieudolna "pani dr" nie potrafiła go prawidłowo odczytać, potem zaczęła sie kulawizna na przednią łapę, a pani dr twierdziła że wydziwiam....

Jednak młody pies jeszcze rośnie, rozwija się i często zdarza się tak, że na zdjęciu stawy wyglądają tragicznie, weci zastanawiają sie jakim cudem pies nie wykazuje oznak bólowych... a tu sie okazuje, że po prostu psiaczek rośnie sobie po swojemu, za 3 miesiące stawy wyglądają rewelacyjnie i zdrowo. Wszystko sie powolutku wyrównuje, zwłaszcza kości (promieniowa i łokciowa) rosną jeszcze do 6 miesiaca zycia. Jeśli wcześniej stwierdzi się różnice w ich długości to należy poczekać do ukończenia pól roku.

Więc jeśli my jako opiekunowie widzimy cokolwiek co nas niespokoi: koślawy chód, tzw koci chód - taki miękki, utykanie to myśle że RTG jest konieczne.

Jednak nasze dziewczyny nie zauważyły żadnych niepokojących oznak, że coś sie może dziać. A takie badanie "ręczne" wiadomo nie zastąpi RTG, ale uważam że wystraczy by stwierdzić, że nie ma paniki i można spokojnie sobie żyć.

yyy psieplasiam chyba mały off zrobiłam prada?

Ludzie musza znać prawdę o psie.

Cary już po zdjęciach rtg.
Nie ma dysplazji, ani biodrowej, ani łokciowej. Nie ma żadnych zwyrodnień w obrębie stawów, czy kręgosłupa.
Śladu po urazie, jeśli taki był- nie ma na zdjęciu.
Kolana w porządku, cała motoryka ruchu zachowana.
Najprawdopodobniej było tak, że uraz był tępy, w bardzo wczesnym wieku, a ponieważ pies się nie ruszał, to się zagoiło i dlatego na rtg nic nie widać.
Ale ponieważ Cary nadal nie miał ruchu- zapomniał, jak się chodzi. Jego mózg zapomniał i nie daje wyraźnych sygnałów.
Wię teraz to jest już schorzenie neurologiczne, nie ortopedyczne.
Ortopeda nawet zażartował, że szkoda, że go wykastrowałam, bo już dawno nie widział tak świetnych stawów u owczarka niemieckiego
Więc teraz potrzebny ruch, ruch i ruch. I powinno być tylko lepiej, albo tak, jak jest teraz.
Oczywiście- dawnej sprawności już nie odzyska, ale nie jest skazany na kalectwo.

Zdjęcia zrobiłam, muszę tylko zgrać i posłać Kasi, to umieści.
Pozdrawiam-

· 

Wiem wiem że nawet po zdrowych rodzicach szczeniak może mieć dysplazje.
Ale jednak dysplazja to w większości choroba dziedziczna,chociaż środowiskowe w którym mieszka też ma wpływ.
Mój ma dysplazje łokciową i tak naprawdę nie wiadomo czy rodzice są zdrowi czy nie, bo jak wiadomo RTG robi się głównie na tylnie łapy po to aby sprawdzic czy pies ma dys. biodrową.


Ale tylko jesli stopień nasilenia dysplazji jest niski, natomiast w przypadku, gdy dysplazja osiaga stopień D lub E nie ma opcji, aby rodzice byli zdrowi. Zdjęcie ich stawów w tym wypadku musiało zostac źle ocenione.

Rajek bawil sie jak co dzien z innymi psami! biegal wariowal byl szczesliwy!!! jednak gdy wrocilismy do domu, Rajek zjadl polożył sie spac! i wstal z kulawizna przedniej lapy lewej! Caly wieczor spedzilam w przychodni wet na Powstańców. Mial robione zdjęcia rtg łapki, dzis zastanawiam sie nad usg lapki. Problem polega na tym że w łapce moze byc wylew krwii badz zwykle skrecenie stawu lokciowego bardz dysplazja lapki. Dzis po 16.00 bede wszystko wiedziec! bo odbieram wyniki!
jest mi strasznie przykro i smutno! widze ze go boli! skacze na 3 lapkach! po lekach przeciw bolowych chcial biegac i bawic sie! (nie czul bolu lapki) odmowienie mu zabawy bylo dlaniego strasznie przykre! plakal (piszczal z irytacji ze niechce sie z nim bawic)!!!
normalnie serce minie boli!!!

w tym miesiacu bede jesc ryz z ryba -> na tyle mnie stac )) Rajek ma chociarz karme zdrowa! mial transfuzje i teraz walczymy z chora lapka!!!!

jesli by ktos mial info o szczeniaczkach do oddania! z chcecia przyjme suczke labkowie a! do kochania!!! we troje bedzie nam łatwiej zniesc wszystkie przykre sytuacje zwiazane z choroba Raja nieukrywam ze dlamnie to bedzie poprawa bo poczuje sie sama lepiej! ))

Mam nadzieje ze Rajek wyjdzie z tej łapki i że wszystko bedzie dobrze!!! Wierze w to i dołoże starań by tak bylo!!! bo to moj ukochany Rajek!!! nie ma drugiego takiego przyjaciela na swiecie!!! tak radosnego! kocanego! przytulaka! (bardzo czesto przychodzi sie przytulic!!! ) jest niesamowity

Mial robione zdjęcia rtg łapki, dzis zastanawiam sie nad usg lapki. Problem polega na tym że w łapce moze byc wylew krwii badz zwykle skrecenie stawu lokciowego bardz dysplazja lapki. Dzis po 16.00 bede wszystko wiedziec! bo odbieram wyniki!


Zimna nie denerwuj się , wylew w łapce nie jest bardzo grożny ( jak np. wylewy narządowe) w tej chorobie . W razie czego wet ściągnie krew i poda leki w to miejsce. Napewno będzie dobrze
Ale nie rozumiem , jakie wyniki odbierasz ? nie dostaliście od razu wyniku rtg, czy usg ?

sytuacja wygląda tak, że rano dzisiaj kulał tak jak wczoraj. Byliśmy u weta, pani doktor dała zastrzyk przeciwbólowy i przeciwzapalny. Powiedziała, że bez zdjęcia diagnozy nie postawi. Może być dysplazja łokciowa, młodzieńcze zapalenie kości albo właśnie uraz ścięgien po zabawie. teraz mam zdecydować czy chcę mu zrobić rtg, ale to w pełnej narkozie. I sama nie wiem, robić czy nie?? oczywiście zrobiłoby się od razu zdjęcia wszystkich stawów a nie tylko tej łapy. Mam nakaz ograniczenia ruchu, krótkie spacery na smyczy. A jak myślicie z tym rtg? trochę się boję tej narkozy

[ Dodano: 2009-01-31, 19:45 ]

otrzymaliśmy wyniki badańia z Laboklinu i jesteśmy bardzo
szczęsliwi..., bo wiemy już że nasz ZYGFRYD Górska Fantazja nie jest
nosicielem mutacji genu PRCD i nie pojawi się u niego Forma prcd-PRA.
wynik genotyp N/N
Mało tego dziś również pojechaliśmy do lecznicy w Chorzowie Batorym, do
Dr.Stefanka i wiemy już że prześwietlenie RTG, wykazuje że ZYGFRYD G.F ma
stawy biodrowe -HD A, stawy łokciowe ED 0/0, teraz czekamy tylko na
potwierdzenie z Akademi Rolniczej we Wrocławiu , przez Dr.n. Siembiedę, że
ocena zdjęć jest słuszna a w co nie wątpię, ufając Dr Stefankowi
Ten dzień jest bardzo szczęśliwym dniem dla nas, gdyż wiemy że to kolejny
psiak w naszej hodowli , który jest zdrowy

Kolejne już stoją w kolejce

Niestety badanie potwierdziło wstępną diagnozę prof. Lechowskiego z Warszawy tj dyskopatia szyjna i dyskospondylosis. Są to schorzenia dotyczące u niego prawie całego kręgosłupa i stawów łokciowych. Na zdjęciach rtg widać deformacje , zgrubienia i "narośla" na kręgach a w stawach łokciowych "rozmyte" główki kości - konsekwencją tego jest taki jego sposób chodzenia aby zminimalizować ból - bo prawdopodobnie każdy ruch go powoduje. Zmiamy NIESTETY NIEODWRACALNE to co teraz można dla niego zrobić to poprawić jakośc życia czyli znieczulać podając niesterydowe leki przeciwbólowe. Obecnie zlecono Rimadyl 2x 1,5 tabl.

Frod miał dziś robione prześwietlenia stawów biodrowych, łokciowych i kolan.
Opis zmian:
Zmniejszone posadowienie głowy kości udowej w panewce prawej oraz lewej z nieznacznym zniekształceniem głowy kości udowej bez uchwytnych zmian zwyrodnieniowych panewki.
Obraz rtg stawów kolanowych bez uchwytnych zmian.
Początek zmian zwyrodnieniowych prawego stawu łokciowego.
Obecność trzeszczki dodatkowej w lewym stawie łokciowym w rzucie głowy kości promieniowej.

Nie jest źle, ale też nie dobrze... Niska waga, środki na stawy, ostrożnie z ruchem (poza pływaniem), nastawić się na okresowe zapalenia (tak jak teraz było, wtedy tylko siusiu, kupka, na krótkiej smyczy i leczenie zastrzykami lub lekami doustnymi).

Potem wstawię zdjęcia rtg.

Właśnie przyszły wyniki badań rtg stawów biodrowych i łokciowych oraz barków naszych maluchów i zarówno u Deacona jak u Dobruśki HD-A, ED-0 , OCD-free

Gratulacje!
Jeśli można spytać, to dokąd wysyłaliscie zdjęcia. Ja zastanawiam się czy wysyłać do Niemiec, czy poszukać kogoś w Polsce!!!

Witam wszystkich, chociaż od ok 7 miesięcy ślędzę forum, dopiero pierwszy raz sie tu udzielam
i to akurat w tym wątku :( ponieważ mój kochany Bern (lub Bernopodobny,jak ktoś woli - bez rodowodu, ma 7 miesięcy) kuleje na przednią lewą łapkę. Pierwszy raz robiliśmy RTG gdy miał ok 4 miesięcy i wtedy wszystko było ok.. jednak ale nie robiliśmy RTG łokci, bo nie mieliśmy pojęcia, że z nimi też może być problem.
teraz,gdy pojawiła sie kulawizna postanowiliśmy powtórzyć zdjęcia. Okazało się, że Giba ma dysplazję stawów biodrowych i łokciowych :(
to jest mój pierwszy piesek z ras tak dużych i nie mam pojęcia co robić.. :(
Prowadzić Go będzie dr Bieżyński, ponieważ jesteśmy z Wrocławia, w poniedziałek idziemy na konsultację.

Brożkin napisz proszę co z Twoim pieskiem, obawiam się, że mojego psiaka też będą chcieli poddać operacji i nie wiem jaką wtedy podjąć decyzję.

Witam serdecznie mam 10 miesiecznego rottweilera, gdy miał 5 miesięcy zaczął kulec i okazało sie że nie zrosły mu sie stawy łokciowe (po zdjeciu rtg). Zaczęłam mu podawać caniwiton forte juz po 3 miesiącach wszystko było wszystko ok. Ale chciałabym zapytać czy podawanie teraz dolfosu fosforan wapnia wystarczy i czy mogłby pan mi polecic jakas jeszcze karme sucha w mozliwie przystepnej cenie dla uzupełnienia składników mineralnych aby jego dolegliwości nie powróciły.Z góry dziękuje i pozdrawiam.

Mimo, że posiadamy aparat do wykonywania zdjęć rtg nie prześwietlamy piesków w kierunku dysplazji - możliwe, że w przyszłości takie badanie będzie można u nas wykonać.

Badanie takie wymaga bardzo precyzyjnego ułożenia psa do zdjęcia, najlepiej wykonać je w lecznicy, w której pracują lekarze zajmujący się ortopedią psów, oraz radiolodzy uprawnieni do oceny zdjęć stawów i wpisywania wyników badania do rodowodu. Nawet jeśli nie zależy pani na wpisie do rodowodu to warto by zdjęcie opisał lekarz z uprawnieniami, ponieważ lekarze tacy mają bardzo duże doświadczenie w tym zakresie.

W Warszawie uprawnieni lekarze to:

dr Barbara Blenau
Centrum Zdrowia MULTI-WET, ul. Gagarina 5, 00-753 Warszawa

oraz
dr Tadeusz Narojek
SGGW, Wydział Medycyny Weterynaryjnej, Katedra Nauk Klinicznych, Oddział Diagnostyki Obrazkowej, ul. Nowoursynowska 159c, 02-787 Warszawa

Ja mimo, że posiadam psy rasy, w której problem dysplazji stawów biodrowych i łokciowych występuje dość często i w związku z tym wiedze w tym zakresie mam sporą, to jednak wykonanie badania w tym kierunku zawsze powierzam specjalistom.

Tak chciałam spytać. Ten Pan z Prudnika tak się rozpisuje o tym, że w jego hodowli nie ma dysplazji z uwagi na to, że jest lekarzem weterynarii. Uważam, że fakt bycia lekarzem o niczym nie świadczy (czyżby miał rentgen w oczach?). A co do hodowli to ma na myśli swoją hodowlę - suka sztuk 1- czy szczenięta? Nie zauważyłam (może źle patrzyłam), aby w rodowodzie tej suki czy ojca szczeniąt była adnotacja o tym, że jest wolna od dysplazji. Zastanawiam się czasem jak to jest z tą dysplazją w "Herbu Molos"?Wiem, że w Polsce Bullmastiffy nie mają obowiązku prześwietlania na dysplazję stawów biodrowych, że o łokciowych nie wspomnę. Poza tym jest lista lekarzy weterynarii, którzy są uprawnieni do odczytywania zdjęć w/w. Pan z Prudnika na tej liście nie figuruje. Więc spytam - widziałeś może taką opinię (jeśli tak - zwracam honor i przepraszam za moje sugestie) czy może zdaniem tego pana jako lekarza weterynari jego własne zdanie jest dla niego samego najważniejsze?Chociaż będac lekarzem weterynarii...

Witam,

Łatwiej byłoby się mi na ten temat wypowiedzieć, gdybym napisał Pan, o którą konkretnie kość chodzi. W nadgarstku jest ich aż osiem (!). Jeśli faktycznie padło słowo "nasada" to myślę, że złamana jest jedna z kości przedramienia (promieniowa lub łokciowa). Jak wygląda opatrunek gipsowy? Czy unieruchomiony jest tylko nadgarstek, czy też staw łokciowy?
W zasadzie niezależnie od rodzaju załamania, trudno bez zdjęcia rtg powiedzieć, czy kość zrasta się prosto. Nie zawsze zresztą takie zrośnięcie musi być idealnie proste, u młodych osób kości modelują się rosnąc i po drobnych skrzywieniach z czasem nie ma śladu. Ważne jest, aby zagipsowanej ręki (nogi czy innej kończyny ) nie przeforsować, starać się ją oszczędzać. Jeśli pojawia się ból, obrzęk lub zasinienie palców, koniecznie należy zgłosić się do lekarza. Ruszać palcami oczywiście Pan może, jeśli nie sprawia to Panu bólu. Proszę jednak ogólnie rękę oszczędzać.

Pozdrawiam

My niestety też nie mamy dobrych wieści, ;(

Taba od wczoraj zaczęła nam kuleć na prawą łapkę (zauważyłam już coś kilka dnia temu ale wczoraj się nasiliło ) Byliśmy u Dr Janickiego na wizycie , z automatu zrobiliśmy prześwietlenie a to jego opis:
RTG:niewielka owalizacja wcięcia półksiężycowek kości łokciowej lewej oraz nieznaczne poszerzenie szpary stawu ramienno-łokciowego, co wskazuje na nieznaczne skrócenie kości łokciowej w procesie wzrostu (asynchroniczność).
Rozpoznanie: przeciążenie stawu ramienno-promieniowego z możliwą chondromalacją (powierzchniowym uszkodzeniem chrząstki stawowej)

W związku z koniecznością ograniczenia ruchu dla Tabci przez kilka kolejnych dni zdecydowaliśmy że odwiedzimy was dopiero jutro i nie będziemy zostawać na noc (wrócimy do Wawy tego samego dnia).
Ola o koszty domku się nie martw wpłacimy jutro tyle ile powinniśmy, chyba że ktoś znajdzie się na nasze miejsce.

Mam nadzieje że trafimy bez problemu.

Warna pewnie będę dzwonić do Ciebie jak będziemy na miejscu aby dowiedzieć się gdzie jesteście.

Wezmę zdjęcie może będzie ktoś, kto powie mi coś więcej na temat rozpoznania ...

Pozdrawiam i do zobaczenia

Ja na szczęscie nie mam takich doświadczeń. Zdjęcie rtg stawów łokciowych i biodrowych robiłam Mili w Szczecinie u dr Chmielewskiego. Bardzo sobie chwalę ponieważ wszystko przebiegało bardzo profesjonalnie. Może bez zbytniego zaprzyjaźniania się i pogaduszek, ale też przeciez nie o to chodzi. Mila szybko doszła do siebie, a same zdjęcia były wykonane dokładnie, z ich odczytem nie było żadnego problemu. Natomiast krytyczne opinie o klinice Dr Pępiaka słyszy się w Szczecnie dość często.

Swoją drogą to faktycznie fryzjerka tam jest świetna. Jak ktoś potrzebuje to dysponuję namiarem. Ja oddałam pod jej nożyczki Milę przed wystawą w Lipsku i byłam bardzo zadowolona. Angelika uczyła się fachu pod okiem bobtailowego "guru", Pani Conny z hodowli Aus Dem Elbe Ustromtal - http://www.adeu.de/. Sama hoduje PONy więc o pielęgnacji długiego włosa wie sporo. Polecam gorąco.

Prosze was o rade bo nie wiem co zrobić

Chodzi o bordozka ktory zaczal bardzo kulec jakies 3 miesiace temu.

Zgodnie z waszymi podpowiedziami zrobilismy jej zdjecie RTG stawu łokciowego (lecznica AZOREK w lublinie dr. Zięba spec. chirurgia), po obejrzeniu rtg przez lekarza stwierdzil iz jest nie do konca rozwinieta chrzastka lokciowa (czy cos takiego na spojeniu dwoch kosci). Lekarz powiedzial ze nie ma co meczyc psa operacjami bo to nie wyglada tak zle i przepisal nam Arthroflex w dawkowaniu 5ml-dziennie-3tyg a pozniej do zuzycia butelki 250ml po 2,5ml-dziennie.

Na obecna chcwilę zauwazylem cos takiego lek sie konczy a pies h.

Musze przyznac ze jak pies chodzi po podworku to jest poprawa, natomiast jak sobie pobiega i zmeczy lape to zaczyna kulec (wiem ze lekarz zabronil biegac na min 3miesiace ale na 1min musze ja puscic). Najgorzej jest jak wstaje po spaniu wtedy widac jak ta lapa jest sztywna i kuleje mocniej poki jej nie rozrusza.

W zwiazku z tym mam pytanie co robic dalej. czy taka kuracja 2-3miesiace i sunia powinna byc calkowicie zdrowa ? mam kupic znow arthroflex i podawac dalej profilaktycznie ? czy moze znow pojsc do weta na jeszcze jedno zdjecie jesli to cos zmieni bo boje sie ze znow da ten lek.

U naszej suni lapa moze sie dluzej goic gdyz pies nrazie jest caly czas na podworku i niestety da dlugiej smyczy zebu nie mogla biegac i meczyc lapki.

Witam wszyskich
I mam bardzo gorącą prośbę. Mam Dużego Szwajcarskiego Psa Pasterskigo, który ma 17 miesięcy od ponad miesiąca kuleje na przednią łapę. Robiliśmu rtg wszystkich stawów w tej łapie oraz USG stawu ramieniowego. Po trzecim zdjęciu stawu łokciowego wyszło, że może pies mieć niewielkie zmiany w kierunku dysplazji. Wet jednak uważa, że są zbyt małe by p[owodować ból, tymbardziej, że występują w obu stawach łokciowych, a pies cały czas kuleje na prawą łapę. Podawaliśmy mu już niesterydowe leki przeciwzapalne i nic nie pomogło. Pies dostał również znieczulenie tzw. blokadę dostawowo i też nic. Wet zaproponował ostatatnie rozwiązanie jakie mu przychodzi do głowy czyli Bonharen dostawowo. Ja chyba jednak zdecyduje się na Bonharen dożylnie bo nie wiem na pewno czy to jest staw łokciowy. I w związku z tym mam Prośbę, widzę , że Benia pomagała przy zakupie w Czechach Bonharenu. Czy nadal jest taka pomoc możliwa, była bym bardzo ale to bardzo wdzięczna. I doradźcie czy faktycznie w tym przypadku lepiej podać Bonharen dożylnie czy dostawowo?

Pies przeswietlany u dr Siembiedy mial wpisany HD -B i ED- 0/0 i dokladnie te same zdjecia zostaly wyslane do Niemiec skad przyszlo tylko HD...a ED nie bo co, bo wyszla dysplazja...i kto tu droga wszechwiedzaca Olu sie pomylil dr Siembieda czy Niemiec. Ktos sie pomylil to fakt ale kto. Wedlug ciebie napewno dr Siembieda bo to polaczek ale nie nigdy Niemiec - prawda?


No cóz,pewnikiem nie pomylił sie ani jeden ani drugi, nasza polska nomenklatura odczytywania zdjęc RTG jest dużo mniej wymagajaca od niemieckiej,i to potwierdzi Ci kazdy rentgenolog w Polsce.A juz szczegulnie jeśli chodzi o stawy łokciowe,jeśli chodzi o stawy biodrowe to u nas liczy sie tylko ich wygląd,nie bierze się pod uwaga,długości poszczegulnych kości,ich wysycenia,ułożenia miednicy,w niemczech to wszystko ma ogromne znaczenie.Dlatego własnie często wyniki tych prześwietleń sa tak różne.Dlatego wazna jest tez dokładna informacja lekarza przeswietlającego psa,bo czesto jest tak że na pierwszy rzut oka stawy sa ok,a potem po rozłożeniu na części pierwsze(jak to robia Niemcy)nagle wychodzi nam na pograniczu lub juz dysplazja.
A co do podanego przez ciebie przykładu,to cóz jest to mozliwe..a potem już tylko od własciciela i jego własnego sumienia zalezy co z tym zrobi,bo info od SV i odczyt dostał napewno.A sprawdzić fakt ten mozna bez problemu w SV.
Ale o ile dobrze pamietam rozmowa zaczeła się od tego jak powinno się traktowac psy i suki wykluczone z jakiegos powodu z hodowli w kraju rasy,jako że dażymy do ujednolicena typu i hodowli owczarka w całej Europie.

Krawat - bez lekarza nie da rady! Musisz zrobić zdjęcie rtg łokcia, ponieważ mogło dojść do odłamania albo kłykcia przyśrodkowego, albo do uszkodzenia główki kości promieniowej. To są urazy, które ulegają samowyleczeniu, niestety pozostawiają sztywność stawu łokciowego. Daj znać po powrocie od chirurga lub ortopedy.

przepraszam za umieszczenie postu w nieodpowiednim miejscu
--------------------------------------------------------------------------------

do doktora Dariusza Wyrzykowskiego
W wieku 18 lat miałam operację usunięcia torbieli z prawej zatoki szczękowej ( rozpoznanie na podstawie wycieku płynu po punkcji zdjęcie rtg przed punkcją!) dwa lata temu z prawego przewodu nosowego usunięto naczyniaka jamistego ( badanie histopat. wycinka) teraz gdy mam 26 lat ponownie odrasta. Problem jest tego typu, że podczas pierwszej operacji nie wykonano badania histopatologicznego, czy możliwe,że był to obloniak ( słyszałam,że to naczyniak zamknięty w torbieli) albo czy przy naczyniaku powstala torbiel - podobno przy niektórych schorzeniach genetycznych tak się dzieje, że sam naczyniak nie daje objawów klinicznych a dopiero rosnąca przy nim torbiel. Poza tym mam na skórze znamiona charakterystyczne dla neurofibromatozy typu 1 ( liczne plamy cafe au lait i skupiska piegów w miejscach gdzie skóra się ze sobą styka: pacha, staw łokciowy), naczyniaki nie są charakterystyczne dla tej wady aczkolwiek czytałam e wada ta często współwystępuje z innymi wadami genetycznymi ale nie było podane z jakimi. z góry dziękuje za jakąkolwiek wskazówkę

pozdrawiam

monia, z rtg nie czekaj. Nam lekarz profilaktycznie robił prześwietlenie, jak Hugo miał 4 m-ce.- tylne łapy. Wszystko było ok. W wieku 6 m-cy Hugo prześwietlany poraz kolejny- podejrzenie dysplazji stawów łokciowych. I niestety, po wielu konsultacjach- decyzja operacja. Jest i stety-całe szczęście, że tak szybko. Zmiany zwyrodnieniowe minimalne. Hugo po całkowitej kuracji( bo nie tylko operacja) jest w świetnym stanie.
I dlatego- zdjęcia rób! Naprawde warto zapłacić teraz te 150 zł.( tyle zapłaciłam w Warszawie)
Zanim nie będzie diagnozy, nie myśl o najgorszym.
Trzymamy kciuki żeby było dobrze.
Rzeczywiście hasło DYSPLAZJA wywołuje w nas wszystkich co najmniej panikę.
Ale U Was wcale nie musi byc żle .
Czekamy na wiesci( mam nadzieję, że jednak dobre)

Czas leci i niedługo trzeba by się prześwietlić, choćby dla własnego spokoju. A chodzi mi o dobre zdjęcie i rzetelny opis

Na stronie związku czy klubu nie znalazłam informacji, którzy lekarze są polecani, a z tego co z kolei wyczytałam zdarzają się spore różnice w odczytywaniu zdjęć (a rozrzut między A a C jest spory) , stąd warto by stworzyć taką listę dla własnych potrzeb

Poniżej lista lekarzy uprawniona do wpisania wyniku w rodowodzie:

* dr Jan Siembieda, Wrocław Pl. Grunwaldzki 51, tel.(0-71) 320-54-90
* dr Barbara Blenau, Warszawa, ul. Gagarina 5,
* dr Tadeusz Narojek, Warszawa ul. Nowoursynowska 159c,
* dr Waldemar Golec, Poznań, ul. Bnińska 40, tel.(0-61) 877-54-75
* prof. dr hab. Antoni Kopczewski, Gdańsk, ul. Kaprów 10, tel.(0-58) 552-12-68
* dr Renata Komsta, Lublin, ul. Głęboka 30, tel.(0-81) 445-61-54
* prof. dr hab. Stanisław Koper, Lublin, ul. Głęboka 30, 20-612 tel.(0-81) 445-61-54
* dr hab. Marek Nowicki, Olsztyn, ul. Oczapowskiego 14, tel.(0-89) 523-37-30

Wynik badania i wpis do rodowodu robiony jest na podstawie następującej klasyfikacji:

* HD-A - normalne / wolne od dysplazji stawy biodrowe
* HD-B - prawie normalne stawy biodrowe
* HD-C - lekka dysplazja
* HD-D - średnia dysplazja
* HD-E - ciężka dysplazja

W wieku 15-18 miesięcy należy poddać psa prześwietleniu stawów biodrowych i łokciowych. W tym wieku obraz RTG już dokładnie pokazuje czy ze stawami wszystko jest w porządku.

..badania,to zawsze warto zrobić,o ile można by było bez narkozy....

oczywiście że można zrobić rtg bez narkozy , Valentino dostał głupiego jasia i zdjęcia wyszły ok,a miał robione stawy łokciowe i biodrowe ,więc trochę to trwało a on sobie smacznie drzemał Lajla również była prześwietlana bez narkozy
myślę że narkoza nie jest koniecznością ,wystarczy psa dobrze ułożyć i przytrzymać

1
Psiaki juz nie długo będa w Lublinie. Sytuacja się nam troszkę zmieniła, ale od początku.
Oba psiaki obejrzała moja koleżanka wetka. Zrobiła to zupełnie nieodpłatnie włącznie ze szczepieniem Kazika - Madziu wielkie dzięki !

Kazik bardzo zrezygnowany, w dużej depresji, bardzo garnie się do człowieka. Jest troszkę chudziutki, miejsca pogryzien ładnie sie goją, niestety na łapach porobiły się ropnie po tym. Nikt tego niczym nie leczył poza przemyciem gencjaną.

Best psychicznie w lepszym stanie, nie jest chudy, ale chyba króko był w schronisku. Fajny psychicznie ale bardzo cierpi z powodu łapki. Przednia łapka była złamana w stawie łokciowym, w zasadzie tuz przed stawem (zrobiliśmy zdjęcie RTG). Niestety ewidentne zaniedbanie weta doprowadziło do wytworzenia sie stawu rzekomego i łapka nadaje sie do ponownego złożenia a własciwie do złożenia.
I sprawa chyba najważniejsza - p. Magda, która jechała adoptować Kazika, widząc jak wygląda sprawa Besta zdecydowała, że Kazik szybko znajdzie domek i zaadoptowała Besta. Chce mu pomóc, czeka go długa rehabilitacja.
Psiaki obejrzy dziś jeszcze wet w hoteliku, ale prawdopodobnie Best będzie poddany zabiegowi i na czas rehabilitacji zostanie w hoteliku. Kazikowi musimy wyleczyć te ropnie, doprowadzić go do lepszego stanu psychicznego i szukac mu domku.
Prosimy Was o pomoc w leczeniu.

przecież przy prześwietlaniu bioder można od razu łokcie cyknąć,

Tak...
Biodra to jedno zdjęcie, a łokcie aż sześc, więc to nie tylko "cyknięcie".
Poza tym dysplazja stawow łokciowych u labradora jest chorobą występującą rzadko i może dlatego prześwietlenia w tym kierunku są bagatelizowane, natomiast dużo mówi się o biodrach...
Mistral ma prześwietlone tylko biodra, a to dlatego, że w całym zamieszaniu związanym z rtg zapomnieliśmy o łokciach... dziwne?, nie... prozaiczne

Kingo, wpis powinien wyglądac tak:
HD-A- wolny od dysplazji stawów biodrowych
ED- 0/0- wolny od dyzplazji stawów łokciowych
lub
Wolny od dysplazji stawów biodorowych i łokciowych
lub
HD-A, ED 0/0- wolny od dysplazji...

żeby było w 100% super... jak jesteś niezadowolona z wpisu, udaj się tam gdzie zdjęcia wykonywano, poproś o korekę wpisu, a nawet o zaświadczenie na oddzielnym "kwitku". W rodowodzie musisz miec wpisany nr badania, tak więc znalezienie jego wyników nie będzie dla lekarzy problemem.

Jestem po wizycie u weta... Ortopeda stwierdził po obejżeniu RTG, że Bruncio może mieć początki dysplazji, ale może to być również skutkiem uderzenia, mógł na spacerku się gdzieś uderzyć. Chodzimy, a raczej chodziliśmy, bo teraz zero spacerków do lasu i może w pogoni za patyczkiem nie wyrobił zakrętu i się trzasnął??? Nic nie chce powiedzieć ten nasz robójnik
W każdym razie dostał zastrzyk, dalej Caniviton i w dni bez zastrzyków tablety Rimadyl. Za ok. miesiąc na następne zdjęcie, tym razem obu stawów łokciowych. Mam nadzieję, że to jednak nie dysplazja i przejdzie Najbardziej Brunciak cierpi z powodu braku spacerków i trochę domek roznosi
Pozdrowionka!

Witam Wszystkich!!!
Niestety nie mam dobrych wieści. Dwa dni temu Kika złamała łokieć przedniej łapki. Kontuzja powstała na skutek z pozoru nie zbyt groźnego upadku, w sumie myślała, że to kolejne zwichnięcie lub skręcenie….A jednak… Wet. stwierdził złamanie łokcia.
Cała operacja trwała 6 godzin. W połowie zabiegu okazało się, że Kika poważnie uszkodziła sobie również cały staw i najprawdopodobniej będzie utykać całe życie. Wet. założył jej 2 śruby i łapka zostanie w usztywnieniu ok.6-8 tyg.
Mam tylko nadzieję, że kontrolny rentgen nie pokaże niczego złego i Kika nie będzie musiała przechodzić kolejny raz tak skomplikowanego zabiegu ( z wyjątkiem wyciągania śrub).
Teraz ruda leży i odpoczywa po bardzo długim znieczuleniu. Na szczęście ma apetyt.
Przez kolejne dni czekają nas antybiotyki.
Mam nadzieję, że młody wiek psiny pozwoli na szybkie gojenie i rekonwalescencję.
Szczerze mówiąc to już od bardzo dawna nie czułam się tak fatalnie jak wczoraj, kiedy czekałam na telefon od weterynarza.
Proszę Was, abyście nigdy nie lekceważyli nawet najmniejszych kontuzji swoich czworonogów….
PS. Zdjęcie mojej biedaczki w Albumie.

No i na razie mamy zakaz radosnych harców na dworze...
Po powrocie do domu Skiper zaczął kuleć na przednią lewą łapę. Właśnie wróciliśmy od weterynarza. Ma wyraźne zgrubienie na stawie łokciowym.
W czwartek rano jedziemy na zdjęcia RTG stawów.

Wróciłiśmy...
Cheri ma usztywniajacy opatrunek.Pan dokładnie ją przebadał,powiedział,że poprzez wstepne badanie dotykowe,nie widzi żadnych niepokojących zmian w stawach,ani łokciowych ani bodrowych,kości na zdjęciach b dobrze wygladaja,przebieg struktura.Ma między paluszkami włożone kawałki watki.Następnie owinięta podkładem usztywniajacym z czegoś co przypomina ligninę ale znacznie grubsze.Na to bandaż.Mamy teraz bacznie ją obserwowac i zminimalizowac ruch tylko do wyjścia na siusiu - nie siusiu...
Poza tym trzeba uwazać,czy cos nie dzieje się pod opatrunkiem.Czyli:sączenie,wyciek,brzydki zapach,gorączka itp.
Jesli tak natychmiast to zmienić lub jechac do niego na zmianę.Tak ma pozostac jak najdłuzej się da czyli jesli z opatrunkiem da rade bez jego interwencji to za 3 tygodnie mamy przyjechac na rtg i wtedy wszystko się okaze.Teraz pozostaje nam czekać i niestety uwazać tym bardziej ,ze spadł śnieg więc wszelkie namoczenia to porazka.Wychodzi w ofoliowanej łapce..
Ale wiecie jak bidulka się denerwowała jej ?Serce chciało jej wyskoczyć i tylko oko oko z pańcia.Patrzyła tylko ja i pan,ja i pan i tak w kółko i natychmiast wysiew łupiezu na skutek stresu!.Najbardziej ma spokojny moment kiedy przełyka ślinkę i dostaje 569874 całusków.Jakoś to zniosła .Lekarz powiedzial,ze to fatalne miejsce.Uraz niewielki ale miejsce niebezpieczne bo przy stawie.Okres pooperacyjny i dojście po nim też długie.Oczywiscie on o niej nie wspominał,a ja z uporem maniaka w panice dopytywałam się o zabieg.Musiano mnie wyprowadzić ...pozostaje nam czekać i mam nadzieje,że będzięcie ze mną w tych 3 tygodniach(:?
Muszę jej urozmaicić ten wegetacyjny czas.Przynosze z dworku jakieś patyczki jak ona cieszyła się na widok śniegu i jak jej wytłumaczyć ,ze on nie dla niej ?
Przepraszam,czy wiecie jak rozpoznać u psa gorączkę?Jesli Cheri dostanie,to nie wiem jak rozpoznac ten stan?{poza termometrem w dupcię to na pewno.}
DZIĘKUJĘ BARDZIO ZA WASZĄ OBECNOŚĆ,SŁOWA ,CZYNY,GESTY,ZA SERDUSZKA WAS WSZYSTKICH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1JESTESCIE KOCHANI.... Bidulka prawda??

[ Dodano: 2007-01-24, 22:27 ]

Kasia-nie wiem czy było to z A do D.Na pewno Rekin miał A a co stało się niedawno?


Karolina - za szybko myslisz i piszesz Babko, Brombas mial A, a po zdjeciu wyszlo B w lokciowych - konkretnie w prawym, ktory byl operowany... (a w zasadzie to chyba nazywa sie to stawy prawie idealne i w przypadku stawow lokciowych oznaczane jest numerycznie). Biodra byly bez zadnych zmian.

Taka wielka zmiana nie mogla nastapic bez zadnego wypadku lub urazu mechanicznego. Pierwsze zdjecia Brombasa opisywane sa przez Golca, drugie u nas... Ale, ale.... zeby nie bylo tak kolorowo, to powiem jeszcze cos innego....

Zwracajcie uwage na aparaty RTG jakimi dysponuja Wasze kliniki, lecznice itd. Dzis bardzo zaluje, ze dalismy Brombasa zoperowac. Okazalo sie bowiem po wizycie u dra Siembiedy (aparat cyfrowy RTG), ze u Brombasa na zdjeciach wcale nie ma ŻADNEGO izolowanego wyrostka dziobiastego czy osteochondrozy, ktora wychodzila na zdjeciach u nas, a u Golca w wieku 18 miesiecy jej tez nie bylo.
W poniedzialek (przedwczoraj) bylismy z wizyta u dra Bieżyńskiego we Wrocku i żadnej przyczyny kulawizny prawej lapy na fotkach nie widac. Robilismy rowniez biopsje stawu.
Czysto.
Dr Bieżyński powiedzial, ze bez przyczyny otwierac psa nie bedziemy i na razie kuracja jakims Hyalganem lub czyms w tym stylu i bedziemy myslec.
Nastepnie przeswietlimy lopatke... Przyczyna najszybciej bedzie uraz mechaniczny, tylko nikt nie wie czego... Staw nie ma ognisk zapalnych, nie nosi znamion uszkodzenia i zwyrodnienia.... Cale konsylium we Wrocku nie wiedzialo co jest.... Na razie Brombas bedzie obserwowany.

-----------

A wszystkim zyczliwym, ktorzy pochowali juz Brombka (i takie mnie doszly sluchy), i postawili na nim krzyzyk, i w ogole stwierdzili, ze ma dysplazje "Z" - bardzo serdecznie dziekujemy za okazana troske i zyczliwosc. Do dysyplazji "Z" nam jeszcze daleko i tak dlugo dopoki bedzie kasa w naszym porfelu, bedziemy dociekac, co moze byc przyczyna, bo taka wiedza moze przydac sie kiedys i Wam, czego nie zyczymy. Jesli nie macie o kim dyskutowac, dyskutujcie lepiej o swoich psach, bo na ich temat raczej wiecie wiecej niz na temat mojego.

Pozdrawiamy

Brombki

W grudniu 2005 roku kupiliśmy od „handlarzy” pieska Labradora maści czarnej. Szczęście nie trwało długo, Ares’owi zaczęła dokuczać kulawizna przednich łap,
Po wielu wizytach( począwszy od piątego miesiąca życia Aresa, aż do momentu, kiedy osiągnął dorosły wiek) u,, specjalistów” zróżnicowanego doświadczenia zawodowego, zwodzeniu, zapewnianiu i wyciąganiu pieniędzy, Nasz pies trafił w dobre ręce.
Rozpoczęliśmy leczenie w,, Klinice małych zwierząt” w Warszawie, u znakomitego fachowca, doktora i chirurga z dziedziny weterynarii.
Doktor po zbadaniu Aresa oraz analizie zdjęć RTG stawów przednich i tylnich łap, definitywnie stwierdził, iż konieczna i niezwłoczna jest operacja obu, przednich stawów łokciowych metoda artroskopii.
Koszt operacji na lepsze jutro Naszego psa wynosi 2 500,00 zł + 500,00 zł postępowanie okołooperacyjne.
Łączny koszt to 3 000,00 zł
Ares jest młodym psem i bezwzględnie potrzebuje zabiegu operacyjnego, który spowoduje zahamowanie negatywnych zmian wewnątrz stawu, zwolnienie tempa ich rozwoju i pozwoli na rozpoczęcie procesu regeneracji w stawie, przynosząc poprawę funkcjonowania.
Jeśli Ares w najbliższym czasie nie zostanie zoperowany to niestety, ale przestanie chodzić.
Nie jesteśmy w stanie zebrać tak dużej kwoty na operację oraz rehabilitację psa. Dlatego też, zwracamy się do Was o pomoc, by Ares odzyskał aktywność i wigor, a w przyszłości, byśmy nie musieli walczyć z bólem serca, które od początku było pełne radości, gdy okaże się, że będzie za późno.
Nawet 10 zł pomoże w uratowaniu Aresa!
Proszę o wpłacanie środków pieniężnych na nr konta użyczonego przez Fundację ,, Emir" w Banku Śląskim:
W polu tytułem wpłaty proszę wpisać treść:,, dla Aresa”

80 1050 1924 1000 0023 0438 1029

Proszę pamiętać, że można przekazać 1% z rozliczenia podatkowego na w/w cel dobroczynny!

Z góry dziękujemy wszystkim ludziom wielkiego serca!
Ares i Michał
michal.w82@wp.pl

podaję również link do całego tematu:
http://www.dysplazja.com/viewtopic.php?t=376
Kochani akcja trwa już jakiś czas niestety Michałowi nie udało się zebrać nawet połowy kwoty a sytuacja robi się coraz gorsza. ARES NIE MOŻE JUŻ CZEKAĆ!!! Operacja musi zostać przeprowadzona jeszcze w lutym ponieważ stan Aresa bardzo szybko się pogarsza. Obiacałam Michałowi że umieszczę tu ten temat, mam nadzieje że znajdzie się ktoś, kto zechce pomóc.
Każda kwota się liczy. Pamiętajmy że być może kiedyś ktoś z nas będzie potrzebował takiej pomocy.
pozdrawiam serdecznie

Witam Wszystkich, Panie Jarku,

mam na imie Marta i jestem mimo wszystko szczesliwa posiadaczka Buddusia rasy chow chow. Jest kochany i nie wyobrazam sobie zycia bez niego teraz. Niestety maly troche nam choruje, nie wiem co robic i myslec... po wszystikich forach szukam osoby, ktora miala podobny problem....

Opisze swoj problem i licze na Wasza opinie, pomoc, slowa otuchy...

niestety Buddus od jakegos czasu zaczal kustykac na przednie lapki. Oczywiscie pojechalismy szybciutko do weta, poniewaz bylismy na wyjezdzie do jakiegokolwiek, poniewaz Buddusia bardzo bolalo. Zrobil rtg, ale niestety malo czytelne. Gdy pojechalismy do weta (chrurg ortopeda) powiedzial, ze na tym etapie (wtedy 4,5 mies) ciezko jednoznacznie powiedziec co to jest. Moga to byc bole wzrostowe, przewitaminowanie, lub jakies mlodziencze zapalenie kosci itp. Kazal podawac jakis lek, i po 3 tygodniach do niego przysc na badanie, i ewentualnie powtorzyc rtg.
RTG powtorzylismy w poniedzialek, pani radiolog Blenau, opisala przeswietlenie:

Opis RTG:

Uogólnione niedopasowanie (dysplazja) powierzchni stawowych w badanych stawach
z nadwichnięciem zwłaszcza w stawach łokciowych i lewym stawie biodrowym.
Obraz świadczy o znacznym rozluźnieniu stawów.
Mineralizacja kośćca w granicach normy. Rysunek chrząstek wzrostowych możne
wskazywać na przyspieszenie ich zamykania.

Obraz RTG wskazuje na zaburzenia wzrostowe kośćca.

Wczraj bylismy u lekarza ortopedy (ale innego z przychodni MultiWet), wet powiedzial, ze pierwszy raz cos takiego widzi, zeby pies mial w kazdym stawie cos. On nie wie co to jest. Zarzymal zdjecia do konsultacji, pobral krew na badania... powiedzial, ze niektore psiaki z tym zyja i przyzwyczajaja sie, nie chodza jak psiaki zdrowe.

Nie wiem, moze jestem laikiem, ale mysle, ze jezeli cos sie poglebia to trzeba cos z tym zrobic, a nie zostawic samopas...
Dla mni to on moze chodzi bokiem, oby nie cierpial i zeby to sie nie poglebialo...

Podbno wszystkie stawy ma bardzo luzne, czy mial ktos taki problem?
Jak je wzmocnic ?? Teraz dostaje caniviton (wczesniej anthroflex), royala dla ras szybko rosnacych, i galaretke z kurzych lapek.... co jeszcze moge mu dac, zeby mu pomoc?

JEŻYK
Podstronka Jeżyka

Młodziutki, bo maksymalnie 2 letni, nieduży piesek.

Po wypadku leżał przez ponad dwa dni na poboczu drogi. Nikt się nim nie zainteresował, nie pomógł - jedna jedyna osoba przejeżdżająca ową drogą zgłosiła się do nas prosząc o ratunek...

Wieluńscy weci nie podjęli się skomplikowanej operacji rtg wykazało złamanie obu kości w stawie łokciowym (przednia lewa łapka), Jeżyk został więc przedstawiony dr Januszowi Bieżyńskiemu, ortopedzie z Kliniki Chirurgii Akademii Rolniczej we Wrocławiu.

4-go marca psiak pojechał razem z p. Krysią, oraz Nózią na długą operację.
Teraz, poskładany, powolutku odzyskuje siły. Za niepełne już 2 tygodnie odbędzie się jeszcze konsultacja.

Czas na zdjęcia. Tu Nózia oczekująca na właśnie operowanego kumpla:



A tu już mały poskładany w całość (i podpisany ) Jeżyk, jeszcze pod wpływem narkozy:











Rtg połamanej łapy, przed i po operacji:





A tu już Jeżyk kilka dni po poskładaniu:




Witam wszystkich bardzo serdecznie.

Jak wiecie Łapka była badana przez dr.Gierka (weterynarz-chirurg i ortopeda).Wykonał on również zdjęcia rtg chorej lewej przedniej kończyny oraz tzw.zdjęcia porównawcze zdrowej
łapy po stronie przeciwnej.
Już oglądając pieska wyraźnie widać znaczne zniekształcenie łapy,szczególnie w obrębie śródręcza i palców.Nie ma pełnego wyprostu wstawie łokciowym,przedramię jest krótsze i ustawione wraz ze w.śródręczem w pozycji mocno supinacyjnym(odwrócenia).Śródręcze jest zniekształcone.Są tylko trzy palce,z których jeden jest rozszczepiony.Brak wyprostu w stawie nadgarstkowym i w palcach.Ruchy są *półcepowate*.
Podparcie się na chorej łapce piesek wykonuje w ten sposób,że ustawia ją –we wspomnianej już wyżej-pozycji supinacyjnej,opierając o podłoże śródręcze stroną grzbietowo-łokciową,nie ma podparcia na palcach,które są podwinięte(zgięte)
W radiogramach widoczne są wady rozwojowe w obrębie kości lewej przedniej kończyny.Kość łokciowa jest skrócona,jej chrząstka wzrostowa mocno zniekształcona.Tak samo zniekształcone są kości nadgarstkowe.Dwie kości w obrębie śródręcza są dłuższe od pozostałej,ich nasady bliższe są na wysokości dalszej nasady i chrząstki wzrostowej kości promieniowej.Opisane anomalie ilustrują fotki i zdjęcia rtg.
Mając powyższe na uwadze należy dobitnie powiedzieć,że żaden zabieg operacyjny nie daje możliwości uzyskania wyglądu i przywrócenia czynności wadliwie wykształconej kończyny.Czyli: chora łapa nigdy nie będzie wyglądać i funkcjonować jak łapa po stronie przeciwnej.
U Łapki jest to anomalia wrodzona i piesek ,,nie zdaje sobie sprawy,,,ze może być inaczej,bo taki się urodził.Dr.Gierek rozważa przeprowadzenie operacji polegającej na ustawieniu kości przedramienia w pozycji pronacyjnej czyli nawrócenia przedramienia.Wchodzi również możliwośc wykonania plastyki w obrębie rozszczepionych palców.
Piesek jest zwinny,sprawny ruchowo,nie odbiega zachowaniem i kondycją od równieśników o zdrowych kończynach.
Jeśli macie jakies pytania,czy uwagi to chętnie odpowiem.






A ja mam inne zdanie na ten temat....

Chodzi mi o wasze diagnozowanie kulawizny i problemów stawowych szczególnie u rozwijajacych się psów. Jak równiez diagnozowanie lek. Weterynarii.

Przykład Dragana :

2 tyg temu jego brat nagle przestał chodzić , lekarz stwierdził ze to może być kulawizna i dał mu jakiś antybiotyk + srodki przeciwbólowe + fosforan wapnia !
Ja jak sie o tym dowiedziałem od razu poszedłem do swojego WET i faktycznie stwierdził, że z łapami dzieje się cos niedobrego. Pojechaliśmy na RTG i okazało się , że żadna kulawizna tylko Zgnilec Złosliwy - brak- niedobór vit. c. Jest to dolegliwosc genetyczna u ras dużych rozmiarów. oczywiście nie leczona prowadzi do zaniku kosćca, kulawizn i innych chorób które na przyszłośc bardzo odbiją się na zdrowi jak i w ciężkich przypadkach na życiu Psa.

Dragan jest leczony szybko i konsekwentnie: Dożylnie VIT C co dwa dni i codziennie 2 tabletki vit c z rutyna. Niestety, ale podawanie przy tum schorzeniu Fosforanu Wapnia tylko pogłebia schorzenie i powoduje komplikacje.

Jego Brat otrzymał diagnoze tylko po obejżeniu łap - lekarz nawet nie pofatygował się zrobić RTG - dopiero po mojej interwencji własciciel zrobił prawidłowe badania. inny lekarz robil mu zastrzyki z Vit C, ale idiota robił domięsniowo co oczywiście nie pomogło tylko spowodowało duzy ból dla psa !!!! Jego stan wyszedł znacznie gorzej niz mojego. Dlaczego ?

dlatego, że: Od własciciela dostawał od małego fosforan -wapnia ktory potegowal schorzenie, brak prawidłowej diagnozy, błedy w leczeniu, waga psa jest cięzszy od mojego co tez miało wpływ na nacisk na staw łokciowy przednich łap. Pies teraz lerzy w szpitalu SGGW i staraja się go wyciagnac z tego....może się udac.

Dlatego apeluje do was, jeżeli nawet lekarz cos stwierdzi że jest coś z koścem to zróbcie RTG, Nie zawsze preparaty których zadanienm jest wzmocnienie stawów i kości pomagają....przy niektórych schorzeniach nawet szkodza...dlatego konsultujcie takie rzeczy z lek, ale poparte badaniami, zdjęciami , a nie tylko tym co lekarzowi się wydaje !

Witam wszystkich serdecznie

Wiem ze to forum jest o innych chorobach ale przeglodalem posty tutaj i widze ze duzo osób ma rozleglą wiedze w temacie stawów wiec licze na to ze mi ktos pomoze

Admini prosze nieusuwajcie

Chciałbym prosić o jakieś sugestie w sprawie mojego problemu.. Mam 19 lat i uprawiałem amatorsko sport (biegi, koszykówka, pływanie) ogólnie byłem dosc aktywny.

Niestety na początku kwietnia w ciągu jednego tygodnia zaczeły mnie bolec stawy: barkowe, łokciowe, nadgarstkowe. Poszedłem odrazu do ortopedy, dostałem nlpz i skierowanie do reumatologa, od niego dostałem skierowanie na nastepujące badania:

żelazo - 125 ug/dl (norma 50 - 170)
CRP - 2,1 mg/l (norma do 6,0 mg/l)
ASO - 132 Ju/ml (norma do 200 JU/ml)
Odczyn RF latexowy - ujemny
Odczyn Waalera - Rosego - ujemny
OB - 2 (norma 15)
Morfologia
Wapń - 9,8 (norma 8,8 - 10,8
Fosfor - 2,9 (norma 2,5- 5,0)
Fosfataza alkaiczna - 115 (norma 37 - 111)
Mocz
Kwas moczowy - 4,5 (norma 3 - 7)
Glukoza (surowica) - 75 (norma 74 - 110)

jeszcze skierowanie na rtg: "Rtg kr. C boczne: wyprostowana lordoza szyjna. Niewielkie nierówności dolnych blaszek granicznych trzonów kręgów C5 i C6. Poza tym obraz rtg w granicach normy.
Rtg kr. Th AP i boczne: obraz rtg w granicach normy (opis ze zdjecia)

morfologia i mocz w normie

miałem jeszcze laseroterapie, jondoforeze, solux

leki: nlpz, glucosamina, msm, chondroityna, kolagen, artrox, witC, A, E, D3, z grupy B, omega3, osteoblock, wapn, selen, maxiwit, zellte

masci jak: fastum, often, abc, bengay

efekty: nadgarstki przestały mnie bolec po 2 tyg. reszta stawów tzn barki i łokcie bez zmian

bylem u 8 lekarzy na konsultacjach, zaden nie potrafił powiedziec co mi jest
a ja sie mecze juz 8 miesiąc i konca nie widac

dlatego jesli ktos sie domysla co mi jest, lub sam cos takiego mial to prosze o pomoc

z góry dziekuje, pozdrawiam

A ja mam prozbę!!
Czy ma ktoś zdjęcia RTG stawów łokciowych zdjowych?
Jeśli tak to prosze o przesłanie !! Chciała bym porównac!!

Opisze swoj problem i licze na Wasza opinie, pomoc, slowa otuchy...

niestety Buddus od jakegos czasu zaczal kustykac na przednie lapki. Oczywiscie pojechalismy szybciutko do weta, poniewaz bylismy na wyjezdzie do jakiegokolwiek, poniewaz Buddusia bardzo bolalo. Zrobil rtg, ale niestety malo czytelne. Gdy pojechalismy do weta (chrurg ortopeda) powiedzial, ze na tym etapie (wtedy 4,5 mies) ciezko jednoznacznie powiedziec co to jest. Moga to byc bole wzrostowe, przewitaminowanie, lub jakies mlodziencze zapalenie kosci itp. Kazal podawac jakis lek, i po 3 tygodniach do niego przysc na badanie, i ewentualnie powtorzyc rtg.
RTG powtorzylismy w poniedzialek, pani radiolog Blenau, opisala przeswietlenie:

Opis RTG:

Uogólnione niedopasowanie (dysplazja) powierzchni stawowych w badanych stawach
z nadwichnięciem zwłaszcza w stawach łokciowych i lewym stawie biodrowym.
Obraz świadczy o znacznym rozluźnieniu stawów.
Mineralizacja kośćca w granicach normy. Rysunek chrząstek wzrostowych możne
wskazywać na przyspieszenie ich zamykania.

Obraz RTG wskazuje na zaburzenia wzrostowe kośćca.

Wczraj bylismy u lekarza ortopedy (ale innego z przychodni MultiWet), wet powiedzial, ze pierwszy raz cos takiego widzi, zeby pies mial w kazdym stawie cos. On nie wie co to jest. Zarzymal zdjecia do konsultacji, pobral krew na badania... powiedzial, ze niektore psiaki z tym zyja i przyzwyczajaja sie, nie chodza jak psiaki zdrowe.

Nie wiem, moze jestem laikiem, ale mysle, ze jezeli cos sie poglebia to trzeba cos z tym zrobic, a nie zostawic samopas...
Dla mni to on moze chodzi bokiem, oby nie cierpial i zeby to sie nie poglebialo...

Podbno wszystkie stawy ma bardzo luzne, czy mial ktos taki problem?
Jak je wzmocnic ?? Teraz dostaje caniviton (wczesniej anthroflex), royala dla ras szybko rosnacych, i galaretke z kurzych lapek.... co jeszcze moge mu dac, zeby mu pomoc?

Nie gdybaj , nie doszukuj sie objawow tylko jezeli chcesz wiedziec na pewno to zrob RTG stawow biodrowych i lokciowych . Nie ma nic pewniejszego niz zdjecie i opis fachowca . Wtedy dopiero bedziesz albo spokojna albo bedziesz miec czas aby pomoc psu .

Już po wszystkim. Nipon jeszcze nie obudził się do końca- śpi sobie. Dostał głupiego jasia. Nie wymiotował jak mówił wet. Zrobiliśmy po dwa zdjęcia stawu łokciowego i nadgarstkowego. Łokciowy jest bardzo ładny, nic nie widać- wszystko jak należy. W stawie nadgarstkowym wet powiedział tak "tu też jest raczej wszystko ok, chociaż jeśli chciałbym się przyczepić, to odstęp kości od chrząstki jest troszkę zamały". Powiedział, że ta kulawizna może być wynikiem jakiegoś starszego, nieznacznego urazu, zwyrodnienia, jak i również przyczyną może być ciągły ruch i schody. To prawda, Nipon po kilka razy dziennie chodzi po domu schodach( pare schodków). Na górę wchodzi wolno, ale na dół prawie biegnie, gdy to możliwe zapobiegamy temu, no ale nie zawsze da się go upilnować, np. gdy wszyscy są na dole, a Nipon na górze i ktoś zadzwoni dzwonkiem...od razu zbiegach... A przecież taka masa jak biegnie po schodach.... Wet zalecił stosowanie wapna i glukozaminy, a także kazał ograniczyć maksymalnie ruch. Żadnych schodów, spacery krótkie tylko za potrzebą. I tak przez 2 tygodnie, po tym czasie powinno się poprawić.


Patryk, skoro RTG nic nie wykazały to rzeczywiście skupiłbym się na zaleczeniu prawdopodbniego nadwyrężenia, które to u takich psów zdarzać sie mogą.
Ja ze swoją Dorą miałem podobne przejścai w wieku 8-9 miesięcy. Utykała na przednią łapę. Wet nie był w stanie w klinicznym badaniu znaleźc "tkliwego"miejsca, po prostu w badaniach nic nie wychodziło. Zrobiliśmy RTG łokci i nadgarstków pod "jaśkiem". Też nic nie wyszło. Po 14 dniowej kuracji Meloksikamem (przeciwzapalny środek niesterydowy) i przy ograniczonym ruchu do minimum wszystko przeszło i nigdy już nie powróciło.

Zastanów się czy Twój Nippon nie miał okazji by gdzieś sie przeforsować albo czy też gdzieś (np. leżąc pod nieszczelnym oknem) nie "przewiał" sobie tej łapy.

Witam mam problem z moją suczką DBD i proszę was o wymianę doświadczeń w sprawie leczenia dysplazjiu. Sczególną prośbę mam do warszawiaków, ponieważ tu własnie mieszkamy.

Mała ma teraz 7 miesięcy. W zasadzie od bardzo młodego wieku kulala na przednie łapy, początkowo na prawą, później kulawizna przeniosła sie na lewą. Dwa miesiące temu kiedy kulenie nasiliło się zaczelismy odwiedzać weterynarzy. Pies zaczął dostawać Caniviton Forte i witamine C 2xdziennie po tabletce. Nie było poprawy, w końcu trafiliśmy do dr Jacka Sterny, który po zrobieniu 4 zdjęć RTG i badaniu nie postawił jasnej diagnozy, założył że jest to stan zapalny po kontuzji. Zalecił ograniczenie ruchu tylko do koniecznego przepisał jakiś lek przeciwzapalny, informując że jeżeli stan pieska nie polepszy sie w około 7 dni, trzeba będzie powtórzyć badania i szukać dalej. Nie polepszyło się, z powodu odległych terminów ponownych zapisów do dr Sterny, poszliśmy do dr Wiśniewskiego do przychodni na Gagarina. Wykonano jeszcze jedno zdjęcie. Po konsultacji wszystkich 5 zdjęć z dr Blenau, stwierdzona została dysplazja stawu łokciowego lewej łapy, polegająca na izolacji wyrostka dziobiastego. Z tymi wiadomościami zadzwoniłem do dr Sterny, który zalecił zabieg artroskopi a do jego wykonania polecił dr Igora Wissenika z ursynowskiego SGGW. Z kolei dr Wiśniewski opowiada się za zrobieniem operacji stawu, termin wyznaczył na przyszły poniedziałek, więc mam mało czasu na podjęcie decyzji co będzie bardziej skutecznym sposobem leczenia.

Dlatego zwracam sie do was z prosbą o pomoc i doradztwo, czy może ktoś z was miał podobną sytuacje, może wiecie kto jest lepszym specjalistą w tych sprawach albo możecie doradzić który wariant wybrać.

Z góry dziękujemy!!!

3 grudnia byliśmy na konsultacji w Katholisches Kinderkrankenhaus Wilhelmstift GmbH w Hamburgu. Do Hamburga wyjechaliśmy samochodem 2 grudnia o godzinie 2.30. Na miejsce dotarliśmy około godziny 14 i dzięki uprzejmości Kasi, która mieszka w Hamburgu 7 lat, nocowaliśmy u niej.
Weronika dzielnie znosiła podróż, choć okazało sie, że zaczynał się u niej początek choroby (oskrzela i gardło).
Wizytę mieliśmy wyznaczoną 3.12 na godz. 15.00. Okazało sie już na miejscu, że dr Habenicht, który miał nas przyjąć w tym samym dniu się rozchorował i przyjął nas inny lekarz. Wcześniej, przed wizytą zrobiliśmy tam zdjęcia rtg rączki Weronisi.
Byliśmy pod wrażeniem przebiegu całej konsultacji. Lekarz przyjmujący nas był bardzo otwarty na wszelkie nasze pytania. Bardzo powoli i z cierpliwością tłumaczył nam na czym polega cały problem z ręką Weroniki, a samo badanie wyglądało całkiem inaczej niż było do tej pory. Diagnoza trochę nas zmartwiła, gdyż okazało sie, że nie da się wstawić stawu łokciowego, którego Weronika nie ma. Jest możliwość wstawienia jej implantu, ale trzeba byłoby go wymieniać co 10/12 lat i w takiej sytuacji musimy dobrze się nad tym zastanowić. Jest za to możliwość wyprostowania krzywizny, która się tworzy w kości promieniowej części przed ramiennej, a co za tym idzie deformacja dłoni. Polegałoby to na wycięciu kawałka kości promieniowej i zespolenie jej. Jest szansa, że po takiej operacji mimo, że ta kość dalej by rosła to nie tworzył by się łuk i dłoń, która teraz wykrzywia się na zewnątrz ręki, powróciła by do normalnego stanu. Okazało się również, że kość ramienna, która po diagnozach w Polsce, podobno nie rośnie, to tam na zdjęciach rtg z jednej strony jest zakończona chrząstką wzrostu co powoduje, że ona właśnie rośnie, ale bardzo powoli. Lekarz, który nas przyjmował kilkakrotnie powtarzał, że na to schorzenie co ma Weronika to bardzo dobrze sobie radzi. Chcemy dodać, że córcia w rączce, w której ma niedorozwój ma tylko trzy paluszki.Po tej konsultacji mamy otrzymać opisany cały jej przebieg, to co zaoferują nam jeszcze lekarze co do leczenia Weroniki, terminy operacji, choć już wiemy, że czas oczekiwania jest około pół roku oraz koszty operacji.
Po konsultacji zaraz wracaliśmy do domu. Nie żałujemy, że pojechaliśmy bo znowu jest w nas trochę nadziei. smiley

Witam serdecznie

Chciałbym prosić o jakieś sugestie w sprawie mojego problemu.. Mam 19 lat i uprawiałem amatorsko sport (biegi, koszykówka, pływanie) ogólnie byłem dosc aktywny.

Niestety na początku kwietnia w ciągu jednego tygodnia zaczeły mnie bolec stawy: barkowe, łokciowe, nadgarstkowe. Poszedłem odrazu do ortopedy, dostałem nlpz i skierowanie do reumatologa, od niego dostałem skierowanie na nastepujące badania:
żelazo - 125 ug/dl (norma 50 - 170)
CRP - 2,1 mg/l (norma do 6,0 mg/l)
ASO - 132 Ju/ml (norma do 200 JU/ml)
Odczyn RF latexowy - ujemny
Odczyn Waalera - Rosego - ujemny
OB - 2 (norma 15)
Morfologia
Wapń - 9,8 (norma 8,8 - 10,8
Fosfor - 2,9 (norma 2,5- 5,0)
Fosfataza alkaiczna - 115 (norma 37 - 111)
Mocz
Kwas moczowy - 4,5 (norma 3 - 7)
Glukoza (surowica) - 75 (norma 74 - 110)

jeszcze skierowanie na rtg: "Rtg kr. C boczne: wyprostowana lordoza szyjna. Niewielkie nierówności dolnych blaszek granicznych trzonów kręgów C5 i C6. Poza tym obraz rtg w granicach normy.
Rtg kr. Th AP i boczne: obraz rtg w granicach normy (opis ze zdjecia)

morfologia i mocz w normie

miałem jeszcze laseroterapie, jondoforeze, solux

leki: nlpz, glucosamina, msm, chondroityna, kolagen, artrox, witC, A, E, D3, z grupy B, omega3, osteoblock, wapn, selen, maxiwit, zellte

masci jak: fastum, often, abc, bengay

efekty: nadgarstki przestały mnie bolec po 2 tyg. reszta stawów tzn barki i łokcie bez zmian :-(

bylem u 5 lekarzy na konsultacjach, zaden nie potrafił powiedziec co mi jest
a ja sie mecze juz 7 miesiąc i konca nie widac

dlatego jesli ktos sie domysla co mi jest, lub sam cos takiego mial to prosze o pomoc

z góry dziekuje, pozdrawiam

Lipa straszna, Hektor ma zwyrodnienie lewego stawu łokciowego do tego naciągnięte ścięgno. Ze stawem będziemy bujali się do końca życia. Wszystko przez złe zdjęcie RTG z przed dwuch lat.

Witajcie,

Torbielki w kościach na zdjęciach RTG są zmianami typowymi dla kilkuletniego reumatoidalnego zapalenia stawów. Teoretycznie są to wpuklenia błony maziowej do kości. Duże torbielki nazywane są geodami. Często zmiany te pojawiają się w głowach kości śródręcza, paliczkach, kościach w okolicy stawu kolanowego.
Podobne torbielki moga również występować w chorobie zwyrodnieniowej, jednak wtedy różnią się nieco morfologią.
W praktyce torbielki nie mają większego znaczenia. Mogą być jedynie potwierdzeniem obecności zapalenia stawów.

"Przeciązeniowa sklerotyzacja powierzchni stawowej" oznacza ni mniej ni więcej tyle, że w miejscach narażonych na częstszy ucisk kości gęstnieją co na zdjęciu RTG daje obraz zagęszczenia struktury kostnej - dla laika jest to fragment kości bardziej biały niż powinien być. Również zazwyczaj jest to bez znaczenia. Czasami może to jednak oznaczać, że szpara stawowa się zwęża i zmiany w stawie są zaawansowane.
Oba typy zmian zazwyczaj się nie cofają, podobnie jak nadzerki.

Dawka jednorazowa MTX jest standardem na swiecie, a dawka "na raty" jest lokalna odmianą.

Do Pauliny:
Temat torbieli opisałem krótko powyżej.
Co do kolana, to nie napisałaś jaką miałaś operację, a to ważna informacja. Zakładając, że miałaś artroskopię np. z powodu bólu lub pęknięcia łąkotki, to stan Twojego kolana można opisać jako aktywny proces zapalny w stawie kolanowym.
Chondromalacja to choroba, a w zasadzie objaw, który według mnie jest problemem stworzonym przez radiologów. Polegać miałaby ona na ścieńczeniu wartswy chrząstki na powierzchniach stawowych. Nie ma ona praktycznie żadnego przełożenia na dolegliwości stawowe, to znaczy osoby z chondromalacją wcale nie muszą mieć dolegliwości; co więcej - zazwyczaj ich nie mają.
Torbiel w dole podkolanowym nazywana torbielą Bakera też jest objawem procesu zapalnego i już na jej temat gdzieś na forum pisałem. Z samą torbielą zazwyczaj nic się nie robi. Wygaszenie stanu zapalnego skutkuje jej powolnym opróżnianiem.

Łokieć niestety też masz zniszczony przez chorobę. Wszystkie zmiany które opisujesz są charakterystyczne dla aktywnego procesu zapalnego w łokciu. Co do operacji to osobiście traktowałbym to jako ostateczność. Staw łokciowy to trudny do operacji staw, a wyniki takich operacji często nie są zbyt zadowalające dla pacjenta.

To na razie tyle,
w razie pytań piszcie,
Jan Gietka

Bora, nie mam zdjęć RTG u siebie w domu. Całą dokumentację trzymamy w Lecznicy. Może przy okazji, jak tam będę-wezmę zdjęcia, zeskanuję i zamieszczę tu.

Hugo w wieku 4 m-cy profilaktycznie miał robione zdjęcia rtg w kierunku dysplazji. Zdjęcia dot. bioder. Było bardzo dobrze. Po dwóch miesiącach była powtórka i lekarz stwierdził, że jest super. Więc radość ogromna, że nasz pies jest wolny od dysplazji.

Gdzieś ok października 2006 zauważyłam, że Hugo po dłuższym leżeniu, jak wstaje, to lekko utyka. Robił kuśtykając kilka kroków a potem już było ok. Nie było to codziennie.

Na spacerach- zauważyłam, że pogania trochę i kładzie się na ziemi- jakby odpoczywał.
Leżał kilka minut, później zrywał sie i dalej biegał.

Niby nic wielkiego nie działo się, ale jednak powędrowałam do naszego zaufanego lekarza( prowadził tez naszego poprzedniego psa).

Lekarz, jak mu opowiedziałam o objawach, zaniepokoił się. Wyszliśmy przed Lecznicę, bo chciał zobaczyć, jak Hugo chodzi.

I okazało się, że Hugo nieprawidłowo stawia przednie łapy- jak baletnica-obie stópki na zewnątrz, dalej lekka kulawizna, dalej opuchnięte oba stawy łokciowe.

To spowodowało konieczność wykonania bodajże 6 zdjęć rtg.

Zdjęcia konsultowane były również z D. Bissenikiem z SGGW w Warszawie.

Oba łokcie- dysplazja- właśnie te wyrostki dziobiaste.

Konieczność operacji, bo stan zapalny, bo początki procesu zwyrodnieniowego.

Zdecydowaliśmy się na operacje metodą artroskopii- raz bo bardziej skuteczna, dwa- obie łapy można operować naraz, trzy- pies dochodzi do siebie bardzo szybko jako ze artroskopia jest metodą mniej inwazyjną niż tradycyjny zabieg.

Operacja trwała 2,5 godz. Noc bardzo ciężka. Hugo strasznie płakał. Nad ranem zaczął się uspokajać. Byliśmy na małym spacerku i te małe spacerki to było 6 tyg.

W międzyczasie w przerwach tygodniowych dostaw owo podawany był Hyalgan i jednocześnie ściągana maź z torebek stawowych- w lekkim uśpieniu.

Cały czas ta poprawa była średnio widoczna- Hugo lekko utykał.

Po dwóch miesiącach byłam bliska załamania bo efekty takie sobie, pies przechodzi nieprzyjemne zabiegi(że o kasie już nie wspomnę).

Od kwietnia 2007 weszliśmy z Cartrophenem- i tu nagle znacząca poprawa. W maju było już tak dobrze, że dostaliśmy zgodę na szkołę.

Kuracje Cartrophenem przechodzimy co pól roku.

Od podania pierwszej dawki az do tej pory nie było śladu kulawizny, nie ma już opuchlizny na torebkach stawowych, Hugo nie męczy się. Obie stópki stawiane w miarę prawidłowo. W miarę, bo już nigdy nie wrócą do pozycji w jakiej powinny być. Ale jest ogromna różnica pomiędzy tym co było a co jest teraz. Wczoraj byłam w Lecznicy i spotkałam tam psa również z dysplazją stawów łokciowych świeżo po operacji. I tak naprawdę dopiero na jego przykładzie widziałam jak bardzo nieprawidłowe jest ustawienie łapek i jak bardzo u Hugo to ustawienie zmieniło się. Mogłam porównać.

Dodatkowo podajemy Artroflex 3-4 ml i karma dla dysplastyków Royal Canin.

Bora, pytaj- bo może przeoczyłam cos, co Ciebie interesuje- zawsze chętnie odpowiem.
A tymczasem pozdrawiam i trzymam kciuki za Was.
.

Chciałoby się powiedzieć Hades i Woland są jak bracia... Bo przecież są. Woland taki grzeczny, nic nie zniszczył, nie miał dziwnych pomysłów. Tego niestety o Hadesie powiedzieć nie mogę. Opowiem kolejną historię niezbyt szczęśliwą w skutkach. Ale tego to nie mogłam przewidzieć...
Hades miał równo 3 miesiące. Puszysta czarna kulka. Wszędzie go było pełno, wszystkich zaczepiał, garnął się do wszystkich napotkanych stworzeń (dobrze że nie trafiliśmy na jeża ). Dzień był piękny więc wybrałam się na spacer do parku. Jest to dość duży teren - łąka poprzedzielana siecią rowów mniejszych i większych w których płynie woda. W jednych brudna, w innych krystalicznie czysta i lodowata. Tam często w upalne dni przychodzą pieski z okolicznych domów się pochlapać i ochłodzić (woda sięga do połowy łapek dużego psa). I tam właśnie chodziliśmy sobie po zielonej trawce owego nieszczęsnego majowego weekendu. Po drugiej stronie rowu (tego z brudną wodą) Hades dojrzał młodego beagielka. Tamten biegał i szczekał po jednej stronie rowu, Hades po drugiej. Hades chyba doszedł do wniosku że taka zabawa na odległość mu nie odpowiada i ... zdecydował się przeskoczyć. Dodam tylko, że rów miał ponad dwa metry szerokości, był w kształcie V i brzegi miał wyłożone (utwardzone) betonowymi płytami. Skoczył przez ten rów, niestety jego nieporadne małe łapki nie miały tyle siły by przesadzić ponad dwa metry rowu i to z miejsca. W efekcie odbił się od betonowego brzegu po drugiej stronie, krzycząc przeraźliwie wpadł do wody i w tej histerii nie mógł się stamtąd wydostać. Z trudem wyłowiłam go stamtąd nie szczędząc własnej odzieży. Strasznie krzyczał trzymając w górze prawą przednią łapkę. Obmacałam go dokładnie, wyginałam we wszystkie strony sprawdzając czy się nie połamał. Masowałam mu tą łapkę i po chwili uspokoił się ale tak strasznie kulał, że nie stawał na nią prawie wcale. Chcąc nie chcąc wzięłam tego mokrego szczura na ręce (ponad 12 kg) i myślałam że zaniosę go do domu. Po przejściu 200 metrów ręce już odmawiały mi posłuszeństwa a ten się kręcił i wiercił jakby miał pieprz w d..... Wyrywał mi się więc go puściłam. Chodził lekko kuśtykając ale tylko przez chwile. Zanim doszłam do domu, brykał już jak tygrysek z Kubusia Puchatka.
Sprawa ucichła. Poza krwiakiem na górnej wardze (musiał uderzyć pyszczkiem o ten beton) nic mu nie było. Pani Weterynarz nawet nie kazała tej guli czymkolwiek smarować. I dobrze, bo po trzech dniach wchłonęło się samo. Zapomnieliśmy o całym zajściu. Tylko moja czujność została wyostrzona. Już wiedziałam do czego On jest zdolny...
Około 1,5 - 2 miesiące później Hades zaczął kuleć na tą łapkę. Podawaliśmy środki na stawy, zrobiliśmy zdjęcie. W stawach te miękkie kości (chrzęści) nie były jeszcze pozrastane ale to w jego wieku wówczas normalne. Kazali czekać aż zakończy się faza wzrostu i znowu zrobić RTG. Tak zrobiliśmy i ... w ciągu kilku dni Hades wylądował na stole operacyjnym. Okazało się że wskutek przebytego urazu nie zrósł się z kością jeden z przedrostków i lata luźno uwierając psa (efekt kamienia w bucie). Ogolili mi psa i pod narkozą usunęli ten ruchomy kawałek kości. Staw łokciowy już wyglądał nieciekawie - rozerwana torebka stawowa, rozlana maź itp (bez szczegółów). Boże, jak ja wtedy płakałam nad moim nieszczęsnym kochanym aniołkiem, kiedy wybudzał się z narkozy. Założono mu coś jak gips przewieszony przez grzbiet żeby unieruchomić tą łapę. Taki był wtedy biedny Łaził w tym usztywnieniu 7 dni (a miał minimum 10). Siatka która dawała to usztywnienie obcierała go przy chodzeniu i mimo moich starań, podkładania opatrunków i cudowania, zaczęły tworzyć się rany pod opatrunkiem. Nadto było gorąco i skóra się odparzała. Pojechaliśmy do weterynarza i powiedziałam krótko: albo Ona mu to zdejmie albo zrobię to sama. I zdjęła choć nie powinna. Dostał gruby usztywniający bandaż elastyczny a ja przykazanie wyprowadzania psa TYLKO na smyczy i POWOLI!!! Strasznie długo goiły się rany po tej operacji i skóra po odparzeniach i otarciach. Po trzech miesiącach Hades hasał już jak królik Wielkanocny. Dziś już nie pamięta pewnie swojego wybryku. Zdarza się czasem w trakcie intensywnej zabawy że źle postawi łapę albo nadmiernie wywija nią na boki i wtedy zaboli. Przybiega wówczas szybciutko do Pani, która łapkę ucałuje, pomasuje i za 30 sekund już nie boli!!! To się nazywa mieć moce uzdrawiające! Na fotkach poniżej jeszcze z usztywnieniem a potem juz tylko z opatrunkiem


Wyciągi redresyjne
Zastosowanie:
- przykurcze tkanek miękkich.
Cele:
- zniesienie ograniczenia zakresu ruchów w stawie spowodowanego przykurczem tkanek miękkich
- uzyskanie pełnej biernej ruchomości w stawie.
Wskazania:
- ograniczenia ruchomości stawu na skutek przykurczu tkanek miękkich.
Przeciwwskazania:
- przypadki pourazowe po złamaniach z niepełnym zrostem (zrost po 3-4 miesiącach)
- stany zapalne stawów i tkanek okołostawowych
- stany bezpośrednio po zwichnięciach i innych urazach stawowych
- stany zapalne żył
- rany skóry, mięśni i tkanek miękkich
- stany po zabiegach operacyjnych przed wyjęciem szwów (konsultacja z lekarzem)
- zła tolerancja na ból
- temperatura powyżej 38°
- ciśnienie skurczowe powyżej 160 rozkurczowe powyżej 100
- ogólny ciężki stan pacjenta
- stan po tomografii komputerowej z kontrastem
- stan po nakłuciu dolędźwiowym (np. pobieranie płynu mózgowo-rdzeniowego
- znaczne odwapnienie kości
- morfologiczne zmiany w kościach
- zniszczenie powierzchni stawowych
- choroby z zaburzeniami metabolizmu
- wówczas gdy przywrócenie prawidłowego zakresu ruchu w stawie można uzyskać poprzez ćwiczenia czynne wolne, ćwiczenia czynne z oporem oraz stałe posługiwanie się chorą kończyną przy wykonywaniu codziennych czynności.
Metodyka:
- wyciąg należy poprzedzić wcześniejszym podaniem leków przeciwbólowych i rozluźniających napięcie mięśniowe, a zabiegi fizykalne można stosować w czasie wyciągu
- stabilizacja przy wyciągach redresyjnych wspomagana jest przez kontrwyciąg
- uniemożliwia on pacjentowi przesuwanie się po podłożu zgodnie z kierunkiem działania siły, w celu zmniejszenia jej działania
- często całe stanowisko wyciągowe ustawione jest w pozycji kontrwyciągowej, dotyczy to głównie działań w obrębie kończyn dolnych (stosowane raczej przy wyciągach odciążajacych) - pacjent ustawiony jest pod górę w stosunku do działającej siły wyciągu.
Ciężar działający jako siła redresująca powinien oscylować w granicach 1/8 do 1/6 masy ciała pacjenta. W przypadkach dużych stawów i silnej w ich okolicy masy mięśniowej można limit obciążeń przekraczać, kierując się przy ograniczeniach ruchomości w mniejszych stawach oraz w obrębie stawu łokciowego wyciągów redresyjnych nie stosujemy. Czas trwania wyciągu musi być dostatecznie długi, by działanie zabiegu mogło być skuteczne. W początkowej fazie występuje odruchowe, niezależne od woli pacjenta, przeciwne działaniu wyciągu, mięśniowe napięcie obronne. W momencie kiedy mm. ulegają zmęczeniu znika (około 15 - 20 minut). Dopiero potem zaczyna się właściwe działanie wyciągu. Optymalny czas trwania wyciągu - 30 minut. Praktycznym wskaźnikiem tego iż wyciąg zaczyna działać jest wystąpienie stosunkowo silnego bólu, należy wtedy doliczyć jeszcze około 10 - 15 minut i można minimalnie zmniejszyć obciążenie.
Zdejmowanie wyciągu z redresowanej kończyny
- przed odczepieniem ciężaru ręką przyłożoną w miejscu przyłożenia siły na kończynie wspomóc działanie wyciągu i przytrzymać ją w kątowym ustawieniu, które osiągnięto dzięki wyciągowi
- po wyczepieniu ciężaru należy wolno przez około 30 s sprowadzać kończynę do pozycji pośredniej, stale rozluźniając te grupy mięśniowe, które były rozciągnięte
- zdejmowanie wyciągu nie może odbywać się szybko ponieważ wtedy odczucia bólowe przekraczają próg tolerancji bólowej pacjenta.
Nie wolno wykonywać wyciągu redresyjnego bez zapoznania się ze zdjęciem rtg. Stosujemy max. do 20 zabiegów, po których wskazane jest rtg. Zabiegów nie wykonujemy u osób po 60 roku życia.
Polecam www.fizjoterapia.czestochowa.prv.pl

Doktorze jesteś niesamowity,

dziękuję za szybką odpowiedź i odpowiadam na postawione pytania:
1. skierowanie na rezonans dostałam w styczniu tego roku i tak jak napisałam do czerwca nie było wolnych terminów, mam dzwonić w lipcu. Oczywiście mogę zrobić to badanie prywatnie ale koszt przekracza moje możliwości finansowe-750 zł dla jednej stopy. Tak jak napisałam wcześniej ortopeda odniósł się sceptycznie do zespołu Mortona twierdząc, że raczej jest mało prawdopodobne abym miała te nerwiaki w obu stopach jednocześnie, a płaskostopia nie stwierdził., ale na wszelki wypadek kazał kupić wkładki na płaskostopie podłużne i poprzeczne, które niestety spowodowały jeszcze większe bóle i totalny dyskomfort

2. badanie na cieśnie nadgarstka na kartce, którą mam przed sobą, nie jest nazwane, a w nagłówku napisano: "pracownia EMG specjalista neurolog" i jego wynik to : "przewodzenie we włóknach czuciowych i ruchowych nerwu pośrodkowego lewego w badanym zakresie prawidłowe. Latencja fali F prawidłowa".
Dodam, że to ścierpnięcie zdarzyło mi się pierwszy i ostatni raz w życiu (jak dotychczas) i nie było specjalnie uciążliwe z wyjątkiem samego faktu dziwnego uczucia jakim jest cierpnięcie

3. Spuchnięte i bolesne są
- w prawej dłoni: we wszystkich palcach te stawy w środku palców (nie wiem czy dobrze to opisuję) dodatkowo w palcu wskazującym staw poniżej tego środkowego, przy dłoni, i ten palec jest najbardziej sztywny i bolący- najgorzej dokucza mi w nocy, ból jest nie do zniesienia
- w lewej dłoni: te same stawy jak w ręce prawej przy czym spuchnięte (na razie niewiele) są stawy w palcu też wskazującym (te same co w palcu wskazującym prawej dłoni), z którym od soboty niestety codziennie jest gorzej (coraz bardziej gruby i sztywny), pozostałe stawy na razie tylko bolą i są zaczerwienione/zasiniałe, bez opuchlizny.
- na razie nic się nie dzieje ze stawami tymi najbliżej paznokci
Moja prawo dłoń wygląda podobnie/tak samo jak ta na zdjęciu ze strony rzs.pl w zakładce ‼o chorobie” jest zdjęcie z podpisem ‼wczesne stadium rzs”

Od wczoraj miałam dziwne wrażenie, że prawa stopa nie mieści się w bucie, ale na pierwszy rzut oka nic nie było widać, dopiero po przyjściu z pracy porównałam obie stopy, i widać było że na całej szerokości prawej stopy, pod palcami patrząc z góry miałam niewielką opuchliznę - taki szeroki wałek, natomiast na podeszwie pod paluchem (tam gdzie skóra jest już stwardniała-znowu nie wiem jak opisać ten staw- to chyba stawy śródstopno paliczkowe) widać zaczerwienie i hm... chyba mogę nazwać to "bulwą". Przy nacisku jest to dość bolesne, zarówno od dołu jak i od góry stopy. Myślałam że to może na skutek zmęczenia nóg po całym dniu i rano będzie OK, ale niestety i obrzęk i "bulwa" towarzyszą mi cały czas.

No i jeszcze pytanie co robić, lub czy w ogóle coś robić z tą "zaznaczoną osteoporozą" jaka wyszła na rtg stóp?

Tak jak pisałam odwiedziłam wczoraj chirurga naczyniowego, który zbadał moje przepływy w nadgarstach, wierzchach stóp, łokciach, pachwinach i pod kolanami i stwierdził że oprócz lekkiego zaburzenia w przewodzeniu tętnicy łokciowej, które w 99% może być spowodowane chorobą tkanki łącznej wszystko jest OK, poza tym takie objawy ma 50 % populacji i może być to spowodowane właściwie wszystkim. Skierował mnie jeszcze na kapilaroskopię, ale tutaj jak to zwykle bywa trzeba być cierpliwym i poczekać na badanie, chociaż pan doktor kierujący stwierdził, że nawet jeśli coś będzie nie tak, to może być to spowodowane j/w czyli chorobą tkanki łącznej.

Co do tarczycy to moje obecne wyniki badań (sprzed 2 tygodni) są następujące:
1. TSH 3,24 (norma do 4,20)
2. FT3 1,574 (norma do 3,48)
3. FT4 1,057 (norma do 1,85)

Przy badaniu USG zawsze wychodzi : "struktura niejednorodna"
Co prawda ostatnio byłam na kontroli w grudniu 2008, teraz będę końcem maja.
Ale czy tarczyca mogłaby spowodować te bóle i opuchnięcia, skoro nie odczuwam żadnych typowych objawów dla tego schorzenia a badania są OK (jak to ostatnio u mnie).

A co do tej czynnej rehabilitacji zwyrodnień kręgosłupa to śmiać mi się chce z samej siebie (lub płakać), ponieważ poświęcałam 20 minut dziennie na ćwiczenia, a teraz nawet nie mogę podeprzeć się rękami, aby te ćwiczenia wykonać, bo z bólu widzę gwiazdy.
Może faktycznie to badanie antyCCP rozjaśni moja mroczną sytuację, ale jeśli i ono będzie w normie to czym leczy się takie zapalenie stawów, które zapaleniem stawów może nie być? Bo w obecnej sytuacji długo tak nie pociągnę, a choroba która mnie toczy postępuje dość szybko i nagle.

Aby rozweselić tę sytuację dodam jeszcze na koniec, że mój 24-letni brat twierdzi, że jedyną choroba na jaką cierpię jest hipochondria internetowa i w tej sytuacji na pewno pomoże mi tylko Prozac…bardzo śmieszne.

W podziękowaniu za troskę i uwagę

Pozdrawiam
Dobrosia

Długo nic nie pisałem. Teraz też zastanawiałem się czy pisać. Zastanawiałem się dlatego, że tak naprawdę nie wiem czy ja przesadzam, czy lekarze mnie troszkę naciągają, czy po prostu mam (znowu) życiowego pecha. No, ale postanowiłem jednak napisać. Może coś doradzicie, może pocieszycie...
Jak wiecie od niespełna trzech miesięcy jest ze mną wymarzony, upragniony i długo wyczekiwany Bernuś. A właściwie berneńka. Marzyłem o takim piesku latami. Zawsze były jakieś przeszkody, może nawet lęk przed posiadaniem psa. Tak już mam, że zanim się na coś zdecyduję szukam przeszkód i powodów, żeby jednak się na to nie decydować. Z Bernem było podobnie. Czytałem, zdobywałem wiedzę i dwie rzeczy mnie powstrzymywały. Pierwsze, to długość życia tych pięknych psów. Traktuję psy jak normalnych członków rodziny i bałem się, że jak po 8-10 latach będę musiał się rozstać na zawsze z psem, to sobie nie poradzę. "Pochowałem" w swoim życiu trzy psy. Za każdym razem dochodziłem do siebie miesiącami. Tak już mam
Drugą rzeczą, która mnie powstrzymywała było zdrowie Berneńczyków. Tyle się nasłuchałem, tyle naczytałem, że znów zaniepokoiłem się tym, że jak mój pies będzie chory, to będę cierpiał razem z nim.
No i stało się! Bona ma 4,5 miesiąca. Ma za sobą dwie operacje. Obie na przepuklinę. Pierwszą miała jeszcze w hodowli, ale jakiś "pan" spaprał robotę i musiała mieć ponowną. Przy tej okazji zleciłem RTG stawów biodrowych. Okazało się, że jedno biodro jest brzydkie. Konkretnie panewka jest "otwarta". No, ale pomyślałem sobie, że jak objawów nie ma, to nie ma się czym martwić tylko zapobiegać i jakoś to będzie. I do dziś objawów nie ma.
Niestety moja Bonka zaczęła kuleć jakiś czas temu, ale na przednie łapy! odczekałem kilka dni w nadziei, że Jej przejdzie. Niestety nie przeszło. Poszliśmy więc do lekarza. Tam skierowanie do ortopedy i RTG stawów łokciowych. Wynik tych zdjęć jest tym, co mnie załamało. Dysplazja obu stawów! I to taka, że nawet ja (mechanik samochodowy z wykształcenia) znalazłbym to na zdjęciu. Jedna kość opiera się po prostu na kulce drugiej kości. W drugiej łapce jest lepiej, ale też bardzo źle. Oczywiście chrząstki już uszkodzone. Przy okazji zrobione badanie krwi (profil kostny). Wapna za mało - powinno być min 10, jest 7. I tu pragnę wszystkich poinformować, że Bona od początku jest na Royal'u. Oczywiście dostała leki, które mają Jej pomóc, ale nie pomagają. Jest coraz gorzej. Strasznie kuleje, nie może wstać z miejsca i nie może chodzić po schodach. Jedyna realna szansa według Pani doktor, to operowanie obu łap. Operacja polega na wycięciu fragmentu kości i złożenia jej ponownie. Ma to na celu skrócenie kości i odsunięciu jej od "kulki" drugiej kości. Dla mnie dramat. No, ale nie robi się obu łap jednocześnie, więc w perspektywie są dwie operacje. Myślicie, że to koniec? Niestety nie! Na lewym boku wyrósł Jej jakiś guz. Tak naprawdę nie wiadomo co to jest, ale istnieje niebezpieczeństwo, że może to być zmiana nowotworowa. Nie muszę tłumaczyć, że zdaniem lekarzy, najlepiej go usunąć operacyjnie.
Ludzie! Moja Bona ma 4,5 miesiąca! Tak bardzo bałem się, że będzie chora, ale myślałem, że mnie to jakoś ominie. Nie ominęło... Nie będę tu narzekał na pecha, na niesprawiedliwość i nieprzychylność losu. Żal mi po prostu Bony, która już teraz cierpi... Pokochałem tego psa od pierwszego wejrzenia. Miała wtedy dwa tygodnie i była jeszcze w hodowli. Teraz nie wiem co mam zrobić, żeby Jej pomóc. Czuję się bezsilny...
Może ktoś z Was zetknął się z takim przypadkiem, może to "normalne" i z czasem przejdzie, a ja panikuję. Jest też taka opcja, że lekarze poczuli, że mogą mi wmówić wszystko, a ja chętnie za to zapłacę. Choć tu akurat nie sądzę, bo Bona naprawdę ma dolegliwości, więc to chyba nie trafiona teza.
Tylko nie piszcie proszę, że mam się sądzić z hodowcą, bo na pewno nic takiego nie zrobię. To nie jego wina. Znam psy z tej hodowli i są zdrowe, piękne i silne. Nie chcę też, aby ktoś wypowiadał się na tematy medyczne, bo tu jednak ufam lekarzom, a nie właścicielom psów. Myślę o konsultacji w innej klinice, choć ta podobno jest najlepsza. Choć z drugiej strony Royal też podobno jest najlepszy, a wapno za niskie. Pani doktor powiedziała, że Royal był kiedyś dobry, ale się popsuł i już go nie poleca. Ja generalnie nie mam zdania, ale jak tylko skończy się worek (niedawno kupiłem 15kg), to zmienię karmę na inną. Nie wiem jeszcze jaką. Może i tu coś poradzicie?
Usłyszałem niedawno, że za bardzo marzyłem, za bardzo czekałem i za bardzo się cieszyłem. Czy tak jest zawsze? Czy tylko ja tak mam? Sam nie wiem czy jestem wkurzony czy załamany... Eh...



Mario pytałaś czy dysplazję nabytą można rozpoznać- tak można, ale tylko w niektórych przypadkach. Znam ACD z USA, który jako młody pies został puknięty przez samochód efekt tego taki, że biodra poza skalą i choć prześwietlenie w USA jest obligatoryjne do hodowli to pies może kryć właśnie ze względu na to przykre zdarzenie.
Dysplazja to zmiany różnego typu.

Pies, którym kryłam biegał przy rowerze jako szczeniak po 20-30 km. dziennie- jako mały szczeniak i niestety jego stawy zniszczone zostały przez właścicieli, którzy do dziś nie mogą sobie tego wybaczyć.
Są przypadki dysplazji łokci, które widać jak na dłoni i tu trochę się dziwię jak łatwo w molosach pies z francuzem i szwankującymi łokciami dostaje doskonałą I choć za francuza odpowiedzialnych może być kilka jeśli nie kilkanaście czynników to w jednym z nich jest duże zagrożenie dysplazją łokci. Po krótce to opiszę:

Postaw francuska może powstać podczas wzrostu młodego psa, kiedy to kości (piszczel lub strzałka) nie nadążają wzajemnie ze wzrostem...Jedna rośnie szybciej przez co napierając wygina tę pozostałą. Można to stwierdzić przez wykonanie rtg
Chrząstki stawowe zamykają się gdy pies przestaje rosnąć. Jeżeli w jednej kości zamyka się chrząstka, a w drugiej się nie zamyka, to dochodzi do wykrzywienia kości, które w bardzo poważnych przypadkach mogą nawet prowadzić do dysplazji stawu łokciowego. W poważnych przypadkach aby ten proces zatrzymać stosuje się długotrwałą, kosztowną, zagraniczną farmakoterapię lub robi się operacje wycięcia kawałka kości by były one równe, a nie tak, że jedna krótsza a druga dłuższa.
No a ja widzę pełno takich psów pokrzywionych również wśród azjatów, powszechnie kryją i zdobywają laury wystawowe choć ja bym za żadne pieniądze z takiego psa nie skorzystała


Coz, nie czuje sie za to osobiscie odpowiedzialna, malo tego nie raz juz pisalam ze jest to sytuacja straszna. Tylko nie bardzo rozumiem co ma poglowie prezentowane na wystawach do zagadnienia kryc psami dysplazja obciazonymi i osobistej odpowiedzialnosci, ktora za takie krycia sie ponosi?
I na co ten argument z finskimi zdjeciami? Ze u nas wszystko ma dysplazje bo zdjecia gorzej oceniane? to faktycznie nie pozostaje nic innego jak radosnie przymknac oko na te drobne `defkety`

Prosze, prosze - zaczelismy od tematu ryzykowania/ nie ryzykowania kryc psem z dysplazja a doszlismy jak zwykle do pojekiwan na swiat zly i niesprawiedliwy
A dzisiaj bylam na sggw i siedzac na korytarzu widzialam jak jedna pani ze swoim pieskiem (malej rasy) wysluchiwala diagnozy o chorobie dziedzicznej, czesto wystepujacej w rasie. Stala i plakala ta pani - wg mnie kazdy hodowca powinien sobie zafundowac pare godzin takich obserwacji - tak dla rozruszania sumien.

Macku, Macku - dyskusje nawet przy braku checi zrozumienia obu stron - maja sens poniewaz osoby potronne moga sobie wyrobic swoja opinie. Jest to sens podstawowy i wazny bo wiadomo, ze dyskutujacy maja zbyt silne postawy zeby je nagle zmienic.

I jeszcze: to ze w naszej rasie sa same czarne dziury wychodzi teraz wszystkim bokami. Tym bardziej trzeba sie starac minimalizowac ryzyko. Co innego oczywiscie w nieduzych rasach, gdzie dysplazja wystepuje raz na 10 pokolen - tam mozna sobie nia swobodnie poszastac

A TU JESZCZE INFO O BERNEńCZYKACH

Berneńczyk to pies pasterski. Pilnował zagrody, pomagał przy pędzeniu bydła, ciągnął wózki z mlekiem. Dzisiaj berneńczyk jest ulubionym psem domowym i nie ma w tym nic dziwnego gdyż jest wspaniały, odpowiedzialny i przyjacielski. Berneński pies pasterski, razem z apenzellerem, entlebucherem i dużym szwajcarskim psem pasterskim tworzą jedną grupę szwajcarskich psów pasterskich.

O CZYM TRZEBA PAMIĘTAĆ

- nie kupujmy nigdy psa pod wpływem impulsu, nawet gdyby to była miłość od pierwszego wejrzenia. Pies jest istotą żywą i wymaga w ciągu długiego czasu wiele pielęgnacji i uwagi. To nie jest zabawka, którą się odstawi na półkę gdy się znudzi

- obejrzyjmy dokładnie matkę szczenięcia. Czy jest spokojna, nerwowa, agresywna, zadbana czy zaniedbana

- upewnijmy się że hodowla jest zarejestrowana w Związku Kynologicznym w Polsce

- nie nabywajmy szczenięcia które ma mniej niż 6 tygodni

- nie pozwólmy szczenięciu w pierwszym roku życia chodzić po schodach zbyt dużo, zwłaszcza w dół

- nie dawajmy szczenięciu pić zaraz po jedzeniu

- nigdy nie pozwalajmy szczenięciu bawić się zaraz po posiłku

ROZMNAŻANIE

Suka w cieczce

Suki uzyskują dojrzałość płciową w wieku ośmiu do dwunastu miesięcy. Wtedy pierwszy raz mają cieczkę która trwa do trzech tygodni. W tym czasie suka lekko krwawi kroplami i staje się atrakcyjna dla psów. W drugiej połowie cieczki jest ona gotowa do zapłodnienia i chętnie dopuszcza do siebie psy. Najlepszym czasem krycia jest okres między dziesiątym a czternastym dniem cieczki. Pierwsza cieczka często nie trwa tak długo, a krwawienie jest słabsze niż przy następnych. Suki nie powinno się kryć zanim nie jest w pełni dojrzała – u berneńczyków potrzeba na to około dwóch lat.

Ciąża

Na początku trudno stwierdzić czy suka jest w ciąży. Dopiero po około czterech tygodniach można wyczuć szczenięta w jej brzuchu. Od tego momentu powoli ale systematycznie staje się grubsza. Przeważnie zmienia się też jej zachowanie. Podczas ostatniego tygodnia nabrzmiewają jej sutki. Ciąża trwa przeciętnie 63 dni i suka zużywa wtedy wiele energii.

Odpowiedzialna hodowla

W celu zachowania dobrych cech psychicznych i fizycznych rasy, a nawet ich udoskonalenia, klub rasy stawia hodowcom określone wymagania. Potencjalni rodzice muszą być najpierw poddani ocenie zachowania i wyglądu podczas organizowanych przez Związek Kynologiczny w Polsce testów i wystaw – muszą uzyskać wymagane regulaminem hodowli noty. Oprócz tego powinni mieć wykonane zdjęcie rentgenowskie stawów biodrowych z wynikiem nie więcej niż lekko pozytywnym. Część hodowców wykonuje również badania w kierunku dysplazji stawów łokciowych.

ZDROWIE

Wady wrodzone:

Dysplazja stawu biodrowego

Polega na tym że panewka stawu nie obejmuje wystarczająco kości udowej. Dochodzi do zapaleń i zmian, które są bardzo bolesne. Do niedawna uważano, że wadę tę wywołują głównie czynniki genetyczne. Aktualne badania wykazały, że dziedziczne są przede wszystkim predyspozycje. Czynniki środowiskowe, takie jak żywienie i właściwy albo niewłaściwy ruch, są również ważne i decydują o rozwinięciu się wady lub zahamowaniu jej rozwoju. Trzeba bardzo zwracać uwagę, żeby pies nie był za gruby. W pierwszym roku życia należy bardzo ostrożnie obciążać go wysiłkiem. Nie powinien towarzyszyć nam w wycieczkach rowerowych i podczas joggingu. Powinien unikać chodzenia po schodach. Nie wolno pozwalać mu na zbyt długą zabawę z innymi psami lub długie aportowanie. Podczas tych zajęć pies wykonuje gwałtowne ruchy, mocno obciążające kształtujące się stawy. Znaczącym jednak niedocenionym, powodem dysplazji jest podłoga w naszym domu. Parkiet i terakota są dla młodego psa zbyt śliskie. Częste poślizgnięcia prowadzą do urazów stawów, co sprzyja rozwojowi dysplazji. Jeśli mamy śliską podłogę, można położyć stary dywan tam, gdzie szczenię najczęściej przebywa.

Zapalenie opon mózgowych

Ten rodzaj zapalenia opon mózgowych (lub rdzenia kręgowego) jest znany także jako „syndrom berneńczyka”. Po raz pierwszy stwierdzono tę chorobę w latach osiemdziesiątych XX w. Do tej pory nie wiadomo jeszcze jakie są jej przyczyny. Występuje ona tylko u młodych psów, do trzeciego roku życia. Na początku pojawiają się bóle gardła i w okolicach lędźwi oraz wysoka gorączka. Zdjęcia rentgenowskie i punkcje nie pokazują żadnych odchyleń od normy. Badanie krwi ujawnia jednak wzrost liczby białych ciałek krwi albo białka ogólnego. W niektórych wypadkach stwierdza się niedokrwistość. Leczenie zapalenia opon mózgowych antybiotykami nie przynosi żadnego lub prawie żadnego rezultatu. Jedyną efektywną metodą jest podanie hormonu kory nadnerczy – prednisolonu. Jeśli pies leczony prednisolonem dożyje trzech lat, to ma 99,9% szans na przeżycie. Niepożądanym skutkiem kuracji jest występowanie atrofii mięśni (zaniku tkanki mięśniowej). Dlatego trzeba zmniejszać dawki leku tak szybko, jak to tylko możliwe.

Już jakiś czas na forum napisałam o zagrozeniach w hodowli,sadzac z tego ,jakie badania wymagane sa od hodowców na zachodzie.Okazało sie to prorocze.Przykro mi tylko,ze dotknęło to tak fajnych ludzi jak tulasy.Niestety,szpice wilcze nie są nadpsami i przypadłości psów w ogóle dotyczą takze wolfów.Ponieważ dlużej niz szpicami zajmuję się owczarkami niemieckmi,śmiemtwierdzić,że posiadam jakąś wiedzę na ten temat.Kiedy w latach 80-tych weszły przepisy o obowiązkowym przeswietleniu tej rasy w kierunu dysplazji,stała sie tragedia.Z 11 warszawskich reproduktorów pozosta l jeden i to w dodatku najbrzydszy.Potem było coraz gorzej,odpad ły czołowe polskie suki, a takze zwierzeta sprowadzone za cięzkie pieniadze z zachodnich hodowli.Praktycznie zaczynało sie od nowa.Dysplazja stawów biodrowych,a teraz i łokciowych nie manifestuje się ciezka niewydolnościa ruchowa.Nawet psy obarczone dysplazja typu B,C sa wydolne ruchowo.Tylko cieżkie przypadki można zdiagnozowac na "oko".Poczatkowo lekarze twierdzili,ze winna jest wyłacznie genetyka.Obecnie powszechne jest mniemanie,ze dziedziczy sie skłonnośc do dysplazji,czyli winne sa przede wszystkim warunki środowiskowe.Szczenię trzymane na śliskiej nawierzchni/podłoga,gress itp/,zatuczone w momencie dorastania a także majace nadmiar/zbytnio obciazone ruchem/ lub też zbyt mało ruchu ma wieksza szansę na dorobienie sie dysplazji niż szczenie trzymane w warunkach zbliżonych do naturalnych.Przy czym szczenie po rodzicach obciazonych dysplazja ma tych szans na chorobę znacznie wiecej. Ponieważ nie da sie jednego psa hodować dwa razy,by stwierdzić,czy ta teoria sprawdza się w 100 %, sa to daleko prawdopodobne przypuszczenia.Procentowo wyglada to tak,że po rodzicach obustronnie obarczonych dysplazją B/C rodzi się nieco więcej niż 52% szczeniat obarczonych tą wada a po rodzicach całkowicie wolnych od dysplazji/A/ 33%.Różnica jak widać nie jest duża,zwa,zywszy,że owczarki niemieckie poddawane są badaniom od prawie50 lat a postęp w eliminowaniu tej wady zatrzymał sie na sta łym poziomie.Eliminacja rodzeństwa ,rodziców i dziadków osobników dotkniętych tą wadą doprowadziłaby w krótkim czasie do braku zwierząt nadajacych sie do hodowli.A wiec do zaniku danej rasy w ogóle.Hodowla powinna iśc oczywiście w kierunku eliminowania z hodowli zwierzat z dysplazja ale i do rozpowszechniania dleko idacej profilaktyki,zwłaszcza wśród nabywców szczeniat.Właściwe stosowanie preparatów wapniowych,dodatek glukozaminy i chondroityny a także trzymanie młodych psów na niepoślizgowym podłożu zapewniajacym stablinośc daje wieksza szansę na wyhodowanie psa o zdrowych stawach.Niemowlaki o płytkich panewkach biodrowych wyrastają na zdrowych ludzi ,jeśli stosuje sie "szerokie pieluchowanie" a ekstremalnie unieruchamia sie zagrożone stawy na pewien czas.U psa jest to niemozliwe,jednak gdy zapewni sie rozwijajacemu psu odpowiednie warunki,jest duża szansa na zdrowego psa.Ponieważ w polskiej hodowli nie prowadzono do tej pory żadnych badań,warto by cos zacząc.Na zachodzie wprowadzono najpierw łagodne warunki,dopuszczajac psy z wynikiem D,potem ograniczonono to do C/B a obecnie jako cenne uznaje sie osobniki z wynikiem A i A1,dopuszczajac jednocześnie psy z wynikiem B.nie dopuszcza się do kojarzenia par z obustronnym B/C,osobnik z nieznaczna dysplazja musi byc kojarzony z osobnikiem całkowicie wolnym od dysplazji.Dla samców wymagania sa wyzsze/tylko A,A1/.Jako adekwatne uznaje się badanie w wieku 18 miesięcy ale przeswietlenie w wieku 6-7 miesięcy może być uznane jako wstepna informacja,bez prawa wpisu do rodowodu.Prześwietlenie musi być wykonane przez bardzo doświadczonego lekarza,wpływ na wynik może miec zła premedykacja lub złe ułożenie psa.Interpretacja wyniku nie moze byc przypadkowa.W polsce jest tylko kilku lekarzy uprawnionych do przeswietleń,w Warszawie doskonały fachowiec dr.Tadeusz Narojek z SGGW.Dodam jeszce ,ze nasze psy/ z Patland i Patland II/ od dawna przeswietlamy w tym kierunku,choć nie było takiego obowiazku.Nie ma właściwie możliwości,zeby stwierdzić dysplazję bez zdjęcia Rtg.Jednak czujność wzbudzic powinno zbyt waskie stawianie tylnych kończyn,pociaganie nogami,niechęc do długotrwałego wysiłku,przysiadanie podczas spacerów ale i zbytnie spionowanie tylnych kończyn i strome kątowanie łopatki,czyli wady dość nagminnie występujace w pogłowiu polskich szpiców.Psy wykazujące przestrzenne chody,swobodnie kłusujące dobrze katowane maja większa szansę nie być obciązone dysplazją.Pamietać też nalezy ,ze do wad wymagających uwagi należy też epilepsja,choroby serca i entropia.Jeśli w hodowli choć raz wystąpi takie schorzenie należy przebadac pare rodzicielska i ewentualnie rodzeństwo,zeby stwierdzic,czy choroba nie ma podłoza genetycznego.Czyli wszystko przed nami,drodzy hodowcy.Nawet w rasach pierwotnych występuja wady genetyczne.Nie warto wpadać w rozpacz,czy omijać temat ale trzeba zwracać uwagę na dobór par rodzicielskich i uważnie obserwowac potomstwo.Wad i tak się nie uniknie ale zdobyta na obserwacjach wiedza pozwoli w jakimś stopniu ograniczyć występowanie danych schorzeń.pozdrawiam

znalazłam artykuł reklamujący prepatat wspomagajacy profilaktykę stawów u psów i kotów oraz pomagający w ich leczeniu

Istnieje wiele powodów, dla których warto podawać Cortaflex Canine & Feline. Jako suplement diety może być on podawany profilaktycznie lub leczniczo. Profilaktyka odgrywa bardzo ważną rolę. To dzięki niej możemy uniknąć poważnych schorzeń, a także oszczędzimy cierpienia naszemu pupilkowi.
Data dodania: 19.03.2007r.
Szczególnie ważne jest profilaktyczne podawanie Cortaflexu rasom predysponowanym do chorób układu kostnego. Do tej grupy zaliczamy:

psy ras dużych i olbrzymich, a także psy ciężko pracujące, oraz psy otyłe gdyż ich stawy muszą unieść duże, a czasem i bardzo duże obciążenie. Dzięki podawaniu Cortaflexu ich stawy będą wzmocnione i przygotowane na duże obciążenia,
niektóre rasy mają predyspozycje genetyczne do chorób narządu ruchu, zaliczamy do nich owczarki niemieckie, labradory, owczarki kaukaskie, bernardyny, dogi niemieckie, rottweilery, mastino napoletano, owczarki podhalańskie oraz wiele innych ras psów. A z ras kocich predysponowane są Maine Coon. Stosując Cortaflex zapobiegamy chorobie lub zmniejszamy jej objawy kliniczne,
psy ze zdiagnozowanymi jednostkami chorobowymi takimi jak zwyrodnienie stawów (osteoathrosis) czy dysplazja stawówbiodrowych i łokciowych. Gdy stosujemy Cortaflex u zwierząt z objawami klinicznymi możemy osiągnąć efekt w postaci zmniejszenia lub cofnięcia objawów, a często zapobiega to operacji, psy i koty rosnące, u których kształtuje się układ kostny. Dzięki podawaniu Cortaflexu ich stawy otrzymają wszystko co potrzebne by były silne i mogły służyć przez wiele lat,
psy i koty w podeszłym wieku, u których występują problemy z chodzeniem i wstawaniem. Podając im Cortaflex zapobiegamy dalszym zmianom starczym w stawach, dzięki czemu nasze psy i koty mogą się poruszać bez bólu.
Pamiętajmy o tym, że w profilaktyce tkwi wielka siła. W wielu przypadkach naszym prawidłowym postępowaniemmożemy uchronić naszego zwierzaka przed chorobą stawów. Oczywiście nie w każdym przypadku jesteśmy w stanie uchronić przed chorobą ale w tym przypadku możemy zmniejszyć objawy chorobowe.

Oto kilka prostych reguł, których należy przestrzegać by stawy naszych zwierząt były silne i służyły jak najdłużej. Już od pierwszych dni życia naszego pupilka powinniśmy dbać o dobre nawyki żywieniowe, karma powinna być odpowiednio zbilansowana w stosunku do wieku i rasy. Codziennie należy podawać preparat wspomagający stawy, ważne by zawierały kwas hialuronowy i składał się z najmniejszych izolatów chondroityny i glukozaminy, ponieważ w takiej formie są najlepiej przyswajalne przez organizm.

Cortaflex spełnia wyżej wymienione kryteria, a dodatkowo jest łatwy w podawaniu bo w trzech postaciach takich jak płynu, proszku czy tabletek, tak by każdy mógł wybrać najłatwiejszą formę do podawania. Szczególnie ważne jest podawanie preparatu wzmacniającego chrząstkę stawową u młodych psów i kotów w okresie ich intensywnego wzrostu.

Należy pamiętać by nasz pies czy kot nie miał nadwagi bo dodatkowe kilogramy niepotrzebnie obciążają stawy. Dlatego oprócz racjonalnego żywienia powinniśmy zapewnić odpowiednią porcję ruchu, szczególnie polecanejest pływanie, które nie obciąża stawów. Oczywiście jeśli u naszego zwierzęcia zostało zdiagnozowane zwyrodnienie stawów należy w wielu przypadkach ruch ograniczyć, ale o tym powinien zadecydować lekarz weterynarii.

Jeśli nasz pies należy do rasy predysponowanej do dysplazji stawów biodrowych np. labrador, to powinniśmy wykonać zdjęcie RTG stawów biodrowych, takie zdjęcie możemy wykonać już u 12 tygodniowego szczeniaka.

Pamiętajmy, że wcześnie wykryte choroby stawów przy odpowiednim postępowaniu rokują bardzo dobrze. Często zastosowanie czasowego ograniczenia ruchu, zastosowanie rehabilitacji w postaci masaży oraz podawanie farmaceutykówpozwala uniknąć kosztownych operacji.

Ania

Jak już pisałam wcześniej Weronika urodziła się 21 października 2005r. Weronisia, przy porodzie miała lekkie niedotlenienie mózgu, a po dwóch dniach od urodzenia dostała w szpitalu żółtaczki tzw.mechanicznej i było wiadomo, ze nasz pobyt w szpitalu się przedłuży. (9 dni) Od początku wiedzieliśmy, że Weronika będzie musiała być pod kontrolą okulisty z powodu fototerapii, która niwelowała żółtaczkę, a także pod kontrolą neurologa z powodu niedotlenienia mózgu. Okulistycznie u Weroniki jest wszystko w porządku. Do neurologa trafiliśmy w grudniu i jest pod jego kontrolą. Decyzją neurologa szczepienia Weroniki zostały przesunięte, gdyż Weronika jest w grupie dzieci, podwyższonego ryzyka, ale na dzień dzisiejszy ma już komplet wszystkich szczepień, które powinno dziecko otrzymać w tym wieku.
Całkiem inną historią jest, leczenie Weroniki związane z niedorozwojem jej lewej rączki. Na początku nie wiedzieliśmy od czego zacząć. Dowiadywaliśmy się różnymi drogami o szpitalu lub lekarzu, gdzie mogliby nam pomóc. Najpierw trafiliśmy do szpitala św.Barbary w Sosnowcu. Lekarz dał nam małą nadzieję, że Weronice można pomóc, ale piszę małą bo oceniał stan jej rączki, tylko po wyglądzie i dotyku, gdyż na zrobienie zdjęć rtg trzeba było poczekać. Jadąc na następną konsultację byliśmy pełni nadziei, ale niestety po zrobieniu zdjęć rtg prawdę mówiąc lekarz ten, był bezradny. Zaproponował następną wizytę, aby zobaczyć jak ręka sie rozwija. My doszliśmy do wniosku, że trzeba szukać gdzie indziej pomocy. Baliśmy się, że możemy kiedyś usłyszeć, ze jest za późno, aby jej pomóc, więc zależało nam na czasie. Dostaliśmy nazwisko lekarza w Warszawie, dr Molski. Dotarliśmy do niego. Po zbadaniu Weroniki i na podstawie zdjęć rtg, oznajmił, że u Weroniki jest wszystko do zrobienia i mieliśmy do niego wrócić za około rok z nowymi zdjęciami rtg. W między czasie trafiliśmy do poradni genetycznej, aby sprawdzić czy taka wada nie ma podłoża genetycznego. Po dodatkowych badaniach między innymi, kardiologicznych, zostało wykluczone podłoże genetyczne. Po kilu miesiącach zrobiliśmy następne zdjęcia rtg rączki naszej córeczki. Na kolejnej wizycie u dr Molskiego usłyszeliśmy, że przypadek Weroniki jest bardzo złożony, gdyż nie ma w jej rączce stawu łokciowego, a jej kość ramienna jest tylko we fragmencie i szanse na zrobienie z tym czegokolwiek są małe. Pierwsze zdjęcie rtg nie pokazywało wielu rzeczy. Podczas wizyty rozmawiał z prof Pomianowskim o przypadku Weroniki i otrzymaliśmy adres szpitala, w którym pracuje prof Pomianowski oraz telefon do niego. Prof Pomianowski miał na konsylium rozmawiać w sprawie Weroniki i telefonicznie poinformować nas o rezultatach. Po telefonie do prof Pomianowskiego pojechaliśmy do niego, do szpitala w Otwocku. On po dokładniejszym zapoznaniu się z dokumentacja Weroniki powiedział, że ten przypadek niedorozwoju będzie bardzo ciężki do wyleczenia. W klinice w Poznaniu byliśmy na wizycie u prof Romanowskiego, do którego kontakt dał nam również dr Molski w Warszawie. On nam oznajmił, że nie wchodzi w grę proteza stawu łokciowego bo jak to on stwierdził, nie wytrzyma i może się rozsypać. Można było by pomyśleć co można zrobić, aby zniwelować powstający łuk w kości promieniowej, która rośnie, ale tworzy sie krzywizna. Weronika w tej rączce ma tylko trzy paluszki, a dwa z nich nie wyprostuje całkowicie. Zapisano nas na tzw, listę oczekujących na przyjęcie do kliniki na oddział ortopedyczny, aby zrobić badania. Poinformowano nas, że czas oczekiwania może być około dwóch lat. Byliśmy całkiem zrezygnowani, gdyż nasze wysiłki i starania o to , aby pomóc Weronisi praktycznie zakończyły sie na niczym. Jedna jeszcze sprawa, która przewijała sie wśród lekarzy w Polsce, to ta, że na robienie czegokolwiek jest za wcześnie. Teraz czekamy na konsultację w klinice w Hamburgu u dr Habenichta. Czytaliśmy bardzo dużo o jego osiągnięciach. Wysłaliśmy do niego e-maila z dokumentacją Weroniki. Dr Habenicht po zapoznaniu się z nią wyznaczył nam termin wizyty na 3 grudnia. Dr Habenicht twierdzi, że pewne operacje powinno się robić przed ukończeniem 1 roku życia dziecka. Najmniejszy pacjent dr Habenichta ważył zaledwie 600 gr. Mamy na nowo dużo nadziei, ale nie wiemy co nas czeka, uważamy jednak, że jest to następna szansa dla naszej córki, dlatego pojedziemy na tą konsultacje do Hamburgasmiley